•  

    Wydarzyło się to faktycznej osobie, a jestem nią ja. Chciałem złapać pociąg. Było to w kwietniu 1976 roku, w Cambridge w Wielkiej Brytanii. Zostało jeszcze trochę czasu do odjazdu pociągu. Poszedłem po gazetę, by porozwiązywać krzyżówkę, po kawę i paczkę herbatników. Usiadłem przy stoliku. Opiszę wam scenerię jest niezwykle ważne, abyście bardzo wyraźnie ją ujrzeli.

    A więc tu mamy stolik, tu gazetę, filiżankę z kawą, herbatniki. Naprzeciwko mnie siedzi mężczyzna, całkiem przeciętny gość w biznesowym garniturze, z teczką. Nic nie wskazywało na to, aby miał zrobić cokolwiek dziwnego. A jednak zrobił: nagle pochylił się do przodu, wziął do ręki herbatniki, rozerwał opakowanie, wyjął jednego i zjadł.

    Muszę powiedzieć, że z takiego typu rzeczami my Brytyjczycy bardzo źle sobie radzimy. W naszej historii, naszym wychowaniu, naszej edukacji nie ma nic, co uczyłoby nas, jak zachować się w stosunku do kogoś, kto w biały dzień kradnie nam herbatniki. Wiadomo, co by się stało, gdyby rzecz miała miejsce na dworcu South Central w Los Angeles. Natychmiast rozpoczęłaby się strzelanina, zjawiłyby się helikoptery, CNN, rozumiecie... w końcu zrobiłem to, co zrobiłby każdy czerwonokrwisty Brytyjczyk: zignorowałem wydarzenie. Gapiłem się w gazetę, wziąłem łyk kawy, próbowałem zrozumieć artykuł, w tekst którego się wpatrywałem, nie byłem jednak w stanie nic pojąć, z wyjątkiem powtarzania w myśli: Co mam robić?.

    W końcu uznałem: Trudno, muszę coś zrobić. Próbując z całych sił nie zauważać, że w tajemniczy sposób paczka została otwarta, wyjąłem herbatnik. Pomyślałem sobie: To go uspokoi. Nie uspokoiło, bowiem po chwili powtórzył to, co przedtem. Wziął następny herbatnik. Ponieważ za pierwszym razem nic nie powiedziałem, za drugim jakby trudniej było podnieść temat: Przepraszam bardzo, trudno tego nie zauważyć, ale.... Nic by to nie dało.

    Zjedliśmy całą paczkę. Było w niej co prawda tylko osiem herbatników, ale sprawa zdawała się trwać wieczność. On brał herbatnik, ja brałem herbatnik, on brał herbatnik. Kiedy skończył, wstał i odszedł. Wymieniliśmy pełne znaczenia spojrzenia, po czym poszedł sobie, ja zaś głęboko odetchnąłem i opadłem ciężko na oparcie krzesła.

    Wkrótce podstawiono pociąg, dopiłem kawę, wstałem i podniosłem gazetę, pod którą leżały moje herbatniki. Tym, co szczególnie lubię w tej opowieści, jest wrażenie, że gdzieś po Anglii przez ostatnie ćwierć wieku krąży całkowicie przeciętny facet, który ma do opowiedzenia identyczną historię tyle tylko, że brakuje jej puenty.

    #heheszki #autostopemprzezgalaktyke #anglia #emigracja
    pokaż całość

  •  

    Rzeczą ważną i powszechnie znaną jest, że nie zawsze wszystko jest tak, jak się wydaje. Na przykład na planecie Ziemia ludzie zawsze uważali, że są bardziej inteligentni od delfinów, ponieważ tyle udało im się osiągnąć - koło, Nowy Jork, wojny i tak dalej a wszystko, co kiedykolwiek osiągnęły delfiny, to beztroskie moczenie się w wodzie. I na odwrót, delfiny zawsze uważały, że są znacznie bardziej inteligentne niż ludzie z dokładnie tych samych powodów.
    #cytatywielkichludzi #autostopemprzezgalaktyke
    #takaprawda
    pokaż całość

  •  

    Jezu przez cały sezon Holistycznej Agencji Detektywistycznej na #netflix nie umiałam patrzeć na Bart, tak strasznie przypominała mi Bunny Grav3yardgirl z #youtube :||
    #seriale
    Tak poza tym to polecam, kocham klimat historii od Douglasa Adamsa, twórcy #autostopemprzezgalaktyke

    źródło: bart i bunny.png

  •  

    Tak sobie tworzymy ze @space_shape plany na wakacje... W ubiegłym roku był pokaźny kawał Azji przelatanej samolotami. W tym roku, z racji ograniczonych funduszy chcemy postawić na #autostop i wyruszyć w podróż po 13 stolicach. Sporo kilometrów do przejechania, ale co to dla nas! Szacowany czas podróży - minimum 3 tygodnie. No i zaczynamy odkładanie funduszy... ;)

    Kraków-> Bratysława-> Budapeszt-> Belgrad-> Skopje-> Ateny-> Tirana-> Zagrzeb-> Lublana-> Praga-> Amsterdam-> Berlin-> Warszawa

    Omijamy Bośnię, bo... bo tak ( ͡° ͜ʖ ͡°) mam nadzieję, że nie natrafimy na zbyt wielu uchodźców (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    #autostopemprzezgalaktyke #podrozujzwykopem #podroze #chwalesie
    pokaż całość

    źródło: plan.png

  •  

    Mirki, pozdrowienia z Bangkoku! Dzisiaj zjadłem takie cudo.
    #podroze #podrozujzwykopem #autostopemprzezgalaktyke

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20150914_184519.jpg

  •  

    Mirki! Piszę, by podzielić się trochę swoim szczęściem!
    Pisałem o tym rok temu, wtedy mając jedynie wielkie plany i kupę czasu do ich spełnienia. Rok jednak szybko zleciał i już w sobotę wraz z @space_shape lecimy do Tajlandii, Wietnamu, Kambodży, Singapuru, Kuala Lumpur i na Bali! Rok planowania i przygotowywania i jest! 3 tygodnie objazdówki i oblatówki po kompletnie innych kulturowo krajach. Już nie mogę się doczekać jedzenia, widoków, ludzi, małp i słoni!
    Mirki, trzymajcie za nas kciuki, żeby wszystko się udało i żebyśmy bezpiecznie latali i zwiedzali :) Postaramy się wrzucać jakieś notki czy zdjęcia z podróży jak tylko będzie opcja!

    #podrozujzwykopem #podroze #autostopemprzezgalaktyke #chwalesie
    pokaż całość

    •  

      @Abaddon84: wschod slonca na angkor wat w kambodzy, tunele cu chi i zatoka ha log w wietnamie i wysepki wokol phuketu w tajlandii to miejsca ktore najlepiej wspominam z tamtych stron. nie polecam wjezdzac na petronas towers w kuala lumpur - niby za darmo, ale trzeba czekac z 4 godziny w kolejce. do tego wjezdza sie tylko na mostek a nie na szczyt. milej wyprawy!

    •  

      @benq86: Dzięki Ci, dobry człowieku! Z chęcią przyjmujemy takie rady, jesteśmy akurat w trakcie opracowywania zeszytu-pigułki ze wszystkimi informacjami pozbieranymi z przewodników, itd.bo mając 7 kg bagażu musimy dobrze się spakować!

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Mirki, jestem strasznie szczęśliwy! Razem z moim #rozowypasek kupiliśmy dziś bilety lotnicze i we wrześniu wybieramy się na objazdówkę Tajlandia-Wietnam-Kambodża-Malezja-Indonezja (w tym Singapur, Kuala Lumpur a także wylegiwanie się na plażach Bali)! Do wyjazdu jeszcze mnóstwo czasu, ale z pewnością zrobimy jakiś tag. Mam nadzieję, że wszystko się ładnie uda i będziemy zdrowi, tak, że uda się pojechać.

    #podroze #chwalesie #autostopemprzezgalaktyke #podrozujzwykopem
    pokaż całość

    •  

      Taguj to :) Sam o czymś podobnym myślę, więc chętnie poczytam

    •  

      @epi: Nie rozstanieeeemy się, to jest love forever hehe, więc będzie dobrze. :)
      @Algorytmistrz: @szancik: W tym momencie kupiliśmy 5/8 biletów (pozostałe trzy przewidujemy, że stanieją za jakiś czas). Same bilety lotnicze powinny wyjść około 3000zł od osoby. Jesteśmy studentami, więc czeka nas dorobienie na to, ale wola jest wielka w tym kierunku. Taki wyjazd może się nigdy nie powtórzyć.

      Trasę, bilety itd, wszystko jest załatwiane jak najtaniej dzięki najprzeróżniejszym wyszukiwarkom. Niestety, nie znamy się na tym tak super, więc pomógł nam w tym znajomy, który jest szefem wycieczki i organizatorem, a jednocześnie zapalonym podróżnikiem, dla którego grzebanie po stronach lotniczych jest hobby :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Po ciepłym przyjęciu mojego #coolstory opowiem Wam o sytuacji, która przydarzyła się nam także tamtej nocy. Jako, że nie mieliśmy noclegu, jak już wspominałem, a w żadnym maku ani na dworcu nie mieliśmy możliwości się przekimać, to powędrowaliśmy w poszukiwaniu jakiegoś przyjaznego parku. Wiecie, zawinąć się gdzieś ukrycie w śpiwory i pobudka wcześnie rano przed rozpoczęciem się dnia. Takie spanie-pół spanie, ale po wyczerpującej podróży dobre dla nas było i to. Godzina była już trzecia w nocy, byliśmy monstrualnie wykończeni. Znaleźliśmy jakieś nieduży park z ładnymi figurami, placem zabaw i wieloma ławkami. Zaczęliśmy obchodzić park w poszukiwaniu dobrego spotu. Trochę byliśmy wybredni, więc tu nie, tu za dużo światła, tu za mało, tu za blisko bramy, tu coś tam bla, bla bla. Mieliśmy się wyłożyć na takiej długiej ławce jeden za drugim, wiecie tak ------- ---------- -------- zakładając, ze te nieudolne kreski to nasze ciała. No i coś miałem dobre przeczucia, bo nie chciałem tam się położyć tłumacząc to zbyt dużą bliskością wielkich krzorów. Gdy zmieniliśmy lokalizację na ławkę 5 metrów dalej okazało się, że miałem rację. Z krzaków wyszły dwa wielkie skurwysyny w postaci szczurów. Kurwa mać. Takich bydlaków nie widziałem nigdy. Wielkości młodych kotów. I te dwa wielkie skurwysyny zaczęły łazić i węszyć po ławce, na której 5 minut wcześniej leżeliśmy.
    Tej nocy stwierdziłem, że pierdolę, nie idę spać. I tak oto ja i jeden z kolegów (nazwijmy go Łukasz) siedzieliśmy na ławce widząc raz co raz kolejne szczury na placu zabaw (doliczyliśmy ich chyba z 10-12) i wiedząc, że już nie zaśniemy, a drugi kolega (nazwijmy go Mirek) stwierdził, że pierdoli, on się szczurów nie boi i idzie spać. Co pospał przy naszym stróżowaniu to jego. Gdyż tu nagle...

    I tu nasza uwaga odwróciła się od szczurów. Do parku weszło dwóch gości, z daleka na oko 35 lat, ubrani raczej zadziornie (w sensie jakoś tak dresiarsko) i najebanych. Patrzymy z Łukaszem i zastanawiamy się czy pójdą w naszym kierunku czy nie. Panowie nas zauważyli i zmienili lekko trasę umiejscawiając się 15 metrów dalej na jakiejś ławeczce. Siedzimy i zastanawiamy się czy bezpiecznie siedzieć z jakimiś najebusami w parku, gdy nasz kompan śpi w najlepsze zawinięty w śpiwór, w ten nagle to co zaczęli robić panowie zadecydowało o naszych posunięciach. Jeden pan ukląkł przed drugim i możecie się domyślić co zaczął robić. Jak to zobaczyliśmy zerwaliśmy się z Łukaszem i zaczeliśmy budzić Mirka. Który zaspany wstał i pyta:
    M: tych szczurów się dalej boicie, kurwa?
    J: patrz tam
    M (zrywając się z ławki): nieeee kurwa, tego już za dużo.
    Pozbieraliśmy się i tyle nas widzieli (a panowie bez zażenowania prawdopodobnie wiedząc że jesteśmy niedaleko i widać co robią zajmowali się dalej sobą)

    Po tamtych przygodach przestałem lubić Wiedeń jako miasto :(

    #truestory #autostop #autostopemprzezgalaktyke #utylizulator

    pokaż spoiler Wołam tych co chcieli i profilaktycznie plusujących poprzedni wpis (nie zabijcie jeśli nie chcięliście zawołania :))
    @Algorytmistrz, @space_shape, @trypson_tryptaminka, @Hamalesn, @Meos, @poprostuMarcin, @Kowal04, @Rozkoszny, @bhat, @klinik96, @Sliterin, @paffnucy, @mrknife, @FrauWolf, @krzycztrybson, @orangio, @factoryoffaith, @Asterling, @homo_superior, @Klinghoffer, @Kuork, @zebatykocur, @racuszek, @Finsky, @fuechsinn, @Chaqq, @Volos, @Blue_Monday, @jestemglodna, @Pawlo33, @meiji, @Trezzy, @Fazzy
    pokaż całość

  •  

    Przypomniało mi się dziś takie małe #coolstory z wyjazdu autostopowego z kumplami. Miał być Triest, ale wylądowaliśmy w Budapeszcie (długa historia). Tak czy owak zahaczyliśmy również na sam koniec podróży o #wieden, gdzie nie mając noclegu szwendaliśmy się po mieście pijąc piwa dla urozmaicenia czasu. Jako, że piwo działa na mnie bardzo moczopędnie i błyskawicznie, to na Dworcu Zachodnim (który jest de facto bardzo nowoczesny i ładny) szukałem łazienki. Niestety był to środek nocy, więc jedyną opcją okazał się pociąg stojący na peronie. Na zegarze odjazdu widniała godzina sugerująca, że owy pociąg spóźnia się już z wyjazdem kilkanaście minut (w Austrii? Wow?). Stwierdziłem, że chuj tam, nie odjedzie przecież. Wszedłem do pociągu, znalazłem ultra nowoczesną łazienkę. Moi kumple stali na peronie czekając aż wyjdę. W trakcie załatwiania potrzeby usłyszałem nagle dziwny sygnał dźwiękowy. Wybiegłem z łazienki, podleciałem do drzwi, nacisnąłem przycisk otwierania... i chuj, zero reakcji. Patrzę na kumpli za szybą, oni na mnie z przerażeniem bo widzą co się zaraz stanie. I pociąg ruszył. I w ten sposób znalazłem się przypadkowo, w środku nocy, w pociągu jadącym do Zurychu. Możecie sobie wyobrazić moją panikę. Pobiegłem ile sił w nogach na początek pociągu otwierając siłą każde drzwi napotkane na drodze (dodam, że pociąg był kompletnie pusty) Przebiegłem dobre 7-8 wagonów zanim odnalazłem pierwszego człowieka i był to czarnoskóry gość sprzątający przedział. Powiedziałem mu, żeby mnie wypuścił, bo popierdoliłem pociągi i że nie za bardzo mam ochotę jechać do Zurychu (no money również doskwierało), gość z westchnieniem wyciągnął klucz, otworzył drzwi i powiedział, że mam szybko wyskoczyć póki nie jedziemy szybko. I spowrotem znalazłem się na peronie jakieś 200m dalej gdzie odnalazłem lejących ze śmiechu kumpli.

    Jako PS dodam, że podeszła do nas potem grupka pijanych Austriaków i pytali czy widzieliśmy gdzieś ich kolegę, bo wsiadł do pociągu do Zurychu za dłuższą potrzebą i chyba odjechał.

    #truestory #autostopemprzezgalaktyke #autostop #heheszki

    Jeśli byłaby chęć, to mógłbym opowiedzieć co jeszcze nas spotkało w wiedeńskim parku w nocy i jest to historia pełna szczurów i miłości dwóch mężczyzn (żuli?) będących w tymże parku.
    pokaż całość

  •  

    #autostopemprzezgalaktyke #autostop #podrozujzwykopem

    W odpowiedzi na negatywne komentarze chciałbym przyznać, że owszem, zgadza się, że autostop jest oszczędną formą podróżowania. W tym momencie jesteśmy parą studentów, i mimo, że jesteśmy studentami pracującymi czy nawet posiadającymi auto - nie stać byłoby nas na podróż z własną benzyną i opłaceniem noclegów w hotelach, m.in. dlatego korzystamy z takich dobrodziejstw jak autostop, namiot czy couchsurfing, ale nawet jeśli będzie nas stać na luksusowy przelot samolotem i hotele 4 gwiazdkowe, to i tak chcemy korzystać dalej z tej formy podróży. Bo do kwestii finansowych doszło mnóstwo innych w tym przygody, które można przeżyć, poznawanie wielu ciekawych osób (np. dziewczyna która pracowała przy produkcji teledysku Stromae) i miejsc (stary klasztor mnichów na Węgrzech). Przy podróży autostopowej łatwo zmienić plany, czasami plany same się zmieniają (jak np. zmiana z Balatonu na Budapeszt tylko dlatego, że namówili nas na to ludzie jadący w te strony). Do tego dochodzi umacnianie swojego charakteru, odwagi, zaradności i umiejętnego radzenia sobie w często abstrakcyjnych dla wielbiciela nieruszaniadupyzfotela problemach. To wszystko sprawia, że autostop jest wyjątkową formą i polecamy to wszystkim niedowiarkom, którzy najzwyczajniej nie próbowali nawet.

    Dzień drugi i trzeci - Amsterdam

    Zwiedzanie Amsterdamu zaczęliśmy o 8 rano, więc miasto jeszcze się nie obudziło całkiem do życia. Wysiedliśmy z samochodu 15 minut pieszo od ścisłego centrum. Byliśmy strasznie pozytywnie zaskoczeni Amsterdamem. Różowy pasek jest niesamowitym fanem budownictwa i architektury, więc była w swoim raju z tymi rzędami ceglastych kamieniczek i wąskich uliczek z kwiatami i rowerami. Wszystko jest pięknie zaplanowane i spójne, kamienice i budynki, nawet te starsze z nowszymi przeważnie współgrają. Dostaliśmy się do centrum i znaleźliśmy punkt informacji turystycznej, skąd za 1 euro wzięliśmy mapę, punkt jest niedaleko Dworca Głównego, który jest olbrzymim i robiącym wrażenie budynkiem. W owym punkcie jest ekipa, która bez opłat pomaga w zabukowaniu sobie miejsca w hotelu czy ogółem znalezieniu miejsca do spania (ale mają ograniczoną ofertę i współpracują z tylko częścią hoteli oraz koszt siegał nie raz kilkuset euro za noc), my znaleźliśmy świetne pole namiotowe Zeeburg, gdzie za 16 euro za noc można rozłożyć dwuosobowy namiot. W cenie są prysznice a nawet basen, także całkiem fajna opcja. Wykupiliśmy sobie dwie doby i rozbiliśmy się. Zrezygnowaliśmy na razie z kupowania biletów okresowych, dlatego pierwszy dzień poświęciliśmy na piesze zwiedzanie miasta. Zawitaliśmy również do coffeeshopu, pozdrowienia dla #wykopjointclub :) Bez porównania z polskimi klimatami na korzyść holenderskich, ale jest moc. Cena różna, my na ten cel wydaliśmy 24 euro za 2. W mieście coffeeshopy są na każdym kroku i wszędzie unosi się charakterystyczny zapach, także na serio nie trzeba szukać oraz czym dalej od centrum- tym taniej. Spróbowaliśmy również holenderskiego specjału piwnego- Witbier czyli białe piwo. Coś jak radler, tylko nie słodkie, ale jest to piwo z cytryną i lodem, świetnie nadaje się na upał (a taki nam towarzyszył) i można je wypić za jakieś 3-4 euro w jakimkolwiek pubie. Innym specjałem są ciastka stroopwafel które są obowiązkowo do spróbowania! Po oszacowaniu reszty kosztów uznaliśmy, że poprzestaniemy na lidlowych zakupach, jeśli chodzi o jedzenie (Lidl w Holandii to bardzo dobra opcja, przy tamtejszych standardach cenowych na serio polecamy znalezienie takiego sklepu i zaopatrzenie się).
    Jedną z naszych obserwacji są wszechobecne śmieci. Holendrzy to naród niesamowicie miłych i pomocnych ludzi, ale nie mają ręki do sprzątania, z resztą nawet śmietniki pojawiają się jakoś tak rzadko. W poszukiwaniu interesujących nas atrakcji, jednocześnie niedrogich (muzea typu Madame Tussauds to koszt rzędu kilkudziesięciu euro), wybraliśmy się do słynnej kociej barki, która jest domem dla bezdomnych kotów amsterdamskich. Jako, że wraz z moim różowym jesteśmy wielkimi fanami kotów, to był to nasz ważny punkt programu. Niestety dotarliśmy tam w późnych godzinach wieczornych i barka była już zamknięta, ale i tak miło było zobaczyć tak ciekawe miejsce. Innym punktem było Red Light District, które słynie z przemysłu hmm sutenerskiego. Fala rozochoconych osobników męskich śliniących się do pań za szybami. Szczerze mówiąc jest to atrakcja jedynie dla faktycznie chętnych skorzystania z tego miejsca, bo miejsce samo w sobie nie robi żadnego wrażenia. Ot strefa pełna burdeli.
    Z basenu, który nam przysługiwał nie skorzystaliśmy. Poszliśmy tam nawet, bo upał jak nie wiem, ale baliśmy się zostawić gdziekolwiek rzeczy. Basen sam w sobie był dość tani i skierowany do kolorowej części Amsterdamu, a już z pewnością do tej, która mieszkała w dzielnicy otaczającej nas. Drugiego dnia kupiliśmy sobie 24 godzinne bilety na każdy środek komunikacji. Kusiły nas rowery, ale ich wypożyczenie okazało się wcale nie tak opłacalne jak nam się wydawało. A za bilety okresowe wydaliśmy po 7,5 euro, dlatego nasz drugi dzień w Amsterdamie nabrał trochę tempa w zwiedzaniu. Ścisłe centrum zeszliśmy w dwa dni wzdłuż i wszerz, a zajęło nam to dobre kilkanaście godzin. Jeżdżenie komunikacją w Amsterdamie jest bardzo łatwe, wszystko jest klawo oznakowane, więc plan miasta zdecydowanie wystarczy aby wiedzieć gdzie jak się dostać i co, gdzie zobaczyć.
    Jako, że Amsterdam jest miastem kanałów, dowiedzieliśmy się, że na stopa można złapać nawet łódkę. Niektórzy odważniejsi zostawiają rzeczy w zacumowanych łodziach i bez obciążenia zwiedzają miasto, my na taką opcję się nie zdecydowaliśmy.
    Kanały nadają świetny klimat i ogółem miasto jest warte zobaczenia, a przynajmniej nam bardzo przypadło do gustu.

    Polecam obserwowanie tagu #autostopemprzezgalaktyke jeśli ktoś ma ochotę poczytać nasze dalsze wypociny na temat podróży, którą odbyliśmy. A poniżej i w komentarzach kilka zdjęć!
    pokaż całość

    +: s....i, AnsuzSowilo +13 innych
  •  

    #autostopemprzezgalaktyke #autostop #podrozujzwykopem

    Z racji pozytywnego odzewu i chęci poczytania o naszej wyprawie, rozpoczynamy raport z podróży.

    Zarówno ja, jak i mój #rozowypasek, na wykopie (jeszcze zielona) @space_shape jesteśmy wielkimi fanami autostopu, a wręcz uważamy to za najlepszą, najciekawszą i najbardziej rozwijającą formę podróżowania. Obydwoje mamy doświadczenia autostopowe, ale ta wyprawa była pierwszą wspólną i zdecydowanie nie ostatnią. Nawiasem mówiąc okazaliśmy się świetnym teamem również w podróżowaniu i już w planach mamy kolejne miejsca do odkrycia (między innymi Litwa-Łotwa-Estonia jako kolejny cel).

    Inicjatywy takie jak ta, którą zaraz opiszemy zwykle wiążą się ze szeroko pojętą spontanicznością zarówno jeśli chodzi o termin, cel i przygody. Tak więc o naszej podróży zadecydowaliśmy w jakieś 50 sekund.

    Spakowaliśmy plecaki, a poniżej lista przydatnego wg nas ekwipunku:
    namiot,
    śpiwory,
    karimaty (nam sprawdziły się samopompujące),
    ręczniki szybkoschnące,
    wygodny dres na chłodek,
    przybory do szycia,
    podstawowe leki,
    sprawdzoną częścią wyposażenia jest też kawałek folii, którym w razie deszczu można przykryć namiot lub plecaki
    nożyczki
    scyzoryk
    atlas (w naszym wypadku Europy) - atlas bardzo ważny jeśli chodzi o planowanie trasy i postojów na stacjach benzynowych
    kosmetyki
    ubrania według uznania, ale koniecznie kurtka przeciwdeszczowa i sandały które nie farbują ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    markery
    latarka- najlepiej czołówka
    aparat
    konserwy, dżemy, generalnie smakowity i niedrogi zapasik (i też nie za ciężki), a na dłuższe wyprawy (nasza taka nie była, więc nie zabieraliśmy) może przydać się mała butla z gazem i palnik)
    zapalniczka/zapałki
    dziennik podróży
    przydaje się urządzenie z dostępem do wi-fi więc my zabraliśmy tablet (nasz akurat za 1zł z orange, więc nie szkoda ( ͡° ͜ʖ ͡°))

    Co do celu podróży:

    Początkowo plan dotyczył Amsterdamu (pozdrawiam #wykopjointclub) ale rozszerzyliśmy go również na Antwerpię, Rotterdam oraz Brukselę, co również okazało się świetnym pomysłem.

    Wymieniliśmy 900zł na Euro (210), okazało się, że z kosztami się przeliczyliśmy, więc końcowy wynik (przy skromnym życiu) dobił 1000zł (za 7 dni, 2 osoby). Przechodząc do opowiadania...

    Dzień pierwszy

    Jako że jesteśmy istotami o wymaganej większej dobowej dawce snu, nie udało nam się ruszyć z kopyta o godzinie 8, a ruszyliśmy dupy z wyra dopiero o 12:00 i o 15:00 zaczęliśmy łapanie stopa. Za karę naczekaliśmy się 2 godziny i z Krakowa do Wrocławia ruszyliśmy o 17.15. Jeśli chodzi o dobieranie miejsc, w których łapać, warto zerknąć na stronę gdzie opisane są wyloty z ogromu miast.

    Z Wrocławia ruszaliśmy w stronę Niemiec, (bardzo dobrym punktem do łapania są Bielany pod Wrocławiem na które z centrum można dostać się autobusem Auchan za 1,50zł). Tam spotkaliśmy pierwszego autostopowicza. Trochę byliśmy rozbawieni faktem, że z Wrocławia łapie prosto na Amsterdam (my zdecydowaliśmy się na krótsze odległości na tabliczkach), ale złapał jakieś zdezelowane auto i odjechał. Gdy przyszła kolej na nas nawet nie zdążyliśmy się do końca rozłożyć z tabliczką na Berlin gdy podjechała furka. A mianowicie Mercedes C300, kolor biały, fele jak ja pierdole, a za kierownicą gość z włosami na żelu i dość groźnej aparycji. Gość pyta gdzie jedziemy, mówię, że docelowo do Amsterdamu, a on na to z uśmiechem na tej swojej bandyckiej mordzie, że mamy szczęście (szczęście w nieszczęściu hehe), bo akurat tam jedzie. No i zaczęła się nasza rekordowo szybka podróż, bo zapierdalaliśmy niemniej niż 210km/h. Rekord 261 dokładnie. Siedzieliśmy z tyłu bladzi jak ściany i zastanawialiśmy się jak wygląda niebo. Różowypasek bo kobiecemu chciała zasugerować zwolnienie słowami "Nie boisz się tak szybko jeździć?", na co gość, kurwa, odpowiada, że niczego się nie boi i przyspiesza. Także dojechaliśmy do Amsterdamu (z przerwą na spanie na jakieś 3 godziny) o godzinie 8:00 rano. Kierowca okazał się... świetnym człowiekiem, który bardzo się poczuł odpowiedzialny za nas i postanowił zboczyć z trasy o 50km i dowieźć nas idealnie na miejsce. Sporo rozmawialiśmy również o polityce, poznaliśmy się nawet, bo opowiedział nam o swojej przeszłości, jakie błędy popełniał za młodu (konflikty i to spore z prawem) i ile go to nauczyło. Na koniec rano kupił nam jeszcze po kawie i zaoferował numer telefonu żebyśmy dzwonili gdybyśmy ugrzęźli jakoś w Amsterdamie i chcieli wrócić. Wartościowym elementem jazdy autostopem jest poznawianie ogromnego przekroju ludzi i poznanie ich historii i punktów widzenia. Często zyskujemy sporo znajomości z ludźmi, z którymi dłużej utrzymujemy kontakt, a czasem okazują się bardzo wartościowymi kontaktami.

    I to byłby koniec dnia pierwszego. Na razie tylko tyle, bo powoli nam idzie pisanie (kłócimy się o klawiaturę).

    @Elephant-gtx500 @yassarian @Velati @shaunblack i tag #autostopemprzezgalaktyke
    pokaż całość

    •  

      @Abaddon84: Nie słuchaj tych smutasów. Sam też podróżuję z różowym na stopa i to jedna z ciekawszych rzeczy, jakie miałem okazję robić w życiu. Poznawanie ludzi bardzo na plus, poza tym rozwija to komunikatywność, daje okazję zwiedzenia miejsc, do których normalnie samemu by się nie pojechało (czasem niezamierzenie, ale to nie ważne :D). Także jazda stopem jest bardzo pozytywna. Użytkownik @chilling jest mocno w temacie, możesz pogadać z nim, może da Ci link do opisu swoich wypraw. pokaż całość

      +: Szab
    •  
      c......g

      +1

      @Abaddon84: za 10 minut będę łapał stopa z północy Francji więc teraz za bardzo nie będę mógł odpisać, heh. Ale za 2-3 dni napisz do mnie (:

    • więcej komentarzy (9)

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #autostopemprzezgalaktyke

Archiwum tagów