•  

    Dzisiaj 1 dzień bez nofapu, gdzie wczoraj mogłem zrobić to 4 razy. Mój rekord to zawrotne 10 dni. Ogólnie podejście do challengu jest czwarte albo piąte. Dorzuciłem noporn bo wcześniej nie waliłem, a oglądałem...
    Jeśli chodzi o dzisiaj to nie miałem czasu myśleć o fapaniu i jakoś dzień zleciał.
    Jestem bardzo zmotywowany! Ale możecie rzucić pare plusików na zachęte.
    #nofapchallenge #przegryw #nopornchallenge #wyjsciezprzegrywu pokaż całość

  •  

    Bez kitu wykop to chyba jedyny portal na świecie łączący miedzy innymi dorosłych facetow, ktorzy sie chwalą tym ile dni nie walili konia. #nofapchallenge

  •  

    Dzień 7 ☑ czyli już tydzień kurewa!

    Leci ósma doba ᶘᵒᴥᵒᶅ no i co, kiedy supermoce?

    pokaż spoiler Tak poważnie to czuję się trochę lepiej, trochę mniej osłabienia (spowodowanego nerwicą/depresją), ze 2 razy miałem już sny o ruchaniu, śpię też krócej o około 1 - 2h. Unikam pornografii i wszystkiego co powiązane, softcore również. Od przedwczoraj nawet zacząłem ćwiczyć i wychodzić z domu nie tylko do pracy. Ogólnie nie miałem żadnych kryzysów, cisnę do 2 tyg napewno, marzy misie te 90 dni które poniekąd weryfikują sens challengu.


    pokaż spoiler No i co kurwa?


    pokaż spoiler Btw rekord 15 dni, później już byłem tak wkurwiony że waliłem jakieś 5-8 razy pod rząd w środku nocy bo aż mi jaja rozsadzało, wkurwiło mnie to wszystko to ciśnienie i dyskomfort. Następnego dnia zwaliłęm ze 20 razy żeby odbić challenge, to pokazuje jak zjebany mechanizmy psyhologiczne u mnie działają, jestem uzależniony, albo muszę znaleźć inny sposób na rozładowanie napięcia, no i w sumie to tyle ᶘᵒᴥᵒᶅ elo


    #nofapchallenge
    pokaż całość

    •  

      @MichaI: No ten, weź pobiegaj xD
      A jak byś na odwyku chciał pływać to droga wolna bo na basenie nie znajdziesz foczek, wiem bo pływam czasem i nawet zdarzało mi się być po 2 tygodniach abstynencji i nic mnie tam nie było wstanie wprawić w ruch. Także gdyby ktoś pytał o basen to droga wolna.

      Ponoć te nasze "supermoce" to tak się czują normalni ludzie, nie mylić z normikami bo normiki tez pewnie walą konia do pornoli tylko że się tym nie chwalą jak wykopki xD pokaż całość

      +: MichaI
  •  

    90/90
    no i nadszedł ten dzień, po tylu próbach nie mogę trochę w to uwierzyć ;) śledziłem od jakiegos czasu ten wątek ale się nie wpisywałem żeby nie mędrkować dopóki sam nie przejdę tej ścieżki.

    Nie zamierzam nikogo przekonywać, że porno to gówno. Jesli ktoś to lubi dla mnie może sobie walić cały dzień, nie moje życie.

    Chciałbym sie podzielić z Wami kilkoma spostrzeżeniami, doświadczeniem bo jak czytałem przez mój czas reebotu niektore wpisy to niekiedy widziałem mega głupoty.

    To moze na początek krótka historia mojej walki z porno. Jeszcze nie wiedziałem co to jest no fap ale czułem, ze jakos walenie konia i oglądanie porno wpływa na mnie mega negatywnie. Pierwszy raz nabrałem większej świadomości jak przeczytałem wpis typa na pewnym forum o uwodzeniu (bylo to z 5 lat temu). Gość opisywał jak niby w życiu mu się wszystko udaje ale ciągle jest nieszczęśliwy i czuje, ze czegos mu brakuje. Doszedł do wniosku, że to przez walenie konia.

    Jakoś to co pisał było mi bliskie więc też spróbowałem abstynencji. Udało mi się może przez 2-3 tygodniue (nie mialem swiadomosci nawet, ze przyczyna jest samo porno). Ta próba uświadomiła mi, ze to jest ten problem bo przez ten okres czułem się znakomicie a gdy waliłem codzinnie przez miesiąc to miałem tak fatalny nastrój, ze z łóżka się ciężko bylo podniesc.

    no ale później jakos nie mogłem się zebrać do kolejnej próby, trzepałem, czułem sie słabo i tak w tym trwałem. Az dwa lata temu trafiłem zupełnie przypadkiem na wywiad Daniela z natemat. I wtedy totalnie przejrzałem na oczy, przeczytałem jego bloga i nabyłem wiedzy, wchodziłem na strony zagraniczne (reddit). Już wiedziałem co i jak, wiedziałem ze moja bolączką jest porno a nie masturbacja. Podejmowalem próby ale raczej nie pamiętam zebym czytał wpis kogos, komu się udało za pierwszym razem. Moj rekord to bylo jakies 1,5 msc, pozniej wpadałem w ciąg, znowu próba, znowu wpadka, i takie zamknięte koło.

    Az w koncu spojrzałem sobie w lustro i zadałem sobie pytanie czy chce prowadzić dalej takie samo gówniane życie.

    I teraz przechodzimy do części technicznej, moje rady jak przetrwać nofap. Przede wszystkim

    1 trzeba mieć mega motywacje na samym początku

    2 uwazac na pułapki jakie nam serwuje nasz mózg

    ad1

    Wiedziałem, ze chce z tym skonczyc ale czekałem na odpowiedni moment gdy już bede miał przesyt ogladania porno i walenia konia. Wiec waliłem po 4-5 razy dziennie przez dłuższy okres az dostawałem orgazmu na miekkim chuju. No i juz nadszedl ten dzien gdy wiedzialem, ze juz nie chce tego robic, rzygam porno, dokladnie tak jakbys zjadl za duzo hamburgerow albo slodyczy. Dodatkowa motywacją było to, ze tego samego dnia gdy skonczylem z porno, wieczorem poznalem dziewczyne w klubie ktora chciala jechac do mnie na chate na seksy. Wiedzialem, ze nic z tego nie bedzie bo jedyne co mi ewentualnie stanie to wlosy na glowie (tego dnia sie spuscilem po raz ostatni dwa razy), wiec powiedzialem ze nie chce

    ad 2
    Pierwsze 1,5 tyg jest zawsze najcięższe ale tak jak pisałem wcześniej, wyrobilem sobie mega motywacje więc nawet nie pomyslalem o tym zeby sie zlamac. Później przyszedł flatline, bardzo dlugi. Niektorzy nie lubią flatline a mi sie podobal bo jak libido spadlo to moglem sie skupic na innych rzeczach a kolejne dni mijaly w mojej abstynencji.

    Po 3 tygodniach Twój mózg zaczyna robić pułapki. Tzn nie masz parcia by wejsc bezpośrednio na strone z porno ale np nagle bezmyślnie przeglądasz soft erotyczne zdjęcia lasek na instagramie, zaczynasz poswiecac na to duzo czasu, pozniej nie mozesz skupic sie na czymkolwiek innym az wkoncu wchodzisz na strone porno i koniec twojej serii. Inny przyklad kiedy sie zlamalem to juz szedlem spac i czytajac twittera znalazlem info ze jakas gwiazda porno sie zabila. To bezmyslnie wpisalem ja w twittera (niby tylko zobaczyc jak wyglada) i wyskoczyly mi jakies krotkie, 10 sek filmy z nia. Obejrzalem kilka takich filmow ale chcialem zachowac swoj streak wiec wylaczylem to. Gowno to dalo, bo przez następne 3 dni na niczym innym nie moglem sie skupic. I tak jak zwykle, skonczylem na wchodzeniu na wlasciwe porno strony

    Dlatego wazne jest zeby odciąc się od wszystkiego, kontrolowac co się robi, MYŚLEĆ, nie szukac substytutów porno. Po moich porażkach zawsze wyciągałem wnioski co poszlo nie tak i dzięki temu teraz mi się udało.

    Podsumowujac, jeżeli chcesz z tym skonczyc.

    - wyrób w sobie wielką motywację
    - odetnij się totalnie od wszystkiego, nie oglądaj porno nawet na 5 sekund, nie wchodz na instagramy z porno modelkami, nie ogladac teledyskow na YT gdzie laska macha cyckami
    - nie wal konia. Wiele osób pisze, ze wystarczy nie oglądac porno bo hardmode to meczarnia, konia mozna walic. Moim zdaniem lepiej odpuscic, bo Twój mózg jest przyzwyczajony do tego, ze walisz do porno. Moim zdaniem prawda jest taka, ze bedzie Ci mega trudno masturbowac sie bez fantazji a Twój mózg bedzie błagał o porno/
    - nie podwalaj
    - nie fantazjuj
    - nie odliczas czasu do zakonczenia nofap, zajmij się czymś.
    - jezeli masz takie cisnienie, ze nie mozesz wytrzymac to po prostu zrob cos. Najlatwiej wyjsc na spacer. Przy ludziach walił nie będziesz a takie 40 min szybkiego marszo-biegu powinno obniżyć Twoje ciśnienie.

    dzięki temu moj nofapchallene był w miarę łatwy. Coś co mi się wydawało niemożliwe przebiegło w miarę gładko. Oczywiscie mialem pokusy, do tej pory mam ale nie bylo to nic z czym niemoglbym sobie poradzic.

    teraz trochę wiedzy:

    - Twoim wrogiem jest porno a nie masturbacja, choc zalecam zeby tego nie robic. Jeśli jestes mega uzalezniony od porno to tylko moze spowolnic Twoj reebot albo calkowicie nic sie nie zadzieje. 3msc to tylko umowny okres. Komus wystarczy miesiac, inny bedzie potrzebowal pol roku. Przy waleniu konia tylko wydluzasz ten czas a najlepiej przez to przejsc raz i miec spokoj.

    kiedy jest reset:a kiedy nie

    -jeżeli jestes w hardmode i zwaliles konia bez ogladania porno to mozesz smialo jechac dalej ale odpusc sobie walenie

    - jezeli przypadkowo wyskoczyla Ci strona z gołymi paniami albo kolega podeslal glupi film a ty go obejrzales przez 5 sek to tez nie ma resetu. W zyciu pewnie nie raz trafisz na cos takiego, w dobie porno to jest nie do unikniecia

    - polucje nocne to jest calkowicie normalna rzecz i nie liczy sie jako reset. Nie ma złotej metody zeby powstrzymac polucje, to tak jakbys sie probowal powstrzymac ze sraniem lub szczaniem.

    - jeżeli oglądałeś porno przez 5 min , "zawieszając się" przy tym ale nie waląc konia to jest to reset.

    - oglądanie soft porno, polnagich lasek na instagramie to tez jest reset.

    - walenie konia z fantazjowaniem to tez jest reset.

    - samo fantazjowanie to dosc zlozona sprawa, na poczatku bardzo trudno jest tego nie robic ale pozniej jak jest flatline to jest latwiej, wiec jezeli fantazjujesz troche ale bez podwalania i innych glupot to jeszcze to przejdzie.

    Co mi dalo nofap ? nie chce sie rozpisywac, po prostu czuje sie, ze spadl mi jakis wielki kamień z pleców, nie mam wyrzutow sumienia. Mam ochote spotykac sie z ludzmi, chodzic na randki, po prostu zając się życiem. Moj stan psychiczny jest bez porównania lepszy niz jak bylem w ciągu .

    to nie znaczy, ze juz wszystko jest ok, dalej sobie nie ufam i bede uwazal zeby nie ulec pokusie. Wracam natomiast do masturbacji, tylko z glową. Myślę, że zafunduje sobie taki dzien co 10-14 dni gdzie 2 razy spuszcze sobie z kija, bez zadnych fantazji, tylko ja i moje ciało.

    Z masturbacją też trzeba uważać.

    Dzisiaj sie spuściłem pierwszy raz od początku nofap. Po paru ruchach moj chuj juz stał na bacznosc, orgazm byl wielki i...moja pala byla ogromna. Naprawde bylem pod wrazeniem :D nawet juz po, kutas byl jak wielkie bydle :) Takiego efektu sie niespodziewalem, jak wspomne to ze przy porno dochodzilem na miekkim to chce mi sie smiac.

    Bylem ciekawy jak zachowa sie moja glowa po masturbacji i mam zero ochoty na porno. Teraz po wszystkich pozytywnych efetkach, nie mam najmniejszej ochoty do tego wracac.

    Troche dlugi wpis wyszedl, ale mam nadzieje ze komus pomoze :) Sam juz bylem tak zdesperowany, ze krazyla mi mysl by isc do seksuologa.

    #nofapchallenge
    pokaż całość

  •  

    Zwaliłem konika i rozpoczynam #nofapchallenge 1/30minut. Życzcie powodzenia (╥﹏╥)

    #przegryw

  •  

    Dzień 91. Udało się osiągnąć ustawowe 90dni. Połowa była w hardmode a reszta już z seksem.
    Wyjebka na porno i masturbacje dalej trwa.

    Pamiętam gdy napisałem że to już ostatni relaps i tym razem uda mi się. Zacislem zeby, no i udało się ʕ•ᴥ•ʔ

    #nofapchallenge
    #nopornchallenge
    #nofap

  •  

    Nie waliłem konia prawie 5 dni
    Wyruchałbym kogokolwiek albo dał sie wyruchać taka chcica. No ale trza trzymac
    #nofapchallenge #przegryw

  •  

    Próbował ktoś z was orgazm bez ejakulacji? Ja dzisiaj spróbowałem i żałuje. Podniecenie było dużo bardziej silniejsze wytrysk był znacznie większy za drugim razem, ale potem poczułem taką jakby windę zakręcenie w głowie i tak mnie zaczęła dupa boleć, chyba hemoroidy, że aż się położyłem na podłodze w łazience i straciłem przytomność. Miał ktoś takie doświadczenie? Od teraz normalnie tylko raz na 3 dni. #seks #kiciochpyta #niebieskiepaski #medycyna #zwiazki #nofapchallenge pokaż całość pokaż całość

  •  

    118/90 --> ?

    Totalny flak jest cały permamentnie, już nawet przestaje stawać mimowolnie rano. Czuję dziwny spokój, tak jakbym rzeczywiście zostawił część siebie gdzie indziej. Już się nie martwię swoim przegrywem, przyszło spokojne pogodzenie się z losem i robienie codziennych czynności. Miałem trzy nocne wytryski przez ten czas, po ostatnim na 104 dniu, czułem straszne zawroty w głowie w nocy. Smutno być 27 letnim przegrywem.
    Jedyny plus tego czelendżu to zerwanie z czasochłonną pornografią i wyrzutami sumienia, samobiczowaniem się przez ostatnie 10 lat i wstydu przed sobą. Dobrze mieć za sobą to dziadowstwo. #nofapchallenge #przegryw #spierdolenie
    pokaż całość

  •  

    a wy twierdzicie że różowym wszędzie łatwo

    pokaż spoiler w wielu innych aspektach życiowych i tak mają przejebane


    pokaż spoiler od jakiegoś czasu interesuję się mocno rynkiem pracy w UK i z doswiadczenia wiem że cieżko jest im znaleźć robotę taką w miare na poziomie jak i się w niej utrzymać bo zakres mocno ograniczony szczególnie tym bez języka. Byle menel ma większe możliwości i sie zbytnio nie zmęczy. Z kolei każdy facet jest w stanie wykonać każdą jedną robotę ale kobieta już nie/


    pokaż spoiler i nie pierdolcie więcej pisząc 1000000 razy na mirko że im wszędzie łatwiej bo poza plusami na wykopie, lajkami na fb i instagramie oraz ilością lajków i par na tinderze jest jeszcze realny świat a tam już tak kolorowo nie jest. Ostatnio przyjąłem się do zakładu gdzie część damska stanowi jakieś 80% gdzie na zmianie jest ok 100 osób i lekko to one nie mają. (zakres rocznika w dużej mierze to 20-30 lat)


    #przegryw #stulejacontent #tfnogf #nofapchallenge #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

    •  

      Każdy żywy ma przejebane, one mają po prostu przejebane w inny sposób, nie lepiej czy gorzej.

      @mieszko111: Naciągane czy nie, chodzi tutaj że niektórych rzeczy nie przystaje kobietom co w przypadku mężczyzn jest całkiem spoko i odwrotnie. Nie będę już wymieniał przykładów ale każdy wie o co chodzi.

      Poza tym ja to wiem, ty też jednak wielu kretynów z powyższych tagów raczej nie co śmiało można stwierdzic bo debilnych wpisach których są miliony. pokaż całość

    •  

      Naciągane czy nie, chodzi tutaj że niektórych rzeczy nie przystaje kobietom co w przypadku mężczyzn jest całkiem spoko i odwrotnie.

      @FeyNiX: Faktycznie kobieta, która publicznie pokaże gołą fifkę się skompromituje, podobnie jak facet z gołym fifokiem.

      Jeśli jednak owa kobieta ukaże ową fifkę w filmie, czasopiśmie, internecie może też sporo zyskać. Obnażający się w takich warunkach facet nie wzbudza już podobnego zainteresowania.

      Z wiki wynika też, że owa piosenkarka trzepała dalej kolejne płyty, nie widać żeby jakoś ten incydent zbytnio zachwiał jej karierą.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Do oglądania porno kusi diabeł, potem sądzi Bóg
    Gładki marmur, szorstki bruk
    Czarna owca, biały kruk -
    Potem za wszystko trzeba spłacić dopaminowy dług
    Totem!

    #nofapchallenge #przegryw

    +: Przegrywowski, dreamshatter +4 innych
  •  

    Jakieś 75-80 dni nie oglądania porno około 7-10 dni nie walenia gruchy i zacząłem się patrzeć na dupę 50letnim babsztylom, nie kontroluję się już.

    #nopornchallenge #nofapchallenge #przegryw

  •  

    Po 2 dniu #nofapchallenge mam zwyrolskie sny jak rucham butelke po płynie do czyszczenia kibla (firma chyba duck) na dodatek z tego co pamiętam butla była obsrana. Jeszcze jestem wkurwiony, co skończyło się awanturą z różową i stratami na jakieś 500 złotych

  •  

    2xx/∞

    Dzisiaj tekst o masturbacji, bo jak czytałem ostatnich kilka wpisów to nadal są o nią pytania. Albo pytania na priv, które dostaję. Od razu mówię że ten tekst jest moją opinią, ale raczej jest dość logiczny. Ale rozumiem jakby ktoś się nie zgadzał.

    Na początek zaznaczę że nofap nie walczą z masturbacją (o ile nie jest to uzależnienie) tylko z pornografią. Mimo słówka fap, które oznacza masturbację, to nofap polega na całkowitym zerwaniu z porno a z masturbacją tylko na czas odwyku czyli standardowo 90 lub 120 dni. Dziś napiszę tylko o waleniu konia, bo jeśli chodzi o pornografię to bezpieczna jej dawka wynosi 0 i tu nawet nie będę dyskutował. Z masturbacją jest inaczej. No ale ok, do rzeczy.

    Zacznijmy od głupot wypisywanych na tagu, w necie i w innych miejscach że masturbacja jest zdrowa. Więc nie, nie jest. Co nie oznacza oczywiście że jest niezdrowa. Ale czy walenie konia jest zdrowe? Zdrowe to mogą być brokuły i kapusta pekińska, ziemniaki ale masturbacja? Chociaż okazuje się, że np kapusta jedzona kilogramami dzień w dzień też za zdrowa nie jest, bo zmniejsza poważnie wchłanianie jodu. Ogólnie chodzi o tarczycę. A ziemniaki? Gotowane są zajebiste i nie tuczące, ale jak nawali się na nie śmietany, skwarek itp. to stają się ciężkostrawną i kaloryczną rzeczą.
    Masturbacja po prostu jest moim zdaniem neutralna, tak jak młotek, który nie jest ani zły ani dobry, choć można nim rozbić czyjąś głowę w napadzie, albo wbić gwóźdź. Dodatkowo kretyńskie teksty że masturbacja jest zdrowa sprawiają ze wielu sobie myśli że skoro taka zdrowa to trzeba jej więcej i więcej. Tak prymitywne osoby czasami to interpretują.

    No dobra ale masturbacja prowadzi do rozładowania emocji i napięcia seksualnego gdy nie mam partnerki i jest dobra. I jasne, wtedy jest dobra, ale moim zdaniem definicja powinna brzmieć tak: Masturbacja pozwala rozładować napięcie seksualne przy nieobecności chwilowej lub trwałej partnera. Z uwagi na łatwość uzyskania orgazmu może być uzależniająca. Dodatkowo jeśli jest wykorzystywana jako tłumienie emocji, rozładowanie emocji czy rozładowanie stresu, to może być uzależniająca. Z dodatkiem pornografii łatwo prowadzi do uzależnień i powinna być stosowana tylko do obrazów w wyobraźni a nie ze źródeł zewnętrznych.

    Spoko, ale powiedz mi ile mogę walić tego konia bez pornografii, bez mocnego uścisku ręki (żeby nie nabawić sie death grip) i tylko do wyobraźni lub nawet bez wyobraźni. No cóż, moim zdaniem są 3 czynniki, które od których to zależy:

    1. Wiek. No zupełnie inną regenerację organizmu i popęd seksualny, libido będzię miała osoba w wieku 16, 19 czy 25 albo 32 lat. Więc powiedzenie komuś "zwal sobie raz na tydzień, to jest ok" tak naprawdę jest nic nie warte, bo czemu np nie 2 czy 3 razy w tygodniu?
    2.Dieta.Też ważny czynnik no bo inaczej się zregeneruje się osoba która dba o diete, je dużo cynku, witaminy b12 itp, a jakiś studenciak który codziennie wpierdala suchą bułkę z białej mąki, potem trochę wędliny na obiad i ziemniaki a potem coś słodkiego czy cukierki na kolacje. A że najcenniejsze minerały, witaminy i hormony idą z organizmu do spermy (bo priorytetem dla organizmu jest rozmnażanie) to częsta masturbacja nie jest zalecana jak w Twojej diecie nie ma warzyw, owoców, pełnoziarnistych produktów, kasz itp.
    3. Indywidualność człowieka i tego jak wpływa na niego masturbacja. W przypadku uzależnienia od alko czy hazard są takie fajne ankiety i pytania w nich typu: "czy hazard zajmuje ci wiecej czasu?", "Czy hazard wpływa na twoje życie i relacje interpersonalne?". Jeśli chodzi o masturbacje jest podobnie i jedna osoba może się masturbować codziennie i mieć dziewczynę, energię do życia, udane życie społeczne, pracę, a inna może walić raz na 3 dni i czuć się po wszystkim słabo, zaniedbywać dziewczynę, być bez energii itp. Każdy jest inny, więc pomyśl sam, czy masturbacja ma obojętny wpływ na Ciebie, czy też przez nią nie chce Ci się socjalizować, pojechać nad jezioro, pójść ze znajomymi do knajpki, na randkę itp.

    Nikt nie potępia tu masturbacji na nofap, a jedynie na czas odwyku nie jest ona zalecana, bo osoba uzależniona od porno mogłaby masturbując się wrócić szybko do filmów xxx, a celem jest by tego nie robić. NoFap jest dla uzależnionych, którzy wiedzą lub czują że przegięli w porno lub mają realne objawy w realu np. flak przy dziewczynie, słabe podniecenie na widok dziewczyn itp.
    Jest masa bokserów którzy praktykują czasowy celibat (od tygodnia do kilkunastu) także nie walenie konia ma swoje zalety, ale to żaden nofap (który robi się ze względu na uzależnienie od porno) tylko zwykła abstynencja, którą zalecają im trenerzy boksu. Ale czy po jakimś czasie sperma rzeczywiście się wchłania i tym samym facet robi się bardziej waleczny itp? Może coś w tym jest. Ale nie myślcie że z przegrywa (jak to tu nazywacie) staniecie że pewną siebie osobą, z wyższym poziomem energii bo nie będziecie jak ten koleś na obrazku walić konia przez kilka dni. Ale możecie sami sie przekonać czy semen retetntion jest dla was. Wielu znanych ludzi to stosowało i poleca - http://www.reddit.com/r/NoFap/comments/2b4l2g/the_list_of_greats/

    #nofapchallenge #nopornchallenge #nofap
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    41DNI BEZ MASTURBACJI ,WYCHODZĘ POWOLI NA PROSTĄ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #nofapchallenge

  •  

    noporn 30/90
    nofap 13/90

    Próbowałem nofapów już wcześniej, także nie jeden flatline za mną, ale to co dzieje się tym razem to jest jakaś katastrofa (╯°□°)╯︵ ┻━┻ . Pewność siebie- czuje się dosłownie jakby ktoś wypompował ze mnie cały testosteron i poczucie wartości. Takie doła nie miałem serio od dawna. Czuję się jak gówno i mam wrażenie, że ludzie traktują mnie tak samo xDD Nic mi się nie chce.
    Na plusy to nie mam takiego brainfoga, rozkojarzenia i praktycznie...... popędu. Trzymajcie za mnie kciuki murki nofapurki.
    #nofapchallenge #nofap #nopornchallenge
    pokaż całość

  •  

    Ciekawostka: Pornhub posiada oddział o nazwie "Pornhub Cares", który zajmuje się działalnością charytatywną oraz akcjami humanitarnymi. Jego działania to m.in. badania nad rakiem piersi i jąder, sadzenie drzew i finansowanie stypendiów dla studentów.

    #ciekawostki #pornopani #porno #nofapchallenge #fapchallenge #kalkazreddita pokaż całość

    źródło: pornhub.png

  •  

    Jestem na 3 dniu. Czuję się bardzo źle, mam doła i nie wiem czemu zacząłem się przejmować zjebaną szafką, której nie da się otworzyć. #nofapchallenge #przegryw

  •  

    #nofapchallenge 4/86 Po okresie strasznej zamuły z końca 2018/początku 2019 rozpoczynam wielki post do okresu wielkiej nocy. W tym czasie tylko praca + nauka + sport + jedynie wartościowe rozrywki. Dajcie plusa na odwagę bo już pierwsze dni były srogą próbą

  •  

    27/90 #nofapchallenge #nopornchallenge

    Dziś pobiłem swój osobisty rekord 27 dni, wcześniej max. około 21 dni. Jedziemy dalej.

    1. Dlaczego NoFap?
    Porno jest obecne w moim życiu od gimnazjum. Obecnie mam 26 lat i zauważyłem, że z wiekiem problem jest coraz większy. Przechodząc od razu do konkretów:
    -zauważyłem, że poświęcam na porno coraz więcej czasu, sesje są coraz dłuższe a materiał coraz cięższy
    -zauważyłem, że tracę nad tym kontrolę i zaniedbuję przez to ważne sprawy
    -problemy w łóżku z dziewczyną typu flak podczas robienia loda, brak erekcji lub słaba erekcja
    -ogólny spadek motywacji i energii
    -uciekanie do porno w sytuacjach stresowych
    Moja walka trwa bardzo długo. Jeszcze w wieku 20-21 lat widziałem, że poświęcam na porno dużo czasu i próbowałem to ograniczać, ale bezskutecznie. W 2013 roku trafiłem na blog Daniela o NoFap, wówczas zdałem sobie sprawę, że mam taki sam problem... Od tamtego momentu zdecydowałem się z tym walczyć, ale bywało różnie. Udawało się wytrzymać około tygodnia, a potem znów powrót do nałogu. Rok później poznałem dziewczynę, po czasie poszliśmy do łóżka i sprzęt nie zadziałał jak powinien. Od razu wiedziałem w czym tkwi problem, bo był on opisany na blogu Daniela. Po wpadce postanowiłem ostatecznie z tym skończyć, ale nadal bywało różnie (max. czas bez porno to około 21 dni, potem kilka dni porno i masturbacji pod rząd (nadrabianie zaległości, nowych scen itd) i znów NoFap. Związek był toksyczny i po częstych rozstaniach ja uciekałem do porno co pogłębiało problem. Po 4 latach rozstaliśmy się ostatecznie, a ja znów uciekłem w porno jeszcze bardziej. I tak mamy końcówkę 2018 roku gdzie zobaczyłem, że moje życie wygląda następująco: praca, porno, spanie, praca, porno, spanie (w dużym uproszczeniu oczywiście). Nastał 2019 rok i postanowiłem się ogarnąć. Pod koniec 2018 roku zauważyłem też , że po długich sesjach z porno jest problem ze sprzętem i trzeba mocno i szybko trzepać, żeby mieć erekcje. To też dało mi sygnał, że coś jest nie tak.
    Wiele osób tutaj określa się jako #przegryw ja nie. Mam się za szczęśliwego człowieka, mam sporo sukcesów w życiu zawodowym i osobistym (w tym parę porażek też, ale któż ich nie ma?) natomiast niedawno zdałem sobie sprawę, że porno stało się moją kulą u nogi nie pozwalającą mi żyć pełnią życia i wykorzystywać w pełni swojego potencjału. Wcześniej trochę zaślepiony sukcesami nie rozpatrywałem porno jako problemu. Gdy moi znajomi mówili mi teksty w stylu "masz ogromny potencjał a tak go marnujesz" nie łączyłem tego z porno. Problem był w porno, bo zamiast rozwijać swój potencjał ja wolałem godzinami oglądać porno.
    2. Mój NoFap i walka z porno
    Od 1 stycznia zero porno i zero masturbacji. Nie jest jakoś bardzo trudno pewnie dlatego, że udało mi się wyciągnąć wnioski z poprzednich nieudanych odwyków i teraz staram się ich nie popełniać kolejny raz. Staram się unikać sytuacji sprzyjających oglądaniu porno choć u mnie jest to trudne, bo kilka dni w tygodniu pracuję zdalnie i jestem sam w domu, więc wiecie... Natomiast pracuję z kalendarzem, dokładnie planuję dzień tak by nie dawać sobie wolnego czasu i maksymalnie wypełnić dzień by o porno nie myśleć.
    Dodatkowo pomaga również #modlitwa. Dotychczas daleko mi było do wiary. Nie chodziłem do Kościoła parę dobrych lat, ale ostatnio wróciłem do dobrych praktyk i modlę się codziennie. M.in. w intencji wyjścia z nałogu. Możecie wierzyć lub nie, ja czuję, że mi to pomaga.
    Podsumowując moja walka polega na trzech krokach: rezygnacja z porno i masturbacji, wypełnienie maksymalnie swojego czasu obowiązkami, modlitwa.
    3. Zmiany/efekty NoFap #rozwojosobisty
    -więcej czasu, który staram się produktywnie wykorzystywać głownie czytając dużo książek
    -większa motywacja do działania, więcej zapału by zrobić coś interesującego, więcej werwy #motywacja
    -większe ogarnięcie i zorganizowanie to za sprawą planowania dnia tak, żeby nie było czasu na porno
    -ograniczenie kawy do 1-2 kaw dziennie (piłem 4-5 mocnych kaw dziennie głównie dlatego, że po nocach siedziałem i oglądałem porno do późna a potem byłem nieprzytomny w pracy i musiałem jakoś się pobudzić)
    -lepszy i bardziej regularny sen, wysypiam się
    -regularne ćwiczenia (zyskałem motywację do regularnych ćwiczeń. Mam problemy z kręgosłupem. Siedząca praca, dodatkowo długie siedzenie i oglądanie porno po pracy nie pomagało, a tylko pogarszało problem. Teraz czas, który zyskałem rezygnując z porno wykorzystuję robiąc ćwiczenia na kręgosłup. 8h pracy przed kompem to i tak dużo, żeby potem jeszcze katować swój kręgosłup i siedzieć przed kompem oglądając porno)
    -więcej przebywania na świeżym powietrzu (chodzę na długie spacery i dotleniam się)
    -rozwój zawodowy (w środę byłem na rozmowie i dostałem propozycję udziału w projekcie jako dodatkowa praca. Zacząłem się zastanawiać jak to wszystko połączę praca na pełny etat w jednej firmie, dodatkowy etat na uczelni, teraz jeszcze dodatkowy projekt po godzinach... Na rozmowie zrobiłem w głowie szybką matematykę: 2h porno dziennie, to daje 14h tygodniowo, czyli 60h w miesiącu, 720 h rocznie, czyli jakieś 30 dni w roku to tylko porno... Biorąc pod uwagę, ze moje uzależnienie trwa ponad 10 lat, straciłem ponad rok lub więcej na porno... Doznałem szoku (*do tego jeszcze wrócę) po czym odpowiedziałem, że mogę poświęcić ok. 10h tygodniowo na projekt (skoro miałem czas na porno znajdę i na projekt) i udało się biorę udział w projekcie. Krok ten przybliży mnie do własnej firmy, o której marzę, a pomysł coraz bardziej się oddalał, bo wolałem oglądać porno niż rozwijać swoje projekty...
    *wracając do kalkulacji. Doznałem szoku i ten przykład zadziałał mocno na moją psychikę. Zrozumiałem, że rok z mojego życia to było tylko porno, a przez rok mogłem zrobić tyle fajnych rzeczy, a zamiast tego waliłem konia do porno... Zapisałem tą kalkulację w notesie i za każdym razem gdy myślę o porno wracam do niej i zadaje sobie pytanie czy chce stracić kolejny rok na to gówno...
    4. Co jeszcze planuje zrobić?
    -więcej sportu (pływanie, bieganie) - teraz jestem przeziębiony, ale czekam aż się wyleczę i wracam do regularnego chodzenia na basen i biegania (dawno te tematy porzuciłem)
    -kompletna rezygnacja z social media (nie mam swojego oficjalnego profilu na Facebooku i Instagramie ale mam fake konta do śledzenia kilku fanpage, grup i osób na które codziennie zaglądam. Czas to usunąć. Ostatnio poprzez pomysł sprawdzenia Instagrama jednej z moich ulubionych aktorek porno o mało nie wpadłem znów w to gówno... Tłumaczyłem sobie, że tam są tylko soft zdjęcia tylko popatrzę i nic więcej. Oczywiście sprawdziłem jej profil i zaraz zamknąłem bo czułem ze zaraz się skończy na oglądaniu porno. Dlatego postanowiłem ten syf usunąć.
    -ograniczenie korzystania z komputera. 8h w pracy przed komputerem to za dużo. Zdecydowałem się ograniczyć korzystanie z kompa do 2h poza godzinami pracy. Raz ze zauważyłem że często marnuję dużo czasu przeglądając jakieś mało istotne treści, dwa łatwo się natknąć na materiał z którego potem łatwo wylądować na stronce porno typu: "ranking gwiazd porno na Onecie", albo "znana aktorka znowu pokazała biust"... Lepiej w tym czasie coś poczytać niż przeglądać jakieś głupoty.
    -częstsze wyjścia ze znajomymi
    -angielski - obecnie czasem coś tam ogarnę i się pouczę, ale chce zapisać się na regularne zajęcia i zabrać za język branżowy
    -poprawa diety (bardziej regularne i zdrowsze posiłki)
    -budowanie fundamentów pod własną firmę (to o czym pisałem wyżej, czyli praca nad projektem, pozyskanie dodatkowych zleceń)
    -więcej aktywnego wypoczynku, podróże, góry itd

    Bardzo długi wpis mi wyszedł, ale mam nadzieję, że Was nie zanudziłem, jeśli tak to przepraszam. Mam nadzieję, ze chociaż kilku osobom będę mógł w ten sposób pomóc, zachęcając do walki i motywując do działania. Damy radę i pokonamy ten syf jakim jest porno.
    pokaż całość

  •  

    Cześć Mireczki,
    Dziś będzie więcej o #nofapchallenge z dedykacją dla #przegryw
    Nie fapię już około miesiąca. Efektów w zachowaniu, podejściu do życia/różowych nie zauważam. I na nie wcale nie liczyłem. To nie mój pierwszy NFC, więc wiedziałem czego się spodziewać. Jedyny plus jest taki, że oszczędzam mnóstwo czasu, który pożytkuję na naukę angielskiego, co opisuję w moich cotygodniowych wpisach.
    Nie spodziewajcie się Mireczki, że NFC uczyni Was kimś innym. Nawet nie twierdzę, że fapanie jest złe. Wszystko jest dla ludzi, ale niektórzy mają tendencję do przesadzania z niektórymi używkami. Alkoholik zawsze pozostanie alkoholikiem i musi na siebie uważać już do końca życia, tak samo jest z fapersami. Ja nie umiałem się ograniczać i wpadałem w coś w rodzaju 'cugu' i każdą chwilę poświęcałem na fap. Także podjąłem się NFC, bo szkoda mi było tego zmarnowanego czasu. Teraz wykorzystuję go z pożytkiem. Nie jest łatwo nie fapić, bo bodźców w naszym świecie jest bardzo dużo. Przed nami wiosna i dupeczki zaczną pokazywać więcej ciałka i będzie jeszcze trudniej. Ale walczmy Mireczki!

    Wracając jeszcze do #przegryw to na wykopku jest mnóstwo ludzi z taką mentalnością. Przeważają żałosne komentarze pisane z nadzieją na złapanie plusów. Prawie brak tu już merytorycznych dyskusji. W gorących przeważają wpisy typu "zaplusuj i ostatnia liczba powie ci jakim pieczywem jesteś'". Szczerze żal mi ludzi, którzy tracą na to czas. Mnóstwo też jest Mireczków, którzy piszą jakie ich życie jest żałosne, zamiast po prostu uderzyć pięścią w stół i wziąć się za zmianę obecnego stanu ( ͡° ͜ʖ ͡°) od żalenia się na Mirko nic się nie poprawi.

    Wracając do mojego cotygodniowego raportu:
    -niemal codziennie jakaś aktywność fizyczna;
    -zdrowiej się odżywiam. Więcej warzyw, mniej fastfoodów. Waga powoli leci w dół! :)
    -słodycze wyeliminowane do 0;
    -brak zerowych dni. Codziennie coś robię (angielski, ćwiczenia, książka);
    -TV, socialmedia, wykop i inne zjadacze czasu mocno ograniczone;
    -w nauce angielskiego mam lekki kryzys. Nie widzę efektów. Codziennie uczę się słówek, a gdy do nich wracam następnego dnia to nie potrafię sobie przypomnieć co znaczyły. Idzie to jak krew z nosa. W teorii poznają coraz więcej czasów i zaczyna mi się to mylić. Potrzebuję jakiegoś solidnego zestawu ćwiczeń by to wszystko utrwalić.

    Szukam pomysłów jak jeszcze nad sobą pracować. Co zmieniać w nawykach i swoim zachowaniu by codziennie stawać się lepszą wersją samego siebie. Jak macie dla mnie jakieś porady i ciekawe spostrzeżenia z własnej pracy nad sobą. W dowolnym aspekcie to piszcie tutaj albo na PM jak wolicie! ( ͡° ͜ʖ ͡°) #pracujmynaddobryminawykami

    #mmmpracujenadsoba
    pokaż całość

    •  

      @marsmarchmars: No mniej więcej o to. Więc może masz to szczescie że tak do konca nie jesteś uzależniony od porno, a to ono najbardziej ryje banie.
      Skoro twoim "wyzwalaczem" jest "zwale sobie" to musisz zaobserwować kiedy taka sytuacja się pojawia i spróbować innego sposobu na przyjemność, chociaż wiadomo ze orgazm jest fajny ale są też inne sposoby radzenia sobie ze stresem.

      +: dakas
    •  

      @pijekubusplay: kiedy się pojawia? jak się nudzę, jak widzę fajną dupe (w realu, w necie, w TV) czyli dość często. Rozwiązaniem jest zapewne nie nudzić się :) Nuda jest tutaj też złym słowem. Jak robię coś co nie pochłania mnie w 100% - to lepsze stwierdzenie

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    100/100 dzień #nofapchallenge
    Osiągnąłem stan nieziemski, widzę w czterech wymiarach. Pojąłem fizykę kwantową, odnalazłem odpowiedź na sens prokreacji. Opanowałem telekinezę, mistyfikacje, lewitację, menstruację. Umiem przewidzieć co wydarzy się za 10 sekund, przebiegam 10 kilometrów bez zadyszki, pokonuję niedźwiedzia syberyjskiego na pięści a kobiety mnie błagają bym je posunął.
    Polecam ten stan. RobotMaciek
    pokaż całość

  •  
    pryncypalek112

    +9

    Wieczór to i wlatuje mój wpis kochani. ( więcej na #zmianazpryncypalkiem )

    24.01.2019

    Oto co zrobiłem dzisiaj dla poprawy mojego życia:

    - dieta 2000 kcal
    - 1h orbitreka

    Tak dobrze widzicie. Brakuje dni z #nofapchallenge i #nopornchallenge. Dlaczego? Dlatego że nastąpiła wtopa. Dzisiaj miałem dużo wolnego czasu. Godzina 17. Sam w domu. Wiadomo... Komputer i siedzenie na necie... W pewnym momencie naszła mnie myśl, że na 30 sekund wejde na porno bo nie mam co robić, no i wszedłem i tak krok po kroku stało się. Było porno, było zwalenie, wyjebało mi z 10 litrów spermy. Nie no tyle to nie ale bardzo dużo. Może nie jest mi przykro ale czuje złość bo tyle było dni i szlak jasny trafił. Teraz jakie są konsekwencje? Powiem wam że porównując do stanu przed to czuje jakieś 40% tego co czułem jak nie waliłem czyli 60% straciłem. Dużo, wiem o tym ale ciągle czuje w sobie moc, jest ta energia ( oczywiście nie tak duża jak była), jest nawet ta pewność siebie, daj Bóg że obecnie nie czuje sie jak śmieć) ale licznik to licznik i przyznaje się bez bicia. Co jeszcze jest pozytywnego? To że nie dopadł mnie cug... Nie zwaliłem po tym 3-5-10 razy tak jak dawniej bym to zrobił i nie rozjebałem wszystkiego do skali -10 a zwaliłem raz. Generalnie tak to wygląda. Cieszy mnie to że wiadomo mogłem skończyć na samym dnie ale mimo tego że zwaliłem to jakiś tam procencik tego co do tej pory zrobiłem został. Co dalej? Sprawa jasna. Nie poddajemy się. Jedziemy dalej. Zerowanko licznika i nabijamy dni znowu ale tym razem bedą pewne zmiany. Otóż już zainstalowałem programik na wypadek takiego czegoś. Świetnie blokuje mi stronu erotyczne + wszystkie frazy jakie chce... np. porno... seks itp więc jeśli jakaś fraza wyskakuje tego typu cyk i blok natychmiastowy. Np. na wykop miałem problem wejść bo pojawiły się takie słówka i mi zablokowało. To po 1. Po 2 mam ustawiony licznik a raczej ogranicznik neta. Trzeba to ograniczyć. 2 h dziennie i tyle... Dobrze mi to zrobi. Teraz jade z grubej rury. Po 3 w każdym moim codziennym wpisie bede wstawiał co zjadłem i o której godzinie.
    Tak jak widzicie licznik został wyzerowany ale ja WALCZE I SIE NIE PODDAM ( NA SZCZĘŚCIE STARTY MOGŁY BYĆ DUŻOOO WIĘKSZE).

    Jak sie dzisiaj czułem, czuje?

    Otóż dzisiaj czułem sie dobrze. Od rana dużo energi, humor, żarciki, nie było dołka i teraz też nie mimo zwalenia. Pozytywne jest to że pogadałem sobie z 10 minut z koleżankami z roku. No takie 8 i 9 na 10 z wyglądu, bardzo miłe a ja bez problemów prowadziłem rozmowe, pogadałem, pożartowałem, utrzymywałem kontakt wzrokowy. To była przyjemność i tak powinno być.

    Oczywiście kurwa mać wcześniej ide sobie i mijam dziewuche do której chce napisac xDDD jak typowy przegryw wzrok gdzie indziej... Czyli problem leży w tym że wstydze się włsnych uczuć. Jeśli ktoś mi sie podoba to cięzko mi spojrzeć jej w oczy. Czuje wstyd bo uważam że jestem tak zjebany że nie zasługuje na to żeby nawet ze mną taka osoba rozmawiała. Oczywiście ogólnie też jestem wycofany przez m.in walenie ale mam momenty że prowadze rozmowe naprawde odważnie i dominująco... Nie wiem jak to rozwiązać ale generalnie dużo myślałem i staram sobie wpajać takie coś. No dobra jestem spierdolony bo jestem, ale co mi da płącz i użalanie sie? A gówno... Trzeba coś zrobić... Nawinie się ktoś to sie nawinie, jeśli nie to nie. Bedzie mi dane to będzie. Tak to próbuje sobie wmówić ale nie jest łątwo bo mam duże ambicje i też presje żeby kogoś mieć jak najszybciej.

    W ogóle kwestia jest też taka że pod pewnymi względami byłem przegrywem całe życie ale był okres że miałem dziewczyne, w piłke zajebiście grałem, tak dobrze grałem że pewne osoby mnie szanowały no i byłem swego rodzaju normikiem. Oczywiście bywały momenty przykre ale czułem sie szczęśliwy. Potem sie wszystko rozjebało i pach jestem sam, każzdy w swoją strone, brak dziewczyny. Też taka kwestia że ciężko mi sie z tym pogodzić ale bede walczył.
    Także jeśli chodzi o dzionek naprawdę pozytywny mimo tego zwalenia, nastrój dobry, energia też jest, chęć do zmiany jak najbardziej i motywacja. Wtopa była nic nie zrobie, złość jest ale taka że chce ją przekuć w coś dobrego...

    Dobra to uszereguje to żeby było czytelniej. Oto co od jutrzejszego wpisu:

    - Podam co zjadłem dokładnie np. Śniadanie 2 jajka + kromka chleba... tego typu ( to mnie dużo bardziej zmotywuje do trzymania odpowiedniej diety, także dlatego o tym bede informował)

    - wiadomo lista dni nie walenia nie oglądania standard

    - opisik dnia oczywiście tez.
    - informacja o aktywności fizycznej też ( tutaj sie pochwale... Przed świetami było 82 kg, teraz jest 79 więc powoluteńku ale spada waga) + czy bardziej był dzień siedzący czy stojący
    - ilość czasu przesiedzianego w necie

    No i teraz ktoś zapyta po co to wszystko tak notuje? Raz że sam mam pogląd co było każdego dnia, dwa że to mnie motywuje, trzy może kogoś to zmotywuje, cztery moze mi coś doradzicie.

    Fakt jest taki że zjebany ryj mocno ale walcze i sie tak łątwo nie poddam mimo upadków. Nikt nie powiedział że bedzie łatwo. Najbardziej mnie cieszy że mimo upadku nadal chce i mam wiele pomysłów. Jeżeli uda mi sie kiedykolwiek być w związku to zrobie pokaż morde na tym tagu. Obiecuje że rzuce to cholerstwo, tylko jeszcze bardziej sztywno do tego podejde

    Jeszcze jedna kwestia. Mam ogromne wory pod oczami ;/ Jak to zlikwidować? No normalnie jak ćpun... Widać to jak cholera...

    PS. takiej pozytywnej złości i motywacji to dawno nie miałem. Także nie przynudzam i do dzieła. Startujemy z licznikiem od nowa. Ale 30 dni to zawsze coś jak na nałogowca 15 lat od małego xD
    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Porno to szambo. Nawet nie wiem jak to się stało że się uzależniłem. Seksu mi nigdy nie brakowało bo mam żonę a jednak wpadłem w to dopaminowe gówno oglądania pornoli i zrypałem sobie mózg.

    Otrzeźwienie przyszło jak przyszły pierwsze problemy z erekcją. Wtedy zrobiłem sobie przerwę od seksu i wpadłem automatycznie w taki FLATLINE że myślałem że tylko wariatkowo mnie może wyratować. Depresja, śmiertelne zmęczenie, stany lękowe, trudności z oddychaniem, całkowity brak erekcji nawet po dwóch viagrach, obsesja że już mi nigdy nie stanie, nałogowe chodzenie po lekarzach i badanie wszystkich możliwych hormonów, zbijanie farmaceutyczne prolaktyny, wpieprzanie wszelkich możliwych suplementów żeńszeni i innych, nałogowe szukanie powodów dolegliwości w internecie. Masakra była. Naprawdę myślałem że już koniec z moją psychiką.

    Dalej mam FLATLINE ale cieszę się że ten początkowy depresyjny stan mi minął. Jestem miesiąc na odwyku od pornoli, libido jest ZERO, uprawiam sex czasem z viagrą czasem bez ale bez żadnej przyjemności. Modlę się żeby wróciło mi wszystko do dawnego stanu i bym był w stanie odczuwać pożądanie i mieć spontaniczne erekcje.

    Powinno się edukować społeczeństwo o wpływie pornoli i masturbacji. To niszczy życie tak jak alkohol, dragi czy inne nałogi. Gdybym sam tego nie przeżył to nigdy bym nie uwierzył jakie to niesie skutki ze sobą.

    Trzymajcie się moi drodzy z daleka od tego!

    #nofap #nofapchallenge #seks #flatline #porno
    pokaż całość

    •  

      Uważam się za człowieka już dojrzałego, stabilnego emocjonalnie, ogólnie "bez nałogów" który ma co robic w życiu. Jak już pisałem nawet nie zorientowałem się kiedy wpadłem w tą dopaminową pułapkę. Jeśli mi flatline tak przeczołgał psychikę to nawet nie chcę wiedzieć co robi z psychiką ludzi bardziej wrażliwych lub takim którym psychika się kształtuje. A niby filmiki dla dorosłych to taka niewinna zabawa. Trzymajcie się od tego z daleka a przynajmniej miejcie świadomość co nadmiar może zrobić. Wierzcie mi nie ma w moich słowach przesady. Długotrwały nadmiar dopaminy zaburzy wam pojęcie "przyjemności". Nic was nie będzie cieszyło, a życie będzie się wydawało jałowe po pewnym czasie. pokaż całość

    •  

      @quintus: nie masturbacja tylko porno. Spokojnie można się masturbować na odwyku

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    2xx/na zawsze

    Nofap 90 dni i co dalej? Czy są jakieś nakazy co robić po odwyku 90 dniowym od porno? Jako takich nakazów nie ma i to jest w tym najlepsze. NoFap to nie religia i dlatego jest tak wspaniały ruch dla osób uzaleznionych od porno czy masturbacji.

    Można pójść w tyle różnych kierunków i każdy z nich będzie w porządku. Nofap to nie celibat do końca życia, więc teksty w stylu "dostaniesz raka jąder", "masturbacja jest zdrowa" to zwykłe pierdoły powtarzane wciąż i wciąż przez niedouczonych debili, pożytecznych idiotów bądź osoby uzależnione od internetowej pornografii stosujące mechanizm wyparcia.

    Wracając do tematu. NoFap robią różne osoby z różnych powodów. By poznawać realne dziewczyny a nie klikać w internetowe pornopiksele, by pozbyć się PIED, itd. Dlatego po 90 i dłuższym odwyku możesz:
    - zacząć poznawać prawdziwe dziewczyny. Pojawi sie na to naturalna chęć i ochota, a człowiek z większą pewnością siebie czyni to dużo skuteczniej. Nie ma porno = trzeba zagadać, poderwać, nawiązać kontakt.
    - porzucić dziewczyny i skupić się na sobie (ruch MGTOW). Jeśli już zaznałeś seksu i dziewczyna nie stoi na piedestale w twoim mózgu, to możesz jak wielu innych skupić na rozwoju osobistym i ewentualnie wchodzić w krótkoterminowe relacje
    - całkowicie poświęcić się jakiejś idei, wykluczyć związki, poczytać o redpill (lub blackpill jeśli twoja atrakcyjność fizyczna jest mizerna)
    - milion różnych rzeczy

    Nie ma żadnych nakazów. Oprócz jednego, dość sensownego - porzucasz pornografię NA ZAWSZE. Nie po to chyba osiągnąłeś 90 dni, żeby ponownie powracać na stare tory i katować swój mózg dopaminą jak osoba uzależniona od cukru.
    Chociaż wiadomo, część upadnie i nie wytrzyma, nałóg jest niezwykle silny i podstepny i nie wygra z nim żaden lamus, a naprawdę osoba twarda, mocna psychicznie i cierpliwa. Oj tak, cierpliwości nie może wam zabraknąć. Nasze ciało ma wspaniały mechanizm homeostazy i dąży do równowagi cały czas. Dajcie mu czas, mózg jest plastyczny więc zacznijcie go karmić pozytywnymi myślami, zdrowymi nawykami, a pornograficzne obrazki wypierdolcie na śmietnik, gdzie ich miejsce. Pozdro i powodzenia wszystkim.

    #nofapchallenge #nofap #nopornchallenge
    pokaż całość

    źródło: preview.redd.it

  •  
    pryncypalek112

    +7

    Wlatuje kolejny wpis ( więcej na #zmianazpryncypalkiem)

    23.01.2019

    Oto co dzisiaj zrobiłem dla poprawienia życia:

    - 30 dzień #nofapchallenge i #nopornchallenge
    - siłownia 1,5h ( tu sie dojebałem że czuje każdy ruch)
    - zjedzone 1800 kalorii

    Dzisiaj jubileusz bo 30 dni. Dzień w porządku dzisiaj. Nie było czasu sie przejmować. Dzień ok tylko dostałem mandat 600 zł więc kurwa mimo tego że mam humor to jestem zdenerwowany. Ogólnie samopoczucie dużo lepsze niż wczoraj. No małymi krokami do przodu. Mega dużo jeszcze musze zrobić ale powoli powoli. Cel jeden: początkiem marca a dokładniej 8 napisze do pewnej dziewczyny niech sie dzieje co chce. Do tego czasu musze poprawcować nad sobą.
    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

  •  

    Dobra, od dzisiaj zaczynam unikać pornografii i odrzucam masturbację. Zobaczymy ile wytrwam.

    #przegryw #oswiadczenie #nofapchallenge

  •  

    111/... Nie zmieniło mi się nic o 180 stopni, próżno oczekiwać super mocy. Nałóg to skutek, ucieczka, ale skoro nie potrzebuję już uciekać to można skupić się na życiu i jego wyzwaniach. A te przyjmuję z większym spokojem i bez lęku. Lęk minął a w niektórych przypadkach znacznie osłabł. Poprawiło i unormowało się współżycie z żoną, myślę że inne sfery relacji też się poprawiły bo stałem się jakiś spokojniejszy. Ważne jest aby rezygnując z jednego nałogu nie wchodzić w drugi. Chodzi o to aby przeżywać emocje a nie by od nich uciekać, znieczulać się. Tylko wtedy można spojrzeć na rzeczywistość w sposób dojrzalszy, nabrać dystansu.
    #nofapchallenge
    pokaż całość

    •  

      @Emanuelson95: Wiesz, zawsze taki widok podniecał, ale teraz mocniej. Tu nie ma wielkiej filozofii, mózg może tak szybko nie wypierze obrazów wyidealizowanych lasek którymi mogłem tasować jak kartami, ale mózg jest plastyczny. I on się po prostu przestawia i dostrzegam to teraz. Popęd popędem, nie tylko żona podoba mi się jakby bardziej, ale w swojej walce z uzależnieniem widzę jej głębszy charakter, buduję większą więź z wybranką serca zamiast izolować się i karmić pornografią. To był kolejny powód dla którego chcę rzucić PMO. pokaż całość

    •  

      Ja byłem fanem seks kamerek

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    16/20 #nofapchallenge #nofap

    Trwa mój nofap, ale trochę niezwykły, bo oglądam czasem porno. Od początku stycznia planuję wizytę u divy, ale ciągle coś staje na przeszkodzie. Najpierw byłem chory, potem nie byłem w nastroju. Teraz też się nie udało, bo zaciąłem się przy goleniu jajek (nie chciałem iść do divy z niezagojoną raną, bo większa szansa, by się czymś zarazić). Mam nadzieję, że w tę sobotę w końcu się uda.

    Tak naprawdę nie mam ochoty iść do divy, bo seks w moim wydaniu jest po prostu żenujący. Niestety jednak muszę to zrobić, bo doświadczenie w łóżku gdzieś trzeba zdobyć. Oglądanie porno ma na celu utrzymanie podniecenia na wysokim poziomie. Najlepiej by było tak, żebym w piątek wieczorem miał mega ciśnienie na zwalenie sobie konia, a w sobotę rano poszedł do divy.

    #pornchallenge #przegryw #stulejacontent #divyzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj:
    - wyszedłem pobiegać
    - zapisałem się na szybką randkę
    - rozpocząłem #nofapchallenge

    Czyli na razie jest dobrze, póki deprecha nie uderzy :)

    #wychodzimyzprzegrywu

  •  

    99/90

    Widzę, że tutaj dużo młodych chłopaków lvl 17-18 walczy z tym destrukcyjnym nałogiem, jakim jest oglądanie porno, więc posłuchajcie mojej historii lvl 27 ku przestrodze.

    Zacząłem walić konia gdzieś w wieku 16 lat i robiłem to przez następne 10 lat z mniejszymi lub większymi przerwami. Przez cały okres liceum i studia chodziłem głównie strasznie zamulony z brainfogiem i obniżoną percepcją rzeczywistości, wtedy nie wiedziałem, dlaczego tak jest i dlaczego ludzie, z którymi miałem styczność uważają mnie za przytrzymanego śmieszka, takiego typowego piwniczaka, co czasem gdzieś wyjdzie, ale głównie siedzi w piwnicy i nigdy nie miał dziewczyny i nawet boi się zagadać. Dziś już wiem, że przez te wszystkie lata byłem na haju dopaminowym i było mi w zasadzie wszystko jedno co robię. Jeśli nie waliłem przez kilka dni, to wpadałem w studnię smutku i myślałem intensywnie o samobójstwie, którego i tak bym nie popełnił ze względu na matkę i jak bardzo by ją to zraniło. Więc odpalałem pornoski, waliłem konia i stymulowałem mózg dopaminą ponownie. Przez 10 lat to samo.

    I tak wegetowałem sobie te wszystkie lata, na trójkach prześlizgnąłem się przez moje niezbyt ambitne studia, po zajęciach wracałem do domu, na stół wjeżdżał obiad, bo mieszkałem z rodzicami, a ja zasiadałem przed komputer i oglądałem filmy, czytałem fantastykę i masturbowałem się, podczas gdy inni chodzili do klubów, angażowali się w organizacje studenckie, jeździli na erasmusa i ogólnie przeżywali najlepszy czas w swoim życiu. Moje poczucie własnej wartości w zasadzie nie istniało, czułem się jak ludzkie ścierwo i ciągle porównywałem się z innymi lurkując ich życie na facebooku i patrząc co robią ciekawego - w zderzeniu z moją wegetacją byłem jeszcze bardziej przybity i załamany. Do psychologa nie chciałem iść bo się wstydziłem wywnętrzniać przed kobietą.

    Z perspektywy czasu widzę, że kilka dziewczyn wysyłało mi sygnały, że się im podobam, ale nie potrafiłem ich odczytać, a gdyby nawet, to nie miałem co zaoferować takiej dziewczynie, bo na niczym się nie znam, zarabiam jakieś grosze i mieszkam z rodzicami. Gdzieś jak miałem 26 lat zacząłem naprawiać swe życie i rozglądać się za jakąś dziewczyną, ale okazało się, że w międzyczasie wszystkie rówieśniczki są już po kilku związkach, część ma dzieci, a młodszych nie mam jak poznawać, bo w robocie siedzę z samymi facetami, a po niej nie mam siły gdzieś wychodzić, tak jestem zmęczony. Dało mi to kolejnego doła, w którym tkwię do dzisiaj i nie potrafię sobie z nim poradzić. Nie wiem, gdzie znaleźć kobietę równie niedoświadczoną jak ja, na rówieśniczkę nie liczę - ten peleton już mi odjechał i go nie dogonię. Z wyglądu jestem podobno 7/10, ale co z tego, skoro na takim Tinderze w tydzień uzbierałem jedną parę. O ja pierdolę, jak mnie to dobiło wówczas.

    Nie chcę tutaj zwalać swojej porażki życiowej wyłącznie na oglądanie pornosów i walenia konia, bo mój przegryw bierze się jeszcze z nieśmiałości, toksycznej rodziny, jedynactwa i wychowywania pod kloszem, ale to jeden z głównych czynników, przez który ominęło mnie w życiu mnóstwo ciekawych i pięknych rzeczy. To jest okropny nałóg, który niszczy umysły młodych chłopaków, wielka krzywda, którą się wyrządza własnemu ciału, jak palenie papierosów. W społeczeństwie jest jeszcze bardzo mało zrozumienia dla tego problemu, lub jest wyśmiewany przez popierdoleńców trywializujących go, niemniej jednak jest duży, o czym świadczę miliony wyświetleń stron poświęconych walce z oglądaniem pornografii jak yourbrainonporn lub blog Daniela Nofapa na naszym podwórku.

    Gdybym mógł tylko cofnąć czas, gdybym miał obok siebie kogoś, kto by mi pomógł te 10 lat temu, może dziś byłbym szczęśliwszym człowiekiem?

    Trzymajcie się, bądźcie silni i pozbierajcie się po kolejnym upadku, a w końcu uda się podnieść i pomału porządkować życie. Tego wam wszystkim życzę.

    #nofapchallenge #przegryw #nopornchallenge #depresja
    pokaż całość

    •  

      @Kresowiak: Witaj Mirku, bracie w walce. W pierwszej kolejności chciałbym zwrócić uwagę na styl Twojej wypowiedzi, fajnie piszesz, sądzę że mógłbyś się w tym realizować. Twoje świadectwo trochę przypomina mi moje. Sam zacząłem się masturbować o ok. 3 lata wcześniej niż Ty, jestem też trochę starszy. Do 2012 roku żyłem w błogim przekonaniu że nie mam z niczym problemu, no może z samooceną, która mnie hamuje i nie pozwala realizować. Któregoś dnia ówczesna dziewczyna a obecnie żona znalazła na moim telefonie gołe baby (tak to już był niezły poziom spierdolenia) i zaczęły się rozmowy. Na początku oczywiście to bagatelizowałem, zrzucałem winę na jej mało liberalne poglądy w tej materii. Zacząłem się nad tym z grubsza zastanawiać, zacząłem czytać i otworzyłem oczy. Postanowiłem podjąć walkę, przyznać się przed sobą i dziewczyną że mam problem. Nie odeszła, wsparła zrozumieniem, nie naciskała. Gdybyś wiedział ile razy zerowałem abstynencję! Łoo... a bywało już tak dobrze. Ile było sposobów na walkę z tym, nie policzę przypadków. Na prawdę dawno nie byłem w tym tak bardzo kreatywny. Walczę więc od ponad 6 lat, w tej chwili nie powiem jest łatwiej bo nie mieszkam już sam (dlatego wszyscy "samotni Mohikanie" - przyjmijcie wyrazy najwyższego uznania ode mnie), ale to jest walka do końca życia. Łatwo mi się pisze bo dzisiaj pęknie mój rekord 110 dni ale widocznie potrzebowałem do tego 6 lat. Tyle, aby wyrwać się z nałogu na chociaż 3 miesiące. A przecież, ja oglądałem tylko artystyczne zdjęcia i filmy z aktami seksualnymi, gdzie kobiety nie są poniżane, żadne gangi i bangi, sado maso itp. Dla mózgu może rodzaj samej treści ma jakieś znaczenie ale dla dopaminy nie. Być może tak samo musiałbym walczyć gdybym oglądał PLEJBOJE, chociaż to przy czym waliłem znacząco się od plejbojów nie różniło. Po co to wszystko piszę? Chcę dać Ci znać, że można żyć z tą walką i rozwijać się życiowo. Ale bez imperatywów moralnych, lifestylowych itd. Docenianie małych sukcesów, nie demonizowanie porażek. Z grubsza właśnie po dojściu do takiej psychicznej równowagi, zrozumieniu przede wszystkim dla siebie, zacząłem można powiedzieć "nadrabiać" to wszystko co za pośrednictwem nałogu zbagatelizowałem. Od kwestii związanych ze studiami po zrobienie prawa jazdy, zaręczenie się, małżeństwo. Gdy przestaniesz się obwiniać, a przede wszystkim będziesz wyrozumiały dla siebie (nie mylić z folgowaniem nałogowi :> ) wtedy będziesz miał czystszy umysł by zająć się swoim życiem. Abstynencja jeszcze w tym pomoże bo zniknie brainfog. Nie porównuj się, to jest Twoje życie. Kto powinien oceniać to, jakie życie jest dobre, a jakie chujowe. Ja wiem, popkultura, uwarunkowania społeczne, w porządku. Ale nikt nie będzie mi pisał że nie umiem w życie bo jestem np domatorem. Znajdziesz sobie nawet najmniejszą niszę w której możesz się rozwijać, może to być nawet walka z nałogiem - to przecież też rozwój i to jaki! Ktoś powie że nadrabianie zaległości. Nadrabianie to na pewno nie stanie w miejscu. Nie przychodzimy na ten świat z równymi szansami, dlatego porównanie nie ma sensu. A życia jest szkoda na zastanawianie się, co trzeba robić by było fajne. Sam zmarnowałem na to mnóstwo czasu. Od roku nie mam facebooka i nie potrzebuję się uzewnętrzniać :-) Domyślam się że negatywne myślenie i natrętne myśli łatwiej przychodzą, ale jak po jakimś czasie zaczniesz siebie doceniać to znajdziesz dziewczynę z którą będziesz miał udane życie. Nawet jeśli brzmi to trywialnie, to po prostu konsekwencja podejścia. Nie dawaj sobie terminów, nie śpiesz się. Nie ścigaj się ze sobą. Acha, jak już znajdziesz dziewczynę i zaczniecie współżycie, to jeśli w Twoim przypadku początki będą ciężkie, nie zrażaj się absolutnie, nie obwiniaj. Jeśli będzie wartościowa to zrozumie i będzie cierpliwa. Na odzwyczajenie mózgu od starych praktyk zapewniania sobie przyjemności, też trzeba czasu. Moje perypetie z tym związane są tego doskonałym przykładem, ale mogę powiedzieć że teraz w życiu bez porno i masturbacji moje życie seksualne z żoną jest wspaniałe. I żadna mnie tak nie podnieca. Miej cierpliwość Mirku, jeśli mnie się udało zmienić podejście to Tobie tym bardziej. Mam nadzieję że będziesz częściej na tagu, powodzenia! pokaż całość

    •  

      @unnamed_soldier: że będę częściej na tagu #nofapchallenge? Defacto skończyłem go już, ale libido mam na tak niskim poziomie, że nie czuję nawet potrzeby mastrubacji.

      Bardzo ci dziękuję za tak długiego, motywującego posta, zwłaszcza ten fragment chwycił mnie za serce:

      Nadrabianie to na pewno nie stanie w miejscu. Nie przychodzimy na ten świat z równymi szansami, dlatego porównanie nie ma sensu.

      Może za jakiś czas napiszę, co się u mnie zmieniło w życiu. Pozdrawiam ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Dzisiaj 88 dzień, mireczki dajcie słowa otuchy bo zaraz mnie rozniesie energia i skończę na masturbacji. Cały czas chodzę podniecony i myśle tylko o jednym a szkoda by było taki streak przerwac bo celem jest 90 dni

    #nofap #nofapchallenge

  •  

    Nowy rok nowy ja, wiadomo. Od długiego czasu stosuję różne techniki żeby ogarnąć samopoczucie i zdrowie, od dzisiaj postaram się to usystematyzować bo w niektórych przypadkach jest różnie.
    -medytacja
    -zimneprysznice
    -oddychanie metodą wima hoffa (dla mnie to bullshist jak chuj, ale przynajmniej łatwiej się rano zwlec z łóżka)
    -nofapchallenge
    -codzienny wysiłek fizyczny
    -suplementacja
    #wychodzimyzprzegrywu #nofapchallenge #rozwojosobistyznormikami
    pokaż całość

  •  

    Wiecie że głównym czynnikiem przez który facet nie potrafi komunikować sie z kobietami jest uzależnienie od pornografii?
    Dlatego wasi ojcowie potrafili znaleźć sobie dupe a wy nie potraficie.
    Kiedyś też taki byłem, nie wiedziałem czemu nie potrafie rozmawiać z ludźmi itp. frustracje spowodowaną nieśmiałością wyładowywałem dzieki porno, a po porno byłem jeszcze bardziej niesmiały. Doszedłem już do takiego momentu że stwierdziłem że moje życie nie ma sensu i trzeba je zakończyć.
    Zacząłem czytać o samobójcach aż w końcu trafiłem na filmik jednego ksiedza który apelował żeby dać sobie jeszcze szanse i jesli zamierzasz ze sobą skończyć to idź do psychiatry i mu o tym powiedz, co ci szkodzi?
    No to poszedłem.
    Psycholożka zapisała mi lek po którym byłem non stop szcześliwy. Co prawda utyłem i spałem po 14 godzin dziennie ale kiedy nie spałem byłem duszą towarzystwa. Zacząłem z naprawde pozytywnym skutkiem podrywać dziewczyny.
    Aż w końcu znalazłem przepiekną kobiete którą bardzo pokochałem, po jakimś czasie mnie zostawiła ale i tak było warto.

    I wiecie co jest w tej historii kluczowe? Że odkąd zacząłem brać ten lek to poped seksualny zmalał mi o jakieś 80%, mimowolnie odstawiłem porno. Dopiero potem musiałem odstawić leki żeby poped działał jak należy no bo w końcu miałem dziewczyne, później nawet kilka.

    Także Panowie... poped seksualny to poteżna broń, źle użyta może was zniszczyć ale jak bedziecie jej uzywać tylko w przeznaczonej dla niego funkcji to bedziecie naprawde szcześliwi.

    Po tych wydarzeniach już nigdy nie myślałem o tym żeby sobie odebrać życie.

    Pozdrawiam.
    #nofapchallenge #przegryw #tfwnogf
    pokaż całość

  •  

    13/100
    Fizycznie jest dziś dobrze.Ale psychicznie podobnie jak wczoraj.Czuję obniżenie nastroju i wkurw na cały świat.Wstałem rano bez jakiś chęci i życia.Puściłem sobie Rammsteina i choć nie lubię słuchać codziennie takiej muzyki to po kilku minutach poprawiło mi się.Jak ręką odjął.Do teraz mnie to szokuje.Dziś miałem największą chcicę od dwóch tygodni.Nie dała mi przez kilka godzin się skupić - tak mną rzucało.Teraz to się uspokoiło.Postanowiłem zacząć wreszcie #wychodzimyzprzegrywu .Odgrzebałem stary podręcznik do niemieckiego i zacząłem się uczyć.Nienawidzę się w domu uczyć czegokolwiek,ale dziś było nawet fajnie.Oprócz tego zacząłem ćwiczyć - dziś mała rozgrzewka bo byłem wykończony po szkole.Jutro wymyślę coś konkretniejszego.Gdy jestem na mirko ciągle obserwuję ten tag.Jeśli chcecie się rozładować depresję to piszcie na priv.Wspólnie się pomęczymy.Rozmowa zawsze pomaga w złej sytuacji.Tym bardziej że tylko na mirko pisze.Na FB mam konto,ale wiadomo że nie ma tam normalnych ludzi z którymi można pogadać.Taka jest obecna sytuacja i prędko to się nie zmieni.
    @pryncypalek112 - Czytałem twój wczorajszy dłuższy wpis.Nie mogę się nie zgodzić z tobą.U mnie wielkich problemów jako takich z wyglądem nie ma ale blokada psychiczna oraz ogólnie niska samoocena i kompleksy zrobiły sobie.Moje życie społeczne poza rodziną nie istnieje.Trzymaj się,bo wszyscy musimy to wytrzymać.
    #przegryw #nofapchallenge #wychodzimyzprzegrywu #nofap2019 #r2nofap
    pokaż całość

    +: pryncypalek112, lakota +6 innych
  •  

    64dzień, już normal mode bo seksy były.
    Wciąż 0 porn i 0 masturbacji.
    Ciężko opisać zmiany przez nofap bo mogą wynikać ze zmian w życiu ale jest na plus.
    Największe zmiany były zauważalne na początku ale też łatwiej było je dostrzec bo życie miałem lepiej poukladane.

    #nofapchallenge
    #nofap

  •  
    pryncypalek112

    +10

    Czas na kolejny wpis... ( wszystkie dni opisuje na #zmianazpryncypalkiem )

    14.01.19r.

    Dzisiaj zrobiłem następujące rzeczy na poprawe swojego życia:

    - 1,5h siłowni o 7 rano ( rozgrzewka na orbitreku 20min, ćwiczenia siłowe + orbitrek 30 min)
    - 21 dzień #nofapchallenge i #nopornchallenge + eksperyment
    - zjedzone około 2000 kcal

    Dzisiajszy dzień to czas na opisanie nieco dłuższych historii. Wstałem godzine przed budzikiem. Odkąd tego nie robie mam super wstawanie. W ogóle nie ospały, odrazu wstaje bardzo wcześnie ( nie wiem dlaczego) Rano przygnębienie. Wróciły stare demony a więc wygląd mojego ryja i smutek. Leząc przemyśliwałem swoje życie. Było pełno myślisz że " człowieku nie dasz rady" lub "zobacz jak Ty wyglądasz, toż to gorzej jak shrek... 0 szans" no i tak mi sie mega smutno zrobiło. + do tego chcia to takie kombo załamania kompletnego.... Wtedy wpadłem na eksperyment. Chciałem sie dopierdolić. Chciałem sprawdzić czy sie nie złamie. Czy jestem mocny i wytrwam... jak sie bede zachowywał... No i sprawdziłem. Odpaliłem porno na dokładnie minute. Ale to nie było tak że aaaa odpalił już rączka lata bedzie miło a za chwile spust... To było tak że przed odpaleniem zakładam sobie moge to i to i tyle... no i tak było. Odpaliłem na 1 minute ( nie więcej) po czym w sposób normalny zgasiłem. Wiecie co? Od dawien dawna to mnie brzydzi... Wiadomo że podniecenie, przyjemnosc była ogromna to widzieć ale pojawiło się coś jeszcze.... Od dawien dawna pojawiła sie obrzydzenie, wstyd że to widziałem, potem żałowałem mocno że jak mogłem... No i eksperyment się udał... Potem mnie kusiło że jeszcze że jeszcze a jednocześnie miałem wyrzuty sumienia... No i nie odpaliłem już. Wygrałem z pokusą. Wiem że to może było głupie i nie potrzebne ale dzięki temu sprawdziłem że potrtafie sie opanować... Jeszcze kilkanaście dni temy bym sie na to rzuciło, i wszystko inne do widzenia, no i fapanko.,. Przykre ale tak by było. Cieszy mnie to bo lekkie zmiany są. A to dopiero początek. Więcej takich ekspeymentów nie zamierzam robić. To było ryzykowne bo nic nigdy nie wiadomo. Fajnie że sie udało i tyle...
    Nie zmienia to faktu że mam problemy, zarówno przed jak i po... Uświadomiłem sobie że fapanie to tylko część moich problemów. Jest coś czego nie przeskocze, gdzie nie dam rady... To mój ryj... Mój ryj jest szkaradny. Jest i ja to wiem i inni to wiedzą... Wprawia mnie w kompleksy, nie daje mi żyć... Ludzie nie traktują mnie poważnie i jak tu szukać dziewczyny? No jakoś musze... Znaczy nie musze ale chce. Nie wyobrażam sobie być sam. To mnie boli, a tu trzeba walczyć jak normalny człowiek... Ze swojej strony moge napisać że się nie poddam. Staram się. Ćwicze codziennie i ta figura powoli bo powli ale idzie w dobrym kierunku ( daleko mi jeszcze w celu) ale ryja nie poprawie. Tak jak wspominałem przez to nie moge normalnie żyć. Powoli to akceptuje. Nie wymagam żeby każdy mnie lubił, zapraszał, etc... Nie chce czegoś takiego nawet, źle by mi było... Wiecie czego chce? Chciałbym mieć dziewczyne... Marze o tym, kiedyś miałem. Miałem w kim sie zakochałem. Po prostu napisałem i jakoś poszło... Nie wiem jakim cudem ale poszło., Stare czasy ale tak było. Szkoda że wszystko sie rozpierdoliło ( głównie z mojej winy ale też wiadomo jak z 1 dziewczyną jest) Potem mogłem mieć 3 inne. Mogłem ale nic z tym nie zrobiłem. Dlaczego? Bo nie miałem poczucia własnej wartości. Były pewne osoby czy sytuacje które mnie upokarzały + zerwanie po 3 letnim związku to wszystkol stworzyło kombo spierdolenia... No i się nie udało. A pisałem praie rok z nimi... No i teraz przyszedł kolejny czas. Tamten rok załamka. No studia a po studiach komputerek, wpierdalanie na noc, brak ruchu i cyk +30 kg... Spasłem sie ale w sierpniu ubiegłego roku zakochałem... Walnąłem pieścią w stół i zabrałem się za zmiany. Ćwiczyłem ćwiczyłem no i zrzuciłem dużo. Jeszcze do tego co bym chciał brakuje mi 10 kg wagi zrzucić... Kolejne miesiące to chwila przerwy. Oczywiście było fapanko dalej. Od 9 roku życia fapie... Nałóg totalnie mnie rozpierdalał. Były codzienne płacze w nocy i gadanie że 0 szans... Ale... przyszedł okres świat... Spotkałem tą samo osobe. Uczucia odżyły. Wtedy powiedziałem o nie! Ja nie bede wstydził się przed tą osobą, czas na zmiany. No i nie fapie od tego momentu, ćwicze regularnie, myśle co tu zrobić... Tak na serio pogodziłem się że z tamtą osobą dzięki której tak się staram nigdy nie bede, ba nigdzy nie poznam... Ona 9/10 a ja? a ja kurwa 2/10... Smutne ale tak to wygląda... No i charakter ma taki który widać że jest konkretny i ma być konkretnie a nie jakiś przegryw... Odpada ale marzenia pozostają... Jedyne co chce to to żeby zobaczyła mają zmiane fizyczną i tyle... bo 0 szans...
    W między czasie podobała mi sie inna dziewczyna... No kurwa mać 8/10 i nic nie poradze. Bardzo ładna, studiuje, uczy sie widac pilnie, widać że jej zależy, kujon, z wyglądu skormna, mądra, chyba wiele nie imprezuje, nie szaleje nie wiadomo jak, nie stroi się, chodzi klasycznie, figure ma zajebistą, buja się z koleżankami pszatetami xD. Tony makijażu nie ma, naturalna uroda, ale ma to coś co mi się podoba i no wielu osbą się podoba. Miała na 1 roku chłopaka ale się rozstali. Przynajmniej na to wygląda bo już nie gadają ze sobą a chodzili ze sobą bez przerwy ( ten sam rok i kierunek) Obecnie nie wiem czy kogoś ma. Nie mam pojęcia. Nie potrafie tego obczaić. Nie mam nikogo kto ny mi powiedział. Fb ma zablokowane ( brak profilówki), insta z 2 zdjęciami zablokowane... Wszystko zablokowane i ni chuja, nie wiem czy kogoś ma i jaka jest, co sie u niej odwala... Bardzo mi sie podoba. To jest właśnie ta dziewczyna o której pisałem że chce napisać. Tylko kurwa mać znowu... Ona 8/10 ja kurwa mać :((( 2/10 ale mnbie ciągnie i co mam zrobić??? Nie napisze to plucie w ryj do końca życia a napisanie to bojaźń że mnie wyśmieje, oleje, nie uda sie... Sam nie wiem co mam zrobić. Człowiek chciałby wypasc jak najlepiej, podejśc do tego normalnie ale wie że jest takim jedanym 0 że to chuj. Inni mogą zrobić to normalnie ale ja sie kurwa wstydze swojego ryja... Co z tego że w środku gdzieś jakby rozbuć skorupe mam charakter, potrafie wiele dać, powiedzieć, nie pierdolić sie jak ten mój ryj mnie niszczy... To jest moje marzenie żeby do niej napisać i spróbować ale sie kurwa boje jak chuj... Nie jest przyjemne jak osoba o której tyle myślisz i w sumie teraz dla niej sie starasz Cie oleje, odrzuci... Sam nie wiem co mam robić. Zależy mi na tym żeby dobrze choć wypasć, żeby poznać ale to jest trudne. Z drugiej strony co ja mam do stracenia? No nic... Tylko to myślenie trudno jest przestawić. Któregoś dnia ja napisze. Napisze obiecałem sobie... Niech sie dzieje co chce. Tylko myślenie musze naprawić i forme zrobić. Boje sie tylko żeby nie była z kimś bo ja nic o niej nie wiem...Wiem że chciałby pewnie przystojnego chada ale co ja zrobie... Nie spełnie jej oczekiwań bo nie wyglądam... chce chociaż pokazać że sie starałem...

    Także tak to wygląda. Jenym słowem nie potrafie sobie poradzić z własnym ryjem. Mam to w myślach że to jest dramat, i to mi znisczyło życie. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Boje sie samotności, czuje że nie daje rady już tak... a jednocześnie wiem że rwe sie z motyką na słońce, ale walcze, myśle, i spróbuje. Jak nie to przejebane. W każdym razie nie wyobrażam sobie życia samemu... a wiem że jestem zbyteczny dla ludzi i nie potrzebny... Znajomych z którymi moge gdzieś wyjść mam ale dziewczyny niestety nie...

    Musiałem sie rozpisać bo nie mam komu sie wygadać, znaczy mam ale nie chce. O takich rzeczach z nikim nie gadam na żywo... a to mnie boli i dręczy

    Sorry za błędy
    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #tfwnogf #stulejacontent
    pokaż całość

  •  

    Mirki, chcę się uwolnić od fapania, ile plusów tyle dni bez tego

    #motywacja #wyzwanie #nofapchallenge #nofap

  •  

    Beka z idiotów, którzy praktykują nofap xD

    jak nie będziesz walił to ciśnienie magicznie nie zejdzie

    to nie kwestia twojego myślenia życzeniowego - to kwestia libido

    moje na szczęście spadło (mam 26 lat) i walę raz na tydzień

    jak cię ciśnie to sobie zwal - wtedy poczujesz ulgę

    a poza tym nofap jest niezdrowy

    #przegryw #nofapchallenge pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #nofapchallenge

0:0,0:1,0:1,0:1,0:0,0:2,0:1,0:1,0:2,0:1,0:2,0:1,0:1,0:3

Archiwum tagów