•  

    Był sobie kościół i był sobie bar po drugiej stronie ulicy. Proboszcz od dawna zabiegał o to, by bar zamknąć, lecz właścicielowi wciąż udawało się jakoś swój interes bez szkody dla zysku prowadzić. Ksiądz groził karą boską, wyklinał, przeklinał i wzywał wiernych do modlitwy, aby niewygodnego przedsiębiorcę z pomocą bożą usunąć. Bez efektu.

    Aż kiedyś przydarzyła się burza, pioruny waliły gdzie popadnie, a jeden rzeczywiście trafił w knajpkę, która niewiele myśląc wzięła się i spaliła do imentu. Właściciel także się nie zastanawiał, tylko wziął i z miejsca podał proboszcza do sądu, za to, iż to z jego przyczyny szkodę on sam jako człowiek interesu poniósł. Proboszcz oczywiście zaprzeczył: "To jakiś absurd!", a po jego stronie opowiedziała się większość wiernych z parafii. Rzecz jasna wkrótce spotkali się wszyscy w sądzie.

    Na rozprawie sędzia rozłożył przed sobą akta, przewertował, potoczył wzrokiem po sali i powiedział:
    - Nie wiem, co się tu kurde dzieje, ale z tego, co widzę w tych papierach, to mamy tu jednego szynkarza, który wierzy w potęgę sił boskich i setkę parafian wraz z księdzem, którzy temu stanowczo zaprzeczają...

    @Nieszkodnik: wrzucił go do mojego wpisu, ale nie można pozwolić zginąć tak świetnemu dowcipowi w komentarzach ;) Dzięki!

    #bekazkatoli #wiara #religia #ateizm #heheszki #pasjonaciubogiegozartu
    pokaż całość

  •  

    Jeden z użytkowników tego portalu gnębi Mnie na tagu mirkomodlitwy swoimi modłami. Odpisuję więc w nadziei, że się ode Mnie w końcu odwali.
    1. Po pierwsze, modlitwa to nie życzenia świąteczne, tutaj kopiuj-wklej nie działa. Świadczy to tylko o tym, jak kładziesz na Mnie lachę. Nawet brak kropki na końcu powielany.
    2. Chcesz zdrowia dla rodziny to weź ich do lekarza. Po wyleczeniu nie zapomnij Mi podziękować.
    3. Sióstr nie będę nawracał, wolna wola, chcą być grzeszne to ich sprawa. Czasy nawracania siłą się skończyły. Na razie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    4. Jak chcesz poradzić sobie w pracy i w szkole to więcej pracuj i się ucz, a nie wszystko mam za ciebie robić. Najlepiej siedzieć na dupie, modlić się i uważać, że twoja robota zrobiona. Nie ma tak łatwo.
    5. Sam se zapłać, to że jestem dziany i mam królestwo nie oznacza, że będę szastał hajsem na lewo i prawo.
    Pozdrawiam.

    #

    pokaż spoiler #heheszki #gownowpis #religia #ateizm #bekazlewactwa #bekazkatoli
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1549879540621.jpg

    •  

      @Juan_xD: cóż, żadna cenzura nie powinna mieć miejsca, bo to nie były koncerty publiczne grane w jakimś parku, tylko wydarzenia biletowane.
      Ale poziom spierdolenia jest po obu stronach:

      Wiele zespołów black metalowych otwarcie mówi o swojej walce z chrześcijaństwem

      Trochę mnie rozśmieszył ten fragment. Skoro się atakuje coś innego niż worek bokserski, to można spodziewać się rewanżu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Mnie osobiście mało interesuje „walka” tych artystów dopóki nie zamieniają słów w czyn, albo nie podburzają innych. Czyli jeśli zostają na tym poziomie co wykopki, które codziennie muszą wrzucić obrazek z Frondy lub swoją deklarację niewiary ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @Taur: stylistyka satanistyczna ma niechęć do chrześcijaństwa wpisaną z urzędu, ale to sprowadza się tylko i wyłącznie do muzyki, w Polsce nie było żadnych ataków czy incydentów w kierunku chrześcijan, wszelkie „obrazy uczuć religijnych”, które kierowano do sądów miały miejsce na zamkniętych koncertach i nie słyszałem, żeby kogokolwiek skazano. To jest jakiś absurd, równie dobrze mogliby kogoś oskarżyć, że sobie w domu zawiesił odwrócony krzyż. pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Tak apropos wojującego ateizmu, dlaczego tak bardzo was dziwi on? Moim zdaniem pojawia się tam gdzie jest jego potrzeba. Kościół wydaje ogromne pieniądze na propagandę, dzieci są indoktrynowane już od przedszkola, chrzczone są niczego nieświadome, "wierni" obnoszą się ze swoją religią niejednokrotnie na ulicach. Bardzo długo, a miejscami do dzisiaj dzieci nie chodzące na religię są/były dyskryminowane i wyśmiewane przez rówieśników i własne rodziny. Gdyby religia była rzeczywiście prywatna i nie była tak eksponowana to każdy ateista miałby ją totalnie gdzieś.

    #ateizm #religia #chrzescijanstwo
    #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    Powróćmy do kwestii prawdy. Często mówi się, że nie ma konfliktu między religią a nauką, bo odnoszą się one do odmiennych tematyk. Otóż jest to kłamstwo! Zarówno religia, jak i nauka głoszą twierdzenia na temat tego, jak świat działa, i są to twierdzenia rozbieżne, ale jednak dotyczące tej samej rzeczywistości. Są one oparte na bardzo różnych standardach, gdy chodzi o przedstawianie dowodów i sposoby argumentacji.

    Powinno być jasne, że istnieje konflikt, totalny konflikt pomiędzy domaganiem się solidnych dowodów na poparcie wiary a zadowoleniem z marnych albo żadnych dowodów. Zatem religia i nauka są w konflikcie, bo nie ma sposobu na pogodzenie religijnych i naukowych twierdzeń odnoszących się do prawdy. Powiedzmy twierdzenie, że dziewica urodziła Jezusa, które jest centralnym twierdzeniem chrześcijaństwa, jest też twierdzeniem na temat biologii. Twierdzenie, że powstał on z martwych i powróci na ziemię jest twierdzeniem na temat historii i możliwości przetrwania śmierci przez człowieka. W istocie jest to twierdzenie, że człowiek może latać bez pomocy techniki.

    Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie, nawet jeśli nie zgadzają się w wielu kwestiach, to wszyscy oni przyznają, że w dniu sądu ostatecznego ludzie, którzy kiedykolwiek żyli zostaną fizycznie wskrzeszeni. Które prawa nauki są tu pogwałcone? Istnieje pokusa, by stwierdzić, że wszystkie bez wyjątku.

    Jeśli prawdziwe są podstawowe twierdzenia religii, to nauka jest tak ślepa na otaczającą ją rzeczywistość, a prawa przyrody są tak podatne na nadprzyrodzone wpływy, że wszystkie przedsięwzięcia naukowe stają się idiotyczne. Jeśli z drugiej zaś strony zasadnicze twierdzenia religii są fałszywe, to większość ludzi na tym świecie jest w poważnym błędzie co do natury rzeczywistości i tkwi pośród irracjonalnych nadziei i lęków. Wiele osób zwyczajnie marnuje swoje życie na rozpowszechnianiu urojeń, często z tragicznymi skutkami. Wydaje mi się, że żadna myśląca osoba nie może przejść obojętnie obok tej dychotomii.
    Sam Harris.
    #religia #nauka #cytatywielkichludzi #ciekawostki
    #chrzescijanstwo #katolicyzm #islam #ateizm
    pokaż całość

    •  

      Zarówno religia, jak i nauka głoszą twierdzenia na temat tego, jak świat działa, i są to twierdzenia rozbieżne, ale jednak dotyczące tej samej rzeczywistości.

      @robert5502: Zależy jeszcze, która religia :P

  •  

    Dlaczego dyskusja z religiantem jest irytująca.

    Wyznawca religii nie będzie przekraczał dozwolonych zasad i kanonów religijnych. Nie będzie wypowiadał się niezgodnie z przyjętym wyznaniem i nie podejmie dyskusji na tematy, w których nie posiada gotowych wyjaśnień i rozwiązań, gotowych schematów myślowych. Ponadto zawsze wie jaki ma być właściwy wg niego koniec dyskusji i zastosuje dowolne nielogiczne i demagogiczne konstrukcje myślowe, by ten rezultat pozornie potwierdzić. Jeśli jednak i te schematy okażą się nieudane to zawsze może jeszcze stwierdzić, że nauka jeszcze niewiele potrafi wyjaśnić, że jesteśmy niepokorni wobec sił wielkich i nieznanychitp., a w skrajnym przypadku odwoła się do mistyki, niepoznawalnej tajemnicy i kruchości ludzkiej egzystencji… Religiant uczyni wszystko poza odwołaniem się do racjonalnego i logicznego myślenia. Dla człowieka krytycznie myślącego taka dyskusja jest bardzo irytująca i naprowadza na myśl, że dyskusja z religiantami nie ma sensu, że wysiłek w nią włożony jest daremny
    #religia #katolicyzm #nauka #ateizm #ciekawostki #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    Bycie wierzącym to idiotyczna rzecz. Nawet jeśli bóg istnieje, to religia to debilizm w czystej postaci.
    Stworzył każdego z nas nawet nie pytając o zdanie, a teraz masz go wielbić xD
    Tak jakbyś komuś na siłe wcisnął jakąś rzecz, której nie potrzebuje, a potem kazał mu codziennie za to dziękować xD
    Dodatkowo, masz wolną wolę, możesz robić co chcesz... ale jednak stoi z "giwerą" nad głową i daje ci ten "wybór", moższ go kochać bezgranicznie albo spłoniesz. No wielkie dzięki.
    #bekazkatoli #ateizm #gimboateizm
    pokaż całość

  •  

    Nie rozumiem ludzi, którzy robią znak krzyża, wtedy gdy autobus albo tramwaj przejeżdza koło kościoła xD
    #gownowpis #ateizm, trochę #bekazkatoli

  •  

    Genialny kod programowy znajdujący się w ludzkim DNA wskazuje na nieskończoną mądrość i inteligencję Boskiego Projektanta. Dla wszystkich intelektualnie uczciwych naukowców fakt istnienia fenomenalnego zapisu informacji w DNA jest krzyczącym znakiem wskazującym na istnienie Boga, Stwórcy całego Wszechświata.

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Informacja może pochodzić tylko od inteligentnej Istoty. Nie jest możliwe, aby materia sama z siebie stworzyła kod i informacje. Informacja nie powstaje z materii w efekcie milionów lat mutacji oraz naturalnej selekcji. Jedynym źródłem informacji jest umysł, inteligencja.

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Poznając prawdę o ludzkim DNA, prof. A. Flew zrozumiał, że ateizm nie ma żadnych logicznych podstaw i że jest on irracjonalną, ślepą wiarą w przypadkowe powstanie życia i całego Wszechświata, który jest harmonijną całością i funkcjonuje zgodnie z zasadami logiki.
    Flew nazwał „komicznym wysiłkiem” sposób, w jaki ateista Richard Dawkins wyjaśnia pochodzenie życia, twierdząc, że był to tylko przypadek – „szczęśliwa okazja”.


    ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Nie ma nic lepszego na początek dnia, niż duża porcja antynauki od #naukowcywiary

    #neuropa #bekazkatoli #nauka #biologia #genetyka #ciekawostki #heheszki #ateizm #frondacontent
    pokaż całość

    źródło: qichouchou.com

  •  

    #ateizm #katolicyzm #oswiadczenie

    Często argumentem katolików przeciw ateizmowi jest, że jak przytrafi nam się coś dramatycznego, wstrząsającego to się nawrócimy.

    Zatem: niedawno zmarła moja mama, zmarła nagle, zasłabła, upadła wcześniej wypluwając mnóstwo krwi. Szybko z ojcem przenieśliśmy ją w bardziej dogodne miejsce do reanimacji i ją zaczęliśmy, sam byłem cały we krwi i patrzyłem na jej zakrwawioną twarz. Reanimacja oczywiści nic nie dała co można wywnioskować po początku wpisu gdzie ująłem że zmarła.

    Był pogrzeb, zgodnie z jej wolą poszedłem na niego(kiedyś o tym rozmawialiśmy), nie pajacowałem że jestem niewierzący zwyczajnie uczestniczyłem we mszy obecnością bez katolickich rytuałów. Jedyne co robiłem ze wszystkim i to wstawałem i siadałem. Potem ceremonia na cmentarzu i koniec.

    Podsumowując: NIC to nie zmienia w kwestii mojej niewiary. Ani na sekundę nie uwierzyłem w katolickiego boga, ani razu nie krzyczałem "Boże ratuj ją, Boże sprowadź ją". Wszystko przyjąłem z pokorą, bez protestów. Jedyne emocje jakie okazałem to był tylko smutek i żal że za wcześnie odeszła. Wracam do normalnego życia przyjmując poprawkę utraty matki i nawet na chwilę nie pomyślałem o nawróceniu się.

    Zatem pytam kochani bracia katolicy - czemu wasze prawidło nie zadziałało? Od 10 lat jestem ateistą jeśli o to pytacie a mam 34.
    pokaż całość

    źródło: i1.wp.com

    •  

      @jezus_cameltoe:

      Ten ich argument jest typowo emocjonalny, a nie rzeczowy.
      Jak dla mnie takie myślenie bardziej pokazuje negatywną stronę religii - jako czegoś opartego na strachu, gdzie przykra sytuacja ma wyzwalać religijne zachowania.

      Nawet jeśli rzeczywiście w jakiejś części przypadków ateista ma odruchy religijne, to o czym to świadczy? O tym, że religijność pojawia się wówczas kiedy nie może myśleć racjonalnie?

      Argumentem "na rzecz religii" bym tego nie nazwał, a wręcz przeciwnie.
      pokaż całość

    •  

      @jezus_cameltoe:

      Zatem pytam kochani bracia katolicy - czemu wasze prawidło nie zadziałało?
      Bo to nie studnia życzeń? Równie dobrze mogłeś prosić, żeby nigdy nie umarła, a to jest niemożliwe

      +: kordeek
    • więcej komentarzy (12)

  •  

    6 dni zapie^dolu, jeszcze więcej planowania. Urobiłem się jak dziki osioł, a tu przyszła taka durna bździągwa i zeżarła durny owoc, bo jej przerośnięty pędrak tak powiedział xD Cały boski plan w pizdu.
    All you had to do was to follow the damn rules, Ewa.

    #

    pokaż spoiler #heheszki #gownowpis #religia #ateizm #bekazlewactwa #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    wiecie co? chyba jestem masochistą

    przyjechałem odwiedzić rodziców na weekend,
    mówią: hej @tlaziuk, zobacz jaką fajną książkę w kościele sprzedawali, ksiądz mówił że fajna, przeczytał fragment to kupiliśmy

    obczaiłem to cudo, książka na kilka h czytania, nie za gruba, "Jego Miłość Cię Uleczy" autorstwa ks. Dominika Chmielewskiego SDB,

    czytam to teraz i czuję kurwa ból intelektualny, każda kolejna strona to stek bzdur, np. (parafrazując) nie masz depresji, to szatan! albo że ludziom dziecko spać nie chciało bo poprzednio w domu mieszkał alkoholik i dom trzeba poświęcić xD

    ja pierdole...

    #religia #bekazkatoli #katolicyzm #chrzescijanstwo #ateizm
    pokaż całość

  •  

    Halko. Myślicie, że wszechświat jest zupełnie obojętny, czy może istnieją jakieś uniwersalne wartości, jakaś obiektywna prawda, że nasze odczuwanie współczucia, miłości do rodziny, zwierzaczków, wzniosłe uczucia itp... to nie tylko wynik bezmyślnej ewolucji, ale kryje się za tym coś więcej? Ja czasami tak myślę. Chciałabym w to wierzyć bo życie wydaje się absurdem w innym wypadku. Wydaje mi się racjonalne, że jest zasłona za którą jesteśmy w stanie zajrzeć po śmierci. Jeśli tak uważacie to napiszcie dlaczego, a jeśli tak nie uważacie to też podajcie argumenty. dziękuję.
    #ateizm #bekazkatoli #buddyzm #pytanie
    pokaż całość

  •  

    Rozum jest największym wrogiem wiary; nigdy nie przychodzi w sukurs sprawom duchowym, ale - częściej niż nie - walczy ze Słowem Bożym, traktując z lekceważeniem wszystko, co emanuje z Boga.

    Wiara musi zadeptać wszystek rozum, rozsądek i zdolność pojmowania, a cokolwiek widzi, musi usunąć i pragnąć tylko Słowa Bożego

    Marcin Luter (niem. Martin Luther, ur. 10 listopada 1483 r. w Eisleben, zm. 18 lutego 1546 r. tamże) – niemiecki reformator religijny, teolog i inicjator reformacji, mnich augustiański, doktor teologii, współtwórca luteranizmu. Autor 95 tez potępiających praktykę sprzedaży odpustów, w których odrzucał możliwość kupienia łaski Bożej.
    #cytaty #chrzescijanstwo #bekazkatoli #ateizm #religia #luteranizm
    pokaż całość

  •  

    "Załóżmy, że żadna wyższa inteligencja nie stoi za stworzeniem świata. W tym wypadku mój mózg nie został przez nikogo zaprojektowany w celu myślenia. Po prostu gdy atomy w mojej czaszce z chemicznych bądź fizycznych powodów układają się w pewien sposób, to ubocznym skutkiem tego procesu jest moje wrażenie, które nazywam myślą. Ale jeśli to prawda - jakie mam prawo uważać moje rozumowanie za prawdziwe? To tak jak gdyby potrącić dzbanek w nadziei, że rozlane mleko przypadkiem stworzy mapę Londynu. Lecz jeśli nie mogę ufać moim myślom - to nie mogę też ufać argumentom prowadzącym do ateizmu, więc nie mam żadnego powodu by być ateistą lub wyznawać jakikolwiek inny pogląd. Jeśli nie wierzę w Boga - nie mogę wierzyć w rozsądek, zatem nie mogę użyć rozsądku by w Niego zwątpić."
    ~C.S Lewis
    #ateizm #religia #chrzescijanstwo #zaoranie #bekazateistow #filozofia #katolicyzm #kosciol #kosciolkatolicki
    pokaż całość

  •  

    Nie rozumiem dlaczego akurat ta postać fantastyczna jest tutaj wspomniana... Osobiście uważam, że Tolkien wymyślił to zdecydowanie lepiej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #ateizm #bekazkatoli #katolicyzm #wiara

    pokaż spoiler Bonus - wierszyk wymyślony przez @jestemsabina, nie przyzna się do niego, bo jest skromna ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    pokaż spoiler Rzucajcie studia miernoty niegodne,
    jeśli w sercu nie macie Boga.
    Wiedza, nauka - to teraz niemodne,
    głupota - tam prowadzi droga.
    pokaż całość

    źródło: xKurwaD.png

  •  
    Merida via iOS

    +57

    Raczej tu nie postuję, ale gdzieś muszę się wygadać bo wydarzenia dzisiejszego dnia przekraczają stopień mojej odporności na to co się dzieje. Nigdy bym nie pomyślała, że dojdzie do pewnych sytuacji. Rozumiem złamane serce, rozumiem traumatyczne wydarzenia... Mogę nawet zrozumieć, że ktoś nie jest zainteresowany, czy że zaatakowany się broni... ale nie to, że kiedy udowodni mu się kłamstwo posunie się do rękoczynów (pod pretekstem obrony własnej) czego skutkiem będzie spuchnięta, krwawiąca warga. Prawdopodobnie jutro będzie sina... Boję się. Naprawdę sie boję bo tak naprawdę od dzisiaj uwierzę już w absolutnie wszystko i pomimo, że incydent się nie powtórzy to chłopak ma tak silne plecy, że jeśli będzie oszukiwał i bił inne to i tak nikt nigdy nie pociągnie go do odpowiedzialności... Strasznie się zawiodłam na niebieskim, w życiu bym nie powiedziała, że taki spokojny facet nieco ci*owaty zdolny jest do czegoś takiego.... Pisze to ku przestrodze by żadna różowa nie dała się zwieść i nie musiała przez to przechodzić. Nie warto. Ucinać takie znajomosci jak najszybciej. Warga się zagoi, ale świadomość, że dało się komuś kontrole i sposobność wyrządzenia sobie krzywdy zostanie. Mam nadzieje, że uda mi się usnąć i jakoś wstać na egzamin #gownowpis #przemoc #niebieskiepaski #zlamaneserce #ateizm pokaż całość

  •  

    Dzisiaj znów sam się ze Sobą pokłóciliśmy. Okrzyczałem Jezuska, bo ciągle zabiera Mi kapcie a potem Je Chowa. Nosz kurde, nie wytrzymię zaraz i -jak Siebie kocham- przywalę Mu paskiem przez plecy, że aż Mu się Golgota przypomni.
    Pamiętajcie rodzice, z gówniakami trzeba krótko, bo się nie obejrzysz, minie dwa tysiące lat i dziecko rozpuszczone jak dziadowski bicz.

    #

    pokaż spoiler #heheszki #gownowpis #religia #ateizm #bekazlewactwa #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    A nie lepiej takich ludzi zostawić w spokoju? XDDD

    Ano i to porównanie. To tak jakby porównać to, że pijany jest bardziej szczęśliwy niż trzeźwy.

    #ateizm #bekazkatoli #bekazpodludzi

  •  

    #bekazkatoli #ateizm

    Ateizm, czyli urojona wizja człowieka
    Punktem wyjścia ateizmu jest wiara w to, że nie ma istotnej różnicy między człowiekiem a zwierzętami.

    Irracjonalizm wiary ateistów

    Ilekroć rozmawiam z ateistami, to za każdym razem dziwię się temu, iż żaden z nich nie wyciąga wniosków z historii ateizmu. Moi rozmówcy potwierdzają swoją postawą i swoim sposobem prowadzenia dyskusji to, że stali się więźniami własnego systemu wierzeń. Ateiści nie reagują na najbardziej nawet oczywiste argumenty, które wykazują irracjonalność przyjętego przez nich systemu przekonań. Każdy z ateistów, z którymi dotąd rozmawiałem, zachowuje się tak, jakby w swoim sposobie myślenia oraz w swoim sposobie uciekania od faktów, był dokładną kopią innych ateistów.

    Wspólną cechą ateistów, z którymi miałem kontakt, jest to, że sprawiają wrażenie, jakby nie wiedzieli, iż to właśnie systemy ateistyczne doprowadziły do najbardziej okrutnych dyktatur oraz do największych zbrodni w historii ludzkości. W dziejach człowieka żadna marginalna mniejszość – a to takiej należą ateiści – nie dokonała zbrodni na tak wielką skalę, jak właśnie ci, którzy usiłują urządzić świat bez Boga. Wygląda na to, że o ludobójstwach dokonanych przez ateistów wiedzą wszyscy poza… ateistami. Żaden ze spotkanych przeze mnie ateistów nie powiedział, że przeprasza za zbrodnie dokonane przez systemy ateistyczne i że on sam próbuje wyciągać wnioski z najnowszej choćby historii.

    Po drugie, ateiści sprawiają wrażenie, jakby myśleli, że ludzie, którzy są pewni istnienia osobowego Boga, uwierzyli w Stwórcę – na przykład – drogą losowania, a nie w oparciu o doświadczenie niezwykłości własnego człowieczeństwa, którego nie da się racjonalnie wytłumaczyć jako wytworu nieosobowej i nieświadomej siebie materii. Wiara ateistów w to, że człowiek wymyślił Boga, jest równie irracjonalna jak wiara w to, że człowiek wymyślił samego siebie, albo jak wiara w to, że mężczyzna wymyślił kobietę. Człowiek rozumny odkrywa istnienie Boga w miarę odkrywania niezwykłości własnego człowieczeństwa, którym się zdumiewa i które jakościowo wyróżnia go spośród wszystkich istot na tej Ziemi.

    Po trzecie, ateiści sprawiają wrażenie jakby nie wiedzieli o tym, że istotą ateizmu nie jest negowanie istnienia Boga, lecz negowanie istnienia człowieka jako kogoś w istotny sposób różnego od zwierząt. Człowiek, który wierzy, że jest jedynie nieco bardziej wyewoluowanym zwierzęciem, nie ma powodów, by postawić sobie pytanie o to, czemu lub Komu zawdzięcza swój sposób istnienia. Odkrywanie Boga to logiczna konsekwencja odkrywania niezwykłości człowieka. Wystarczy się przestraszyć, aby uwierzyć w istnienie bóstw lub w istnienie jakiegoś urojonego boga, ale trzeba odkryć w sobie niezwykłość bycia osobą, by postawić pytanie o Boga prawdziwego. W ateizmie jest miejsce jedynie na karykaturę Boga, na przykład jako „opium dla ludu”, gdyż w tym systemie jest miejsce jedynie na karykaturę człowieka jako kogoś, kto jest jedynie nieco „udziwnionym” zwierzęciem.

    Po czwarte, ateiści sprawiają wrażenie, jakby nie rozumieli, że przyjęli przekonania, które zmuszają ich albo do uwierzenia w to, że człowiek nie różni się jakościowo od zwierząt, albo do uwierzenia w to, że jeśli się różni, to muszą ten fakt tłumaczyć irracjonalnie, na przykład jako dzieło przypadku czy jako nieprawdopodobny zbieg okoliczności w ramach procesu ewolucji. Ateiści zakładają bowiem a priori to, że materia sama siebie wytworzyła i że wyczerpuje ona całą rzeczywistość wszechświata.

    Po piąte, ateiści sprawiają wrażenie, jakby nie wiedzieli o tym, że ogromna większość ludzi odkrywa w sobie te cechy – zwłaszcza zdolność poznania prawdy i podejmowania świadomych decyzji, a także zdolność do odpowiedzialności, miłości i wierności – których ateistom nie pozwala dostrzegać przyjęty przez nich system wierzeń. Świadomość, wolność i miłość to wyjątkowe zdolności człowieka, które nie są spotykane w świecie zwierząt, roślin czy minerałów. Wierzyć w to, że świadomy siebie i zdolny do miłości człowiek pochodzi od świata nieosobowego, to bardziej irracjonalne niż wierzyć w to, że motyl potrafi swoimi skrzydełkami rozbić szybę pancerną.

    Irracjonalizm ateistycznej antropologii

    Punktem wyjścia ateizmu nie jest zatem problem teologiczny lecz problem antropologiczny, czyli wiara ateistów w to, że nie ma istotnej różnicy między człowiekiem a zwierzętami. Ateiści wierzą w to, że nasza świadomość jest jedynie subiektywna, wolność jedynie pozorna, a miłość to tylko kwestia biochemii. Podstawą ateizmu jest oderwana od rzeczywistości wizja człowieka. Tak, jak zwierzę nie ma odniesienia do Boga, tak też człowiek w wizji ateistów rzeczywiście takiego odniesienia mieć ani nie potrzebuje, ani nie potrafi. Tyle tylko, że ateizm alienuje człowieka od tego wszystkiego, co w nas specyficznie ludzkie i co sprawia, że jesteśmy w stanie zachowywać się w jakościowo inny sposób niż zwierzęta. Ateizm to system, który nie widzi istotnej różnicy między antropologią a zoologią, między popędami a wolnością, między instynktem a miłością. Ateiści widzą w człowieku zwierzęcość, a w zwierzętach dopatrują się człowieczeństwa.

    Są tacy ludzie, którzy rzeczywiście odkrywają w sobie jedynie to, co mają wspólnego ze zwierzętami. W konsekwencji ludzie ci postępują tak, jakby musieli być niewolnikami instynktów, popędów, hormonów czy nacisków zewnętrznych. Tacy ludzie nie są w stanie postawić nie tylko pytania o Boga, ale też pytania o samego siebie. Człowiek, który przyjął ateistyczny system wierzeń w antropologii, traktuje zachowanie tych, którzy racjonalnie myślą, odpowiedzialnie decydują i wiernie kochają, jako zachowanie irracjonalne. Z jego perspektywy tego typu zachowanie tak właśnie wygląda. Gdyby zwierzęta miały świadomość – pozostając we wszystkim innym zwierzętami – to też dziwiłby się temu, że ludzie są zdolni do działania innego niż kierowanie się instynktami, popędami czy biochemicznymi bodźcami.

    Nic dziwnego, że w obliczu karykaturalnie zredukowanej wizji człowieka, społeczeństwo zbudowane na postulatach ateistów prowadzi w praktyce do poniżenia człowieka, zwłaszcza człowieka niewinnego i uczciwego. Nie jest kwestią przypadku to, że ateistyczni politycy bardziej troszczą się o bogatych aktywistów gejowskich niż o biednych bezrobotnych, a ateistyczni prawnicy bardziej troszczą się o katów niż o ich ofiary. Z kolei ateistyczne feministki bardziej troszczą się o seks niż o dzieci, a ateistyczni ekolodzy bardziej troszczą się o ochronę zwierząt niż o ochronę ludzi.

    Każdy system ateistyczny prowadzi do jakiejś formy dyktatury, gdyż ateiści przypisują sobie władzę decydowania o wszystkim. Przypisują sobie nawet władzę decydowania o życiu człowieka, a zatem władzę decydowania o tym, kogo wolno legalnie zabijać, a kogo – ustanowione przez nich prawo – będzie chronić. Ateizm prowadzi nie tylko do jakiejś formy dyktatury. Prowadzi także do jakiejś formy bałwochwalstwa. W ateizmie marksistowskim „bogiem” była partia komunistyczna i jej przywódcy, a w ateizmie liberalnym „bogiem” jest popęd, przyjemność czy pieniądze. Ateizm zawsze stawia coś ponad człowiekiem.

    Irracjonalizm ateistycznej „postępowości”

    W każdej epoce ateiści stanowią zdecydowaną mniejszość społeczeństwa, a mimo to zawsze myślą, że są zdecydowanie mądrzejsi od zdecydowanej większości ludzi. Są także przekonani o tym, że mają najlepsze pomysły na życie, więzi i wartości godne człowieka. Ateistyczne pomysły w tym względzie – podobnie jak ateistyczna antropologia – są mało skomplikowane. W zeszłym stuleciu przemocą i zbrodniami promowali kult proletariackiego kolektywu. W XXI wieku bardziej wyrafinowanymi metodami – zwłaszcza za pomocą zdominowanych przez siebie mediów – promują „wolne” związki. Warto zauważyć, że ateiści, którzy promują tego typu związki, potwierdzają, iż obce są im zasady logicznego myślenia, gdyż posługują się terminem wewnętrznie sprzecznym. W rzeczywistości nie istnieją „wolne” związki, podobnie jak nie istnieje kwadratowe koło czy niebieska zieleń. Człowiek jest w stanie wymyślić wewnętrznie sprzeczne pojęcia, ale nawet dzieci wiedzą o tym, że takie pojęcia nie mają odpowiednika w rzeczywistości. To, co faktycznie proponują ateiści jako sposób na więzi, zwłaszcza w relacji kobieta – mężczyzna, to nie związki wolne od związków, lecz związki wolne od odpowiedzialności, miłości i wierności.

    To, co ateizm proponuje jako sposób na życie, sami ateiści uznają za najbardziej „naukowe”, „racjonalne” i „postępowe”. Tymczasem w rzeczywistości ich pomysły polegają na powtarzaniu najbardziej archaicznych i prymitywnych mitów o tym, że człowiek może być szczęśliwy wtedy, gdy nie będzie jakościowo różnił się w swym postępowaniu od zachowania zwierząt. Ateiści proponują to, co łatwe, a nie to, co prowadzi do rozwoju i radości. W konsekwencji proponują łatwy seks zamiast trudnej miłości, łatwy sposób na kierowanie płodnością (antykoncepcja, prezerwatywy, aborcja) zamiast odpowiedzialnego rodzicielstwa, łatwy „luz” zamiast trudnej odpowiedzialności. W pogoni za tym, co łatwe, ateiści przyjmują nawet tak irracjonalny mit, jak przekonanie, że w jakiejś fazie swego rozwoju człowiek może nie być człowiekiem.

    Najgroźniejszym mitem ateizmu jest wiara w to, że kto przestaje kochać Boga, ten zacznie kochać człowieka. Fakty wskazują na to, że jest dokładnie odwrotnie. Czołowe miejsca na liście największych ludobójców wszechczasów zajmują właśnie ateiści. To nie przypadek, że również w naszych czasach ateiści szydzą sobie z Jezusa, który kochał i uczył kochać, ale nie szydzą sobie z ateistycznych zbrodniarzy, a nawet doszukują się pozytywnych aspektów ich zbrodniczej działalności.

    W obliczu powyższych faktów jest rzeczą oczywistą, że największy przesąd nowożytności to wiara w to, iż ateizm jest przejawem racjonalizmu i że ateiści to ludzie niewierzący. Mitem jest również przekonanie o tym, że punktem wyjścia ateizmu jest negowanie Boga, a nie skrajnie zniekształcona wizja człowieka. „Racjonaliści”, „ludzie nauki”, „ludzie postępu”, „humaniści” to ulubione etykiety, jakimi ateiści chętnie tytułują samych siebie. W ich przypadku w radykalny sposób potwierdza się zasada, że nikt nie jest dobrym sędzią we własnej sprawie.

    Zdecydowana większość ludzi, których spotykam, nie mieści się w ateistycznej antropologii. Ludzie ci odkrywają bowiem w sobie takie zdolności, możliwości, potrzeby i aspiracje, których ateiści nie uwzględniają w swojej wizji człowieka i które sprawiają, że istnieje jakościowa różnica między człowiekiem a zwierzętami. Zwierzęta podlegają ewolucji, a człowiek tworzy historię. Zwierzęta od tysięcy lat zachowują się według tych samych schematów i instynktów, a człowiek nie ma granic w rozwoju. Jak długo większość ludzi będzie odróżniać siebie od zwierząt, tak długo ateizm pozostanie zjawiskiem marginalnym. Mimo to – tak, jak dotychczas – pozostanie zjawiskiem groźnym. Człowiek stanowi bowiem największe zagrożenie dla samego siebie w dwóch przypadkach: wtedy, gdy uwierzy, że nie różni się od zwierząt oraz wtedy, gdy uwierzy, że jest równy Bogu.

    ks. Marek Dziewiecki
    http://seminarium.radom.pl/?p=1566&fbclid=IwAR3zBwsLqJaVUb0cCtN4VxQifjJEjUGtwiF9zvt6kFEft_7OVh39wi4J69U
    pokaż całość

    źródło: a.png

  •  

    Przecież to jest jakaś kpina, te bajki wchodzą już za daleko.

    #ateizm
    #bekazkatoli
    #polska

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2019-01-25-23-52-06-402_com.facebook.katana.png

  •  

    Zamówiłem "Koniec wiary. Religia, terror i przyszłość rozumu". Nie mogę się doczekać aż przyjdzie
    Po sesji będzie więcej czasu to przeczytam i oczywiście podzielę się z wami opinią ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #ksiazki #bekazkatoli #ateizm

  •  

    O dowodzie ontologicznym cz.3

    Część pierwsza była wprowadzeniem i kreśliła krajobraz krain apriorycznych. Część druga zawierała wyjaśnienia i rozważania natury technicznej, i choć było ich niewiele, to prawdopodobnie większość uznała je za nudne. Ta część, tym razem ostatnia, służyć będzie ocenie konkluzywności argumentu Anzelma. Nie można jednak pisać o dowodzie ontologicznym, nie poświęcając przy tym dostatecznie wiele miejsca jednemu z najsławetniejszych sloganów w historii filozofii, toteż zanim przejdziemy do kreślenia wniosków, wypada nam spotkać się z Kantem i zastanowić się, czy istnienie jest predykatem.

    Większość historycznych myślicieli ma na swoim koncie przynajmniej jedno zdanie, które jakby dziecię wyrodne wyrwało się spod jego władzy i udało się w świat, aby rozpocząć swoje życie. Niektóre z nich w swym buncie postanowiły wieść żywot całkiem inaczej niż życzyli sobie tego twórcy. Współcześnie wielu wie, że nic nie wie, jednak przede wszystkim nie wie, o co im chodzi. Inni dziwią się, że przecież da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. Jeszcze innym zdaje się, że są dzięki temu, że myślą. Jednak są też idee, które przetrwały w stanie z grubsza nienaruszonym. I tak wszystkie serca mają prawdy, których nie znają rozumy, a byt wciąż określa świadomość i czuje się bezpieczny, bowiem niebytu nie ma. A co z Kantem? Czy byłby dumnym ojcem? Być może, lecz przekonałby się, że to dziecko, które my tu teraz niańczymy, zostało mu podrzucone. ‘Co to znaczy?, ktoś zapyta, ‘Czyż Kant nie stwierdził, że istnienie nie jest predykatem? I że przez to dowód ontologiczny należy odrzucić?’. I tak i nie. Rzeczywiście, według Kanta dowód ontologiczny był błędnym, a błąd zawierał się w tym, że próbował zawrzeć istnienie w definicji Boga, licząc na to, że jakimś magicznym sposobem ten rzeczywiście zaistnieje. Mimo to próżno szukać fragmentu w Krytyce czystego rozumu, w którym autor stwierdziłby, że istnienie nie jest predykatem. Aby nie być gołosłownym, przytaczam interesujące nas wyimki z tłumaczenia Chmielowskiego (wytłuszczam fragmenty szczególnej uwagi):

    Mógłbym się wprawdzie spodziewać, że tę pedancką gadaninę, bez wielkiego zachodu, dokładnym określeniem pojęcia istnienia, obrócę w niwecz, gdybym się nie przeświadczył, że omamienie, spowodowane pomieszaniem orzeczenia logicznego z realnym (tj. z określeniem jakiejś rzeczy), prawie wymyka się wszelkiemu upomnieniu. Za orzeczenie logiczne może służyć wszystko, co się chce, nawet podmiot może się stać swoim orzeczeniem, gdyż logika odrywa się od wszelkiej treści. Ale określenie jest orzeczeniem, które prześciga pojęcie podmiotu i powiększa je. Nie może więc ono już się w nim zawierać.

    Byt nie jest oczywiście wcale orzeczeniem realnym, tj. pojęciem o czymś, co by mogło zostać dodanym do pojęcia jakiejś rzeczy.

    Jeśli tedy wezmę podmiot (Bóg) razem ze wszystkimi jego orzeczeniami (pomiędzy którymi znajduje się także wszechmoc) i powiem: Bóg jest lub: jest Bóg_ to nie stwierdzam żadnego nowego orzeczenia do pojęcia o Bogu, lecz tylko podmiot sam w sobie wraz ze wszystkimi jego orzeczeniami, a mianowicie rzecz w odniesieniu do mojego pojęcia

    Wobec bowiem rzeczywistości przedmiot jest nie tylko zawarty analitycznie w moim pojęciu, lecz przybywa do mego pojęcia (będącego określeniem mojego stanu) syntetycznie, chociaż przez ten byt poza moim pojęciem same te pomyślane sto talarów nie zwiększają się bynajmniej. Jeżeli zatem pomyślę sobie rzecz jakąś za pomocą jakichkolwiek i jak bądź wielu orzeczeń (bodaj nawet w wyczerpującym określeniu), to tej rzeczy przez to, iż dodam, że ta rzecz jest, nic a nic już nie przybędzie.

    Mógłbym wkleić więcej, ale chyba nie ma sensu. Zanim przejdziemy dalej, to trzeba zauważyć (choć może po tych fragmentach tego nie widać), że, niezależnie od konkluzji, cały wywód nie jest najwyżej jakości. Niektóre twierdzenia wydają się kompletnie bez związku z wnioskiem, jaki Kant chce uzasadnić, inne zaś pojawiają się niejako z próżni. Mimo to stanowisko Kanta można zrekonstruować i nie wydaje się, aby jego konkluzja brzmiała: ‘istnienie nie jest predykatem’. Kant jasno rozgranicza ‘orzeczenie logiczne’ od ‘realnego’ i przyznaje, że tym pierwszym ‘może być cokolwiek’. To ‘orzeczenie realne’ Kant nazywa określeniem i to z tej kategorii wyrugował istnienie. A jak zdefiniował określenie? Określenie ma być tym, co może zostać ‘dodane do pojęcia jakiejś rzeczy’, a w wyniku tego dodawania ‘coś przybędzie’. Podsumowując przy użyciu bardziej precyzyjnego języka: istnienie jest predykatem, ale predykatem odmiennym od tych, które tworzą pojęcia obiektów np. bycie czerwonym. Nie chodzi też o to, że nie można zdefiniować obiektu jako istniejącego. Można, tyle że nie będzie to miało żadnego efektu. Konsekwencje tej myśli najlepiej ująć przykładem. Zdanie ‘Istniejące wombaty istnieją’ jest wprawdzie zdaniem analitycznym i koniecznym jest, aby istniejące wombaty istniały, lecz nie gwarantuje ono, że są jakiekolwiek wombaty. Ujmując inaczej, każdy element zbioru istniejących wombatów istniałby, lecz nie jest koniecznym, aby ten zbiór zawierał choć jeden element. Skąd zatem wziął się slogan? Cóż, pewnie można i w ten sposób interpretować Kanta, mimo że wydaje mi się to nadinterpretacją. Z całą pewnością jego krytyka kogoś zainspirowała. Jednak to nie Kant pozbawił istnienie statusu predykatu, a Russell i Quine. Ten pierwszy wszak jest ojcem logiki klasycznej, w której predykat egzystencji nie funkcjonuje, drugi zaś jest autorem innego sławnego sloganu: ‘istnieć oznacza być wartością związanej zmiennej’. Czy to słuszne stanowisko? Są wątpliwości, lecz jest to problem na inny wpis (od miesięcy zastanawiam się nad wpisem o postaciach fikcyjnych), zatem pozostawmy to bez rozstrzygnięcia.

    Zanim przejdziemy do tego, jak odnieść powyższe do argumentu Anzelma, warto przyjrzeć się uzasadnieniu Kanta, nawet jeśli akceptujemy jego wniosek. W jego wywodach znaleźć można takie oto twierdzenie, że pojęcie i odpowiadający mu obiekt ‘muszą zawierać dokładnie toż samo’ oraz iż ‘sto rzeczywistych talarów nie zawierają ani odrobiny więcej niż sto możliwych’. Jak słusznie zauważył Plantinga, nie wydaje się to być prawdą. Zdefiniujmy bowiem, co oznacza być pojęciem jakiegoś obiektu (przyda nam się to zresztą do krytyki Anzelma). Proponuję taką definicję:

    Pojęcie obiektu x to zbiór n predykatów (własności) P1...Pn takich, że każdy dowolny predykat Pi umieszczony w zdaniu 'x jest P' tworzy zdanie koniecznie prawdziwe.

    Weźmy teraz pojęcie najszybszego człowieka-sprintera na świecie. Z całą pewnością w tym pojęciu mieszczą się własności bycia człowiekiem, bycia szybszym niż ktokolwiek inny, posiadania nóg etc. Przyjmijmy teraz – nie znam obecnej sytuacji sportowej – że najszybszym sprinterem nadal jest Usain Bolt. Usain Bolt posiada zatem wszystkie te własności, które wchodzą w skład pojęcia najszybszego człowieka-sprintera na świecie. Mimo to przysługuje mu znacznie więcej niż jest zawarte w tym pojęciu. Jest czarnoskóry, mierzy 195 centymetrów, urodził się na Jamajce etc. Żadna z tych własności nie wchodzi w skład pojęcia najszybszego człowieka-sprintera, albowiem nie jest koniecznie, aby miał on dokładnie tyle wzrostu. Inaczej ujmując, zdanie ‘najszybszy sprinter na świecie mierzy 195 centymetrów’ jest prawdziwe, lecz tylko przygodnie; w 2008 roku prawdziwym było stwierdzenie, że ma on 190 cm. Zatem obiekt zawiera znacznie więcej niż pojęcie, które mu odpowiada, zaś Kant nieco się zagalopował.

    Załóżmy wszelako, że Kant miał rację i że zawieranie istnienia w pojęciu Boga nie ma kompletnie żadnego efektu. Jak do się ma do Anzelma? Pisząc część pierwszą, sądziłem, że nijak. Teraz jednak mam wątpliwości. Wprawdzie żadne zdanie drugiego rozdziału Proslogionu nie wskazuje na to, aby Anzelm miał zdanie ‘Bóg istnieje’ za analityczne w kantowskim rozumieniu. Z pewnością, co zresztą pisałem poprzednio, nie definiuje explicite Boga jako istniejącego. A może zawarł egzystencję w definicji rzeczy, ponad którą nic wspanialszego nie da się pomyśleć? Ciężko znaleźć coś na poparcie takiej tezy, bowiem Anzelm wydaje się traktować to pojęcie jako pierwotne i nie rozwodzi się nad jego znaczeniem. Prawdopodobnie zapytany o to, co sprawia, ze Bóg ma taki status, zapewne wymieniłby klasyczne przymioty jak wszechmoc czy wszechwiedza. Jednakże jeśli przyjrzymy się P2 i P3, to tam właśnie Anzelm stwierdza, że można pomyśleć o czymś identycznym z Bogiem jako o istniejącym i przez to o czymś wspanialszym niż Bóg nieistniejący. Jeżeli tak, to musimy cały argument podsumować – non sequitur. Używając słownika Kanta, Anzelm w P3 dodaje do pojęcia Boga orzeczenie istnienia, jednak, jak wynika z przytoczonych fragmentów krytyki kantowskiej, taki akt nie powoduje, że opuszczamy nagle sferę pojęć. Zamiast tego otrzymujemy zwyczajnie to samo pojęcie z jednym dodatkowy predykatem, lecz nadal nie wiemy, czy jest obiekt, który temu pojęciu odpowiada. W takim wypadku wnioskiem argumentu winno być coś w rodzaju ‘w pojęciu Boga zawiera się istnienie’, lecz jeśli uznajemy twierdzenia Kanta, to wniosek ten nie będzie równoważny ‘Bóg istnieje’. Jeśli natomiast przyznamy, że w P3 opuszczamy sferę pojęć, to argument Anzelma staje się kołowy.

    Ciężko jednoznacznie orzekać, co Anzelm miał na myśli. Być może wina leży po mojej stronie i nieprawidłowo zrekonstruowałem argument, być może zawinił tłumacz. Faktem jest, iż istnieją inne rekonstrukcje, które unikają tych problemów. Przedstawiona przeze mnie zmodyfikowana wersja formalna również wydaje się unikać kantowskich zarzutów, bo nie stwierdziłem tam w przesłankach, że jest coś identycznego z Bogiem. Sam Kant raczej nie poczułby się źle na wieść o tym, że jego krytyka nie dotyczy argumentu Anzelma, jako że nie pisał on jej przeciw Anzelmowi, a przeciw Leibnizowi i poprzez niego przeciwko Kartezjuszowi. Może zamiast zastanawiać się bez końca nad tym, co Anzelm mógł uważać, lepiej zwrócić się ku temu, co uważał na pewno.

    Jak zwykle przy próbie odrzucenia argumentu musimy zwrócić się ku przesłankom. Definicję proponuje pozostawić w spokoju, bo jak pisałem w części drugiej, nad jej słusznością można debatować bez końca. W wersji zmodyfikowanej, którą zaproponowałem, przesłance P3 ciężko odmówić słuszności, zaś w przypadku P2, choć może ona budzić wątpliwości, da się znaleźć uzasadnienie. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że w przytoczonym poprzednio fragmencie Proslogionu Anzelm stara się uzasadnić tylko jedną z przesłanek, co być może wskazuje na to, że sam uważał ją za nieoczywistą. Mowa o przesłance P1, która stwierdza, że najwspanialsza rzecz istnieje w umyśle, albo, używając narzędzi, jakie tu wypracowaliśmy, istnieje tam jej pojęcie. Anzelm uzasadnia ją tak:

    Z całą pewnością jednak tenże sam głupiec, gdy słyszy to właśnie, co mówię: "coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane", rozumie to, co słyszy, a to, co rozumie, jest w jego intelekcie, nawet gdyby nie rozumiał, że ono jest.

    Czyli fakt, że głupiec rozumie te słowa, świadczy o tym, że ma w umyśle stosowne pojęcie. I tu tkwi problem Anzelma, co zauważył już Gaunilon, choć przeważnie wspomina się go tylko ze względu na nieszczęsną wyspę. Rozumienie słów coś, ponad co nic większego nie można pomyśleć musiałoby gwarantować, że pojęcie, jakie ma w umyśle głupiec, będzie uniwersalne tj. będzie co do joty odpowiadać pojęciu, jakie ma Anzelm, kiedy wymawia te słowa, bo tylko wtedy głupiec mógłby zidentyfikować rzeczywisty obiekt przy jego pomocy i obiekt ten byłby identyczny z tym, który zidentyfikował Anzelm. Rzecz w tym, że zrozumienie tych słów tego nie zapewnia. Raz, że te same słowa mogą dla głupca mieć zupełnie inne znaczenie, a dwa, że nawet gdyby tak nie było, to znaczenie tych słów nie determinuje jednoznacznie całego zbioru predykatów, jakie Anzelm wiąże z obiektem, jaki ma na myśli. Co więcej głupiec może rozumieć słowa, a jednak nie mieć w umyśle nic, co odpowiadałoby opisywanemu obiektowi. Weźmy banalny przykład żonatego kawalera. Każdy w czytających rozumie te słowa, jednak czy temu rozumieniu towarzyszy stosowne pojęcie takiego obiektu? Bynajmniej, wszak to obiekt niemożliwy, podobnie jak kwadratowe koło lub liczba pierwsza różna od dwa i podzielna przez dwa. Innym przykładem niech będzie ważkoszczur. Znaczenie tej nazwy łatwo odgadnąć, ale nikt z was nie wie, jakie pojęcie ja wiążę z tą nazwą (nie, nie ma skrzydełek). Wobec tego aby zaakceptować przesłankę P1 już wcześniej trzeba być przekonanym, że Bóg istnieje, i to ten sam Bóg, w którego wierzy Anzelm, inaczej jego słowom nie będzie odpowiadać pojęcie, które on sam posiada. Z samego rozumienia słów nic nie wynika i nie ma kompletnie żadnego powodu przyjmować P1 zamiast jej negacji. Gdybyśmy teraz przełożyli ten akapit na język modalności, to okazałoby się, ze dokładnie ten sam problem pojawił się u Plantingi. Tam też nie było żadnego powodu, by nie przyjąć, że jest niemożliwe, aby maksymalna doskonałość była egzemplifikowana. To właśnie de facto tę możliwość musiałby udowodnić argument. Anzelm swoją próbę podjął, jednak jego uzasadnienie zawodzi, bo nie chciało mu się czytać o filozofii języka. I niech to będzie przestrogą. Ja zaś będę pamiętał o tym, aby Kanta pochopnie nie skreślać.

    Spamlista dla zainteresowanych: KLIK

    #nowyonanizm #filozofia #ateizm #religia
    pokaż całość

  •  

    Mój tata ma w sobotę 50 lat. Cała rodzina jest mocno wierząca - ojciec jest kościelnym, brat ministrantem i w ogóle. Zjazd rodzinny, impreza na sali poprzedzona msza w intencji ojca. Nie jestem wierząca, ale wiem, że to dla taty ważny moment i chciałabym z nim być - on zawsze był dla mnie tam, gdzie go potrzebowałam. Jako że msza jest w intencji ojca - moi rodzice i rodzeństwo będą siedzieli w pierwszej ławce. Czułabym się źle odwalając szopkę klęcząc, modląc się itp (tym bardziej że część mojej rodziny ciągle pyta kiedy wrócę do kościoła, rzuca teksty 'zobaczysz - jak trwoga to do boga, blablabla), z drugiej strony nie chce się rzucać w oczy ani nikogo urażać swoją postawą.
    Podaje opcje, które jako jedyne wydają mi się sensowne.
    Pytam osobno wierzących i niewierzących.
    #katolicyzm #ateizm #firstworldproblems
    pokaż całość

    Gdzie siedziec podczas mszy, żeby nie rzucać się w oczy i nie przeszkadzać nikomu?

    • 222 głosy (10.25%)
      Katolik - siedź z tyłu - nie wyróżniaj się.
    • 387 głosów (17.88%)
      Katolik - siedź z tata - to ok siedzieć cały czas.
    • 871 głosów (40.23%)
      Niewierzący - siedź z tylu, nie odwalaj.
    • 685 głosów (31.64%)
      Niewierzacy - siedź z rodziną, ale nie uczestnicz.
  •  

    Szkoda mi gościa, ale takie rzeczy trzeba ustalać na początku znajomości, a nie kiedy dziecko jest już na świecie ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #bekazkatoli #zwiazki #ateizm #chrzest

    źródło: a.png

  •  

    O dowodzie ontologicznym cz. 2

    Dziś kontynuujemy naszą wyprawę przez jałowe ziemie aprioryzmu. W części pierwszej scharakteryzowałem dowody ontologiczne; wyjaśniłem też, co czyni je wyjątkowymi oraz zaznaczyłem, że pod tą zbiorczą nazwą kryje się mnogość wariacji, które zrodzone zostały u różnych źródeł i w różnych postaciach. W tej części, zgodnie z obietnicą, przedstawię dowód Anzelma.

    ‘Dlaczego Anzelm?’ ktoś mógłby spytać, ‘Wszak są argumenty współczesne, choćby ten Plantingi, który już omawiałeś’. Cóż, przede wszystkim powodem jest to, że kiedy w internecie mowa o dowodzie ontologicznym, prawie zawsze oznacza to argument Anzelma, stąd też to on jest najczęściej krytykowany i wyśmiewany. Jednocześnie daje się odnotować, iż wielu takich krytyków nie ma pojęcia, jak rzeczywiście brzmi ten argument. Kolejnym pretekstem jest fakt, że to właśnie ten argument zapoczątkował bogatą tradycję. Całkiem możliwe, że gdyby nie Anzelm, dziś nie musielibyśmy toczyć bohaterskich bojów przeciw apriorycznej Hydrze. Jeśli to za mało, to trzeba też wspomnieć, iż jest to argument najlepszy, jeśli rozważymy wszystkie tego typu próby podjęte przed XX stuleciem, albowiem Anzelm zdołał uniknąć tych błędów, jakie popełnili Kartezjusz czy Spinoza. Muszę jednak tutaj zaznaczyć, że w istocie Anzelm sformułował dwa argumenty. Pierwszy z nich – ten, który będziemy rozpatrywać – zawarty został w drugim rozdziale Proslogionu, a jego konkluzją jest, że Bóg istnieje. Drugi z argumentów znaleźć można w rozdziale trzecim, zaś jego wniosek przypisuje Bogu istnienie konieczne. Tym zajmować się nie będę, a to dlatego że jego ulepszoną wersją jest argument Plantingi, który już niegdyś opisywałem. Jednak czy warto w takim razie przejmować się argumentem, który nie dowodzi, że Bóg egzystuje z konieczności? Findlay w Can God's Existence be Disproved? utrzymuje, że tylko taki obiekt, który posiada jakąś własność w sposób konieczny, jest obiektem godnym czci wyznawców (ukłon w stronę @shadowboxer). Wolałbym jednak każdemu pozostawić wybór co do tego, przed czym chce paść na kolana, jako że to są jego kolana i nie mnie troszczyć się o nie. Poza tym linia krytyki, którą mam zamiar poruszyć, kiedy ją przełożyć na język modalności, dotyka również argumentu z rozdziału trzeciego.

    Argument z rozdziału drugiego przebiega następująco (tłum. Tadeusz Włodarczyk):

    A więc, Panie, który udzielasz zrozumienia wierze, daj mi, bym zrozumiał, na ile to uważasz za wskazane, że jesteś, jak w to wierzymy, i jesteś tym, w co wierzymy. [1] A wierzymy zaiste, że jesteś czymś, ponad co niczego większego nie można pomyśleć. Czy więc nie ma jakiejś takiej natury, skoro powiedział głupi w swoim sercu: nie ma Boga? [2] Z całą pewnością jednak tenże sam głupiec, gdy słyszy to właśnie, co mówię: "coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane", rozumie to, co słyszy, a to, co rozumie, jest w jego intelekcie, nawet gdyby nie rozumiał, że ono jest. Czymś innym bowiem jest to, że rzecz jest w intelekcie, a czymś innym poznanie tego, że rzecz jest. Kiedy bowiem malarz zastanawia się nad tym, co zamierza dopiero wykonać, to bez wątpienia ma w intelekcie to, czego jeszcze nie zrobił, ale nie poznaje jeszcze, że to jest. Kiedy zaś już namalował, to ma i w intelekcie to, co już wykonał, i poznaje, że to jest. [3] A więc także głupi przekonuje się, że jest przynajmniej w intelekcie coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane, ponieważ gdy to słyszy, rozumie, a cokolwiek jest rozumiane, jest w intelekcie. Ale z pewnością to, ponad co nic większego nie może być pomyślane, nie może być jedynie w intelekcie. [4] Jeżeli bowiem jest jedynie tylko w intelekcie, to można pomyśleć, że jest także w rzeczywistości, a to jest czymś większym. Jeżeli więc to, ponad co nic większego nie może być pomyślane, jest jedynie tylko w intelekcie, wówczas to samo, ponad co nic większego nie może być pomyślane, jest jednocześnie tym, ponad co coś większego może być pomyślane. Tak jednak z pewnością być nie może. Zatem coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane, istnieje bez wątpienia i w intelekcie, i w rzeczywistości.

    Wytłuszczone i ponumerowane przeze mnie fragmenty są kluczowe dla rekonstrukcji dowodu, do której właśnie przechodzimy.

    Zdanie z numerem [1] zawiera definicję Boga jako ‘czegoś, ponad co niczego większego nie można pomyśleć’. Od teraz zamiast określenia większy będę używać wspanialszy, lecz tylko ze względu na swoje preferencje. Zdania [2] i [3] formułują i uzasadniają jedną z przesłanek, której treść zapiszemy jako ‘Bóg istnieje w umyśle’. Jest to, jak się potem okaże, przesłanka kluczowa. Dalej w [4] mamy założenie dla dowodu nie wprost oraz drugą i trzecią z przesłanek. Kiedy przedstawimy dowód w formie uporządkowanej, przyjmie on następującą postać:

    (1) Bóg jest czymś, ponad co nic wspanialszego nie można pomyśleć (DEF)
    (2) Bóg istnieje w umyśle (P1)
    (3) Istnienie w rzeczywistości jest wspanialsze od istnienia w samym umyśle (P2)
    (4) Można pomyśleć o czymś, co jest identyczne z Bogiem, a do tego istnieje w rzeczywistości (P3)
    (5) Załóżmy, że coś, ponad co nic wspanialszego nie można pomyśleć [Bóg], nie istnieje w rzeczywistości (założenie dla RAA)
    (6) Coś, co jest identyczne z Bogiem, a do tego istnieje w rzeczywistości, jest wspanialsze niż Bóg, bo ten istnieje tylko w umyśle (z 2, 3 i 5)
    (7) Zatem można pomyśleć o czymś wspanialszym niż Bóg (z 4 i 6)
    (8) Zatem, na mocy definicji, można pomyśleć o czymś wspanialszym niż coś, ponad co nic wspanialszego nie można pomyśleć (sprzeczność)
    (9) Zatem Bóg istnieje w również rzeczywistości (wniosek)

    Zanim przejdziemy do formalizacji, już teraz warto zwrócić uwagę na to, że częsty zarzut, jakoby Anzelm definiował Boga jako istniejącego, jest bezzasadny. W definicji nie ma słowa o tym, że Bóg istnieje. Nie ma go również explicite w przesłankach. Owszem, Anzelm dobrał przesłanki tak, aby wyszło mu to, czego chciał dowieść, jednak jest to nieodzowne przy tworzeniu argumentu. Czynić wyrzuty komuś, że argumentuje pod tezę, jest poniekąd jak wygłaszanie pretensji, że kroi ziemniaki, a przecież chciał przyrządzić frytki. Wszelkie kontrdowody, które mają pokazywać absurdalność argumentu, po pierwsze, jak pisałem w poprzedniej części, nie wyjaśniają, co jest z nim nie tak, po drugie na ogół są jedynie pozornymi analogiami. Przykład Gaunilona zawodzi, albowiem jego wyspa nie spełnia definicji z dowodu Anzelma, a to ze względu na inną dziedzinę kwantyfikacji. Gaunilon podaje przykład najwspanialszego elementu ze zbioru wysp, zaś Anzelm rozpatruje znacznie szerszy zbiór, mianowicie zbiór wszystkich obiektów. O ile możliwym wydaje się znalezienie obiektu wspanialszego niż najwspanialsza wyspa, o tyle ciężko znaleźć nawet jakikolwiek obiekt poza zbiorem wszystkich obiektów, nie wspominając o obiekcie wspanialszym. Oczywiście jak zawsze zasadną jest konstatacja, iż argument Anzelma, jeśli poprawny i konkluzywny, dowodzi jedynie istnienia bliżej nieokreślonego boga, jednak nie Boga abrahamowego. Wszelako taka linia krytyki prowadziłaby do długiej i niepotrzebnej polemiki na temat tego, czy Bóg chrześcijański spełnia definicję czy nie, zatem porzucimy tę ścieżkę.

    Chcąc sformalizować ten dowód, napotykamy pewne trudności. Anzelm złośliwie umarł na długo przed tym, jak Frege napisał Begriffsschrift (przyznam, iż chciałbym wiedzieć, jak to się wymawia), więc nie dysponował narzędziami współczesnej logiki. Co więcej obca mu była klarowność znamienna dla dzisiejszej filozofii analitycznej, stąd pojawia się sporo problemów interpretacyjnych, co dotyczy zwłaszcza (4). Nie do końca wiadomo, jak coś może być identyczne z czymś innym, ale jednak czymś różnym. Nie wiadomo też, czy Anzelm traktował istnienie jako predykat albo kantowskie ‘określenie’, choć wydaje się, że nie, a przynajmniej bez trudu można przeformułować argument tak, aby wątpliwości te odeprzeć (więcej o tym przy omawianiu krytyki Kanta). Mimo że dowód wygląda na sformułowany w logice pierwszego rzędu, formalizacja P2 zdaje się wymagać logiki drugiego rzędu. Nie mam zamiaru tak komplikować, więc zanim podam postać formalną, nieco zmodyfikujemy argument Anzelma.

    Anzelm zakłada, że porównywać względem wspaniałości można obiekty, które współdzielą wszystkie własności poza istnieniem. My wzmocnimy te przesłankę tak, aby porównywać można było obiekty dowolne, czyli po prostu każdy obiekt istniejący w rzeczywistości jest wspanialszy od nieistniejącego. Mogą pojawić się głosy sprzeciwu, podobnie jak w przypadku oryginalnej wersji, jednak przesłanka ta przynajmniej nie jest na pierwszy rzut oka błędna. Fakt, że do obiektów rzeczywistych przywiązujemy większą wagę, a o rzeczywistych ludzi troszczymy się bardziej niż o bohaterów powieści, jakkolwiek wielkich przymiotów by nie byli, przynajmniej częściowo wspiera tę przesłankę. Dodatkowo skoro wzmocniliśmy P2, dla równowagi osłabimy P3 i założymy po prostu, że COŚ istnieje w umyśle i rzeczywistości. Tutaj z kolei nasza wersja wydaje się bardziej wiarygodna niż anzelmowska, przynajmniej dla tych, którzy nie są solipsystami. Dla uproszczenia dowodu określimy dziedzinę kwantyfikacji jako dziedzinę obiektów istniejących w umyśle, co ograniczy liczbę predykatów. Wyrażenia Bx, Rx i x>y oznaczać będą kolejno ‘x jest Bogiem’, ‘x istnieje w rzeczywistości’ i ‘x jest wspanialsze od y’. RAA oznacza dowód nie wprost. Teraz możemy przejść do formalizacji:

    1. (x)(Bx ≡ ~(∃y)y>x) [z definicji]
    2. (∃x)Bx [P1]
    3. (x)(y)((~Rx & Ry) ⊃ y>x) [P2]
    4. (∃x)Rx [P3]
    5. ∴ (∃x)(Bx & Rx) [do udowodnienia]
    6. ┌ ~(∃x)(Bx & Rx) [założenie dla RAA]
    7. │(x)~(Bx & Rx) [z 6]
    8. │Bm [z 2]
    9. │Rk [z 4]
    10. │~(Bm & Rm) [z 7]
    11. │~Rm [z 8 i 10]
    12. │(~Rm & Rk) ⊃ k>m [z 3]
    13. │(~Rm & Rk) [z 9, 11]
    14. │ k>m [z 12, 13 i modus tollens]
    15. │ Bm ≡ ~(∃y)y>m [z 1]
    16. │ ~(∃y)y>m [z 8, 15 i eliminacja równoważności]
    17. │ (y)~(y>m) [z 16]
    18. └ ~(k>m) [z 17, sprzeczne z 14]

    Tym samym udowodniliśmy, że nasza wersja argumentu jest poprawna (wersja oryginalna również jest, ale musicie mi wierzyć na słowo). Choć ta część miała być ostatnią, to uznałem, że gdybym miał jeszcze w niej uwzględnić omówienie kantowskiej krytyki oraz przytoczenie zarzutów, które są moim zdaniem trafne, wpis wyszedłby nazbyt długi, zwłaszcza, że zawiera on masę jakichś dziwnych znaczków, co do których tylko udaję, że je rozumiem. Z tego powodu polemika pojawi się w części trzeciej, czyli jutro bądź pojutrze. Albo w weekend. Kiedyś.

    Spamlista dla zainteresowanych: KLIK

    #nowyonanizm #filozofia #ateizm #religia
    pokaż całość

    •  

      @Turysta_Onanista: chyba chodzi o to, że dowód nie wprost nie jest konstruktywny w tym sensie, że nie wskazuje jednoznacznie, które z naszych założeń jest problematyczne — jedynie że ich zbiór jest niespójny — co powoduje ryzyko, że odrzucilśmy nie wszystko to, co trzeba i np. sprawca problemu został przemycony w niespójnej definicji albo jeszcze gdzieś indziej

    •  

      @Racjonalnie: Jeśli miałeś na myśli to, co napisał @Croce, to jest to oczywiście racja. Tyle tylko, że w tej części chodziło o pokazanie, że jeśli A to zbiór przesłanek Anzelma, a w to jego wniosek, to Aw, bo (A∪ {~w}) ⊢⊥. To, czy wina leży po stronie w, czy A , będziemy rozstrzygać w ostatniej części.

      +: Croce
    • więcej komentarzy (6)

  •  
    Dobre_bo_z_Marcepanem

    +24

    Już widzę tą platformę katolicką łysego. Już widzę te gnioty filmy typu: "Bóg nie umarł" i inne pierdolety o świętych dla młodzieży co sie im na lekcjach religii puszcza. Ale szanuję za tą "nowoczesną" próbę dotarcia do młodzieży.

    #bekazkatoli #katolicyzm #religia #ateizm #neuropa

  •  

    #ateizm #religia #katolicyzm #kosciol
    Rozumiem, że katolicy raczej nie oglądają "Stacji Ateizm", ale mimo wszystko chciałbym namówić was do obejrzenia i poznać waszą opinię na tym portalu, na temat wyczerpującego wstępu jaki zaprezentował Karol Fjałkowski o Kościele Katolickim.

    TLDR
    - wątpliwości nt. dobrej woli ze strony kościoła przy uchwalaniu swoich katolickich praw/dogmatów itp.,
    - zestawienie najważniejszych sprzeczności między biblią a katechizmem KK,
    - zapytanie katolików o refleksję na ten temat.

    Z mojej strony chciałem tylko wyrazić zwątpienie co do argumentu nt. Asia Bibi (Watykan nie przyznał jej azylu gdy uciekała przed śmiercią), bo to by mogło naruszyć ich pakty o nieagresji/niewtrącania się - jeśli jakieś tam mają spisane czy niespisane między religiami - co mogłoby rozjuszyć bardziej radykalną część muzułmańską i nasilić prześladowanie innych niewinnych chrześcijan. (taki trochę adwokat diabła z mojej strony, ale mogę się mylić).
    Cała reszta wywodu jak najbardziej w mojej opinii uzasadniona i dobitnie pokazująca bezsens i zakłamanie tej instytucji.
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Taka subtelna krytyka, bo czasami bawią mnie niektóre nieprzemyślane intencje

    #bekazkatoli #mikromodlitwa #katolicyzm #wiara #religia #ateizm #neuropa

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: ciekaweconamikromodlitwabog.jpg

  •  

    ✍ Łączenie nauki i wiary? - ewolucja: Dennett vs. Plantinga

    Plantinga - to nazwisko pojawiało się w ostatnich miesiącach w filozoficznych wątkach, a dodatkowo napotkałem tę recenzję http://www.youtube.com/watch?v=EGeAL0ynJeE autorstwa @JackTheDevil90

    Długo nie czekałem, zamówiłem, przeczytałem "na raz" i dzisiaj chciałbym polecić książkę "Nauka i religia. Czy można je pogodzić?" (Daniel C. Dennett, Alvin Plantinga).

    Powyższa recenzja wydaje się być mocnym spoilerem, ale bez obaw :)

    Dlaczego warto?

    - forma debaty: ile można czytać o tym, że "boga niet"? Kontakt z argumentem "drugiej strony" zmusza do uporządkowania własnych poglądów

    - "ewolucja sterowana" i jej konsekwencje: Plantinga jest zwolennikiem ewolucji przy której Bóg cały czas coś majsterkuje. Gdyby cofnąć czas, to Bóg znów musiałby wziąć się do roboty, aby powstał człowiek. Gdy zobaczyłem Plantingę jako autora, to raczej spodziewałem się bardziej czegoś w stylu Hellera ("Bóg jest matematyką"), a tutaj dostajemy ewolucjonizm zakrapiany kreacjonizmem. Ale mimo tego nie skreślałbym tego autora, wręcz przeciwnie. Myślę, że warto poznać ten pogląd, bo występuje on często wśród duchownych, czyli takie "akceptuję ewolucję, ALE...". Przeciętny wierzący człowiek, taki wokół nas, akceptuje ewolucję bez wchodzenia w jej religijne konsekwencje (a polecałbym wierzącym takie kwestie też przemyśleć, bo teizm i poparcie nauki w kwestii ewolucji to taki "niedokończony temat" gdzie istotne wątki są po prostu porzucone).

    - istnienie zła przed powstaniem człowieka - Plantinga zauważa jedną z konsekwencji powyższego (łączenie ewolucji z religią) - chociaż nie poświęca temu tematowi dużo uwagi, to bardzo podoba mi się to, że to zagadnienie jest poruszone: spora zagadka dla wierzących, dobry argument w debatach dla ateistów. Katolik akceptujący ewolucję musi zmierzyć się z tym dość nowym teologicznym zagadnieniem.

    - czy nauka jest ateistyczna? Bardzo dobry wstęp przed właściwą debatą prosto i przyjemnie opisuje tę kwestię i wprowadza kilka pojęć: Dennett i Plantinga płyną gdzieś wokół nich tworząc własne wariacje. Nie będzie spoilerem, jeśli napiszę, że obaj rozmówcy zgadzają się co do tego, że religię i naukę można połączyć - to jest punkt wyjścia, ciekawsze są wnioski obu stron.

    Książka raczej krótka, ale porusza wiele istotnych wątków. Tak jak wspomniano w recenzji niektórym nie będzie odpowiadać styl Dennetta i jego argumentów, ale tutaj powiem tak: Dennett nie zrobił też tego bezcelowo :)

    Na koniec cytat:

    (...) jutro chmury się rozstąpią, a potężny głos we wszystkich językach jednocześnie zawoła: "Ja Allah, którego Mahomet jest prorokiem, od miliardów lat ingerowałem w ewolucję na tej małej planecie". Zastanawiam się, czy Plantinga powiedziałby wtedy: "Widzicie? Widzicie? Miałem rację!".

    #dlaczegoateizm #religia #ateizm #filozofia #ksiazki
    pokaż całość

    źródło: ccpress.pl

  •  

    Patrzcie co ksiądz po kolędzie wrzucił wszystkim do skrzynek. Zajebiste, po prostu gotowy przelew do Torunia dla Pana biznesmena Rydzyka, bez ulotki, na cele kultu religijnego xD
    #bekazkatoli #neuropa #ateizm #rydzyk #radiomaryja

    •  

      Sugerować że popierająmordowanie innych ludzi.

      @KakaowyTaboret: No jeżeli sugerują to czemu nie

      Dlatego wskazałem różnice między Islamem a Katolicyzmem :)

      @KakaowyTaboret: Super, a ja porównałem Wykopowych konserwatystów którzy jak nie wrzucają jakiś artykułów o tym że kobiety to dziwki a kiedyś to było inaczej, to wrzucają artykuły o gejach i jak większość z nich to pedofile. Czasami zamiast tego można poczytać jak to nie ma homofobii w Polsce bo ich nie mordują na ulicy, jeszcze. No nawet nie zaczynam mówić o kronikach przestępstw murzynów i arabów.

      Jak chcesz dalej odbijać piłeczkę że zbrodnie islamu wymazują chrześcijańskie to możemy tak do usranej śmierci. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      @Dobre_bo_z_Marcepanem: Wcale to nie jest bzdura, taka jest ludzka natura że ludzie słaby potrzebują silnego bożka XD

    • więcej komentarzy (132)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #ateizm

0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:2,0:0,0:1,0:1,0:0

Archiwum tagów