Dziwne autka spotykane czasami podczas codziennej wędrówki przez życie. Tag dla miłośników motoryzacji wszelakiej.

  •  

    Sportowe lata 90.
    Odcinek 6: Mini Lambo

    Pacholęciem będąc, często chodziłem z dziadkiem na spacery po okolicznych osiedlach. O ile większość mijanych samochodów na parkingach zatarła się już w mej pamięci, to ten kształt za każdym razem wprawiał mnie w osłupienie, szok, zdumienie, porażenie, ekstazę, bo wyglądał zupełnie jak wszystkie sportowe supersamochody z papierków w gumach Turbo i był tak skrajnie różny od wszystkiego. Dopiero później się dowiedziałem, że to jest Fiat, a nie Ferrari.

    Samochód zbudowano na płycie podłogowej Fiata występującej w kilku modelach: Tipo, Alfa 155 oraz Lancia Delta. Początkowo oferowano silnik 2.0 Fiat DOHC skonstruowany dawno temu przez Aurelio Lamprediego: wolnossący miał 139 koni, turbo - 190, ten sam był w Lancii Delcie Integrale. Następnie wprowadzano nowsze konstrukcje: 1.8 131 KM z Fiata Barchetty oraz pięciocylidrowe wolnossące 147 i 154 KM (wydaje mi się, że ten sam silnik był jeszcze w Lancii Kappie oraz Fiacie Marea, ale głowy nie dam).
    Najpotężniejszy był Fiat Coupé 20V Turbo o mocy 220 koni wyprodukowany w liczbie 1200 egzemplarzy. Posiadał on hamulce Brembo, rozpórkę kielichów, rozrusznik uruchamiany z przycisku, zmieniony bodykit, fotele Recaro.
    Oba uturbione modele miały dyferencjał Viscodrive, który miał eliminować podsterowność, było to wielotarczowe sprzęgło cierne na prawej półosi. Fiat Coupé posiadał również całkowicie niezależne zawieszenie.

    W latach 1993-2000 z fabryki w Turynie wyjechało ogółem 72 000 sztuk.

    Ciekawostki:
    - Nadwozie zaprojektował Chris Bangle. Później został projektantem w BMW i odpowiada za BMW E65 serii 7, chyba najbrzydsze BMW jakie powstało.
    - Początkowo Fiat miał kupić gotowy projekt od Pininfariny, ale zdecydował się jednak na swój własny twór. Pininfarina sprzedała zatem szkic Peugeotowi, który zmaterializował go jako Peugeot 406 Coupé - moim zdaniem... chyba najpiękniejszy samochód w historii świata.
    - Od Pininfariny jest natomiast wnętrze pojazdu, całkowicie obłędna deska rozdzielcza w kolorze nadwozia.
    - Topowy model Fiat Coupé 20V Turbo o mocy 220 koni, w dniu premiery był najszybszym przednionapędowym samochodem, rozwijał bowiem 250 km/h. Do dnia dzisiejszego to najszybszy Fiat produkowany seryjnie w historii marki.
    - Do kupienia na olx do 10 000 zł ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #gruparatowaniapoziomu is powered by #rzetelnafura
    #samochody #motoryzacja #carpsotting #carboners #fiat #forzaitalia
    pokaż całość

    źródło: Fiat Coupe.jpg

  •  

    Sportowe lata 90.
    Odcinek 5: Mitsubishi zaćmione

    Nie inaczej, Mireczki. Ostatnio nie śledzę rynku nowości, bo i po co, nic się nie dzieje, z wyjątkiem paru petard typu Stinger lub Giulia QV. O Mitsubishi już dawno zapomniałem - czasy gdy wielki Tommi Makinen masakrował konkurentów swoim Lancerem Evo dawno się skończyły, teraz to marka dla bogatych emerytów, ludzi chcących mieć prestiżowego SUVa, ale z portfelem nie pozwalającym na coś od Niemieckiej Wielkiej Trójki lub Lexusa. Coś czuję, że ta marka powoli się szykuje do rejterady i wkrótce zwinie biznes z naszego podwórka.

    Wchodzę na stronkę i co widzę? Colta już nie ma, został Space Star od 39 900 zł. Ciekawe, ile osób to kupi, jak w tej wadze walczą potężna Fabia, Duster, Ibiza i Tipo i to oni rozgrywają rynek między sobą. Lancera Evo nie ma już dawno, a fani otarli łzy z oczu. Pozostałe modele, to typowe nudne SUVy i crossovery zbyt eleganckie na szuter, a zbyt duże na parking na strzeżonym osiedlu i miejscu parkingowym za 40k. Szkoda strzępić ryja, ale skoro jest popyt...

    No więc nie śledzę nowości, ale kiedyś se szedłem, co nie, galerią handlową i przy wejściu stał wyeksponowany, duży i lśniący nowością samochód. Jak to zwykle robię, podbijam szybko i szarpię klamkę, żeby se wejść do środka i pooglądać, co tam ciekawego chcą mi sprzedać i na końcu się zasmucić, gdy zobaczę cenę, bo na nowe z salonu zazwyczaj mnie nie stać, tak jak większości Polaków. Ale drzwi były zawarte, a w promieniu pięciu metrów żadnej uroczej hostessy o długich nogach, która by otworzyła dla mnie drzwi i zachęciła uśmiechem do wzięcia fury w leasing. Obchodzę auto dookoła, dochodzę do tyłu i widzę napis

    pokaż spoiler Eclipse


    I powróciły flashbacki z lat 90.

    Mitsubishi i Chrysler romansowały w latach 80. czego następstwem zostało stworzenie wspólnego przedsięwzięcia Diamond-Star Motors. Fabrykę postawiono w normickim mieście o nazwie Normal w stanie Illinois w USA i tam, w latach 1989-1994 produkowano to czterocylindrowe sportowe coupe. Jak to bywa w korpo, projekt zmonetyzowano do ostatniego centa: samochód powstawał też pod brandem Eagle Talon (Orzeł Szpon) oraz Plymouth Laser.

    Oferowano do wyboru dwa silniki wolnossące: 1.8 oraz 2.0, który mógł być również uzbrojony w turbo; wówczas moc rosła do maksymalnie 195 koni, a na tylnej osi pojawiał się stały napęd oraz szpera. Lubimy to. Oczywiście posiada też śliczne otwierane lampy, jak to w tamtych latach praktykowano.

    Ciekawostka: nazwa Eclipse pochodzi od niepokonanego wyścigowego konia z XVIII-wiecznej Anglii, który wygrał 26 wyścigów.

    Miłego dnia!

    #rzetelnafura to tag humorystyczno-edukacyjny
    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #mitsubishi #jdm
    pokaż całość

  •  

    Sportowe lata 90.
    Odcinek 4: █▬█ █ ▀█▀

    W tym odcinku najpierw ciekawostki, później fakty z kronikarskiego obowiązku.

    - znalazł się na prestiżowej liście "25 samochodów, którymi musisz się przejechać przed śmiercią" magazynu Car
    - Spoiler, który powyżej 120 km/h wysuwał się automatycznie, a poniżej 20 km/h wsuwał ponownie
    - spiralna sprężarka mechaniczna powietrza (kompresor) G-Lader w modelu G60, która ostatecznie w życiu przegrała ze zwykłą turbosprężarką
    - VW nazywa autka od nazw wiatrów (Golf, Passat, Scirocco). Corrado wzięło się od hiszpańskiego correr, co oznacza "biec, pędzić". Początkowo planowano nazwę Tajfun, ale szefostwo stwierdziło, że zbytnio kojarzyłoby się ze zniszczeniem, które niesie za sobą ten wiatr.
    - Miał być następcą VW Scirocco II, ale z powodu o wiele wyższej ceny zdecydowano się na wprowadzenie nowego modelu
    - płytę podłogową ma z Passata B3, przód wspólny z Jettą. Wiele części mechanicznych wspólnych z innymi Volkswagenami.

    Produkowany przez Karmanna w Osnabrück w latach 1988-1995 w liczbie 97 521 sztuk. Gama silników: od 1.8 R4 107 KM do 2.9 VR6 190 KM, 6,9 sekund do setki. Oczywiście wszystkie silniki na benzynkę.

    Osobiście uważam to auto za jedno z lepszych niemieckich projektów w historii motoryzacji. Ma kształt klina, fajne długie przetłoczenie ciągnące się przez całą długość, nienachalny wygląd, nisko zawieszone nadwozie na srebrnych BBSach. Niepowtarzalny teutoński sznyt typowy dla starych aut z RFNu. Mój silny kandydat do wygrania konkursu na najlepsze coupe lat 90.

    #rzetelnafura <- cotygodniowa dawka wysokooktanowych treści
    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #volkswagen #czarneblachy
    pokaż całość

  •  

    Sportowe lata 90.
    Odcinek 3: Pokaż cycki, dam ci ciastko

    Taką naklejką jakieś 7-8 lat temu młodzi szybcy wściekli oznaczali swoje gruzy Civiki V, Golfy III i E36 po ostrym tuningu optycznym, bądź filtrze powietrza typu STOŻEK i końcówce wydechu REMUS, więc na drodze można było łatwo rozpoznać niebezpieczeństwo i zachować szczególną ostrożność, o której tak dużo mówi się na kursie na prawo jazdy. Od tamtej pory znacznie potaniały Niemieckie Prestiżowe Samochody w postaci A4, A5 i E90, a zatem młodociany folklor zaczął zanikać i obecnie już rzadko spotyka się podblokowych tunerów zajawkowiczów. Miało to swój urok - przynajmniej było różnorodnie i kolorowo na szosach. Teraz wszystkie auta mają smutne barwy szare, grafitowe, białe, czarne, w najlepszym razie błękitny metalik, a małe miejskie pomykacze typu Honda Jazz lub Nissan Micra wyglądają bardzo bojowo i agresywnie, co w parze z wysilonym małym silnikiem wygląda nieco dziwnie.

    Wróćmy tymczasem do lat 90., gdy każdy producent miał w ofercie samochód coupe i w bogatych krajach Zachodu można było sobie kupić takie coś. W Polsce - nie bardzo, tutaj mało kogo było stać na sportowy samochód z salonu, a na drogach królowały Polonezy, Maluchy, Sieny i Lanosy.

    Piąta generacja Toyoty Celiki produkowana w Aichi w latach 1989 - 1993, poza typowymi dla tamtych lat składanymi lampami, wyróżniała się jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym na świecie, aktywnym zawieszeniem sterowanym elektronicznie zwanym Toyota Active Control Suspension. Nie miała konwencjonalnych sprężyn i stabilizatorów poprzecznych, tylko hydrauliczne amortyzatory, które sterowane były za pomocą czujników. Potrafiły one wykryć jazdę w zakrętach, przyspieszenie oraz hamowanie, co zapewniało fantastyczne prowadzenie samochodu, bez przechyłów. System ten występował wyłącznie w Celice GT-R Active Sports na wewnętrzny rynek japoński. Dopiero 10 lat później Mercedes-Benz wprowadził bardzo podobne rozwiązanie: Active Body Control.

    W Europie oferowano czterocylindrowe silniki benzynowe 1.6 - 2.0 litra o mocy 103-208 koni. Najmocniejszą odmianą była limitowana edycja Carlos Sainz Limited Edition upamiętniająca jego Mistrzostwo Świata w 1992 roku. Powstało tylko 440 sztuk, które z kolei wchodziły w skład 5000 Celik z homologacją WRC. Wieść gminna niesie, że jeden z tych samochodów Carlos Sainz posiada do dnia dzisiejszego i czasem nim jeździ na stadion Santiago Bernabeu, by oglądać mecze ukochanego Realu Madryt...

    #rzetelnafura oraz
    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #toyota #czarneblachy #jdm
    pokaż całość

  •  

    Sportowe lata 90.
    Odcinek 2: Ford Proboszcz, albo niedoszłego Mustanga opisanie

    Coupe produkowane przez Forda w fabryce we Flat Rock, Michigan U.S. w latach 1988 - 1992 było owocem gorącej miłości Forda i Mazdy w tych latach (Ford miał 25% udziałów), uzewnętrzniające się w płycie podłogowej bliźniaczej z Mazdą MX-6 oraz głównej bajerze tamtych lat, najpiękniejszej ślepej ścieżce motoryzacji - automatycznie wysuwanych lampach, które wzięto z FC RX-7. Zadaniem Probe było wypełnienie luki na rynku po zniknięciu Forda Capri w Europie, a w Stanach walka z agresywną japońską konkurencją w postaci Acury Integry, Toyoty Celici i Nissana 200SX i zostanie czwartą generacją Forda Mustanga.

    Pod koniec lat 70. XX wieku, Ford i Ghia opracowali szereg prototypów samochodów przyszłości pod nazwą roboczą Probe. Auta w kształcie klina z zakrytymi tylnymi kołami, wysuwanymi lampami, futurystyczną deską rozdzielczą w stylu digital, z jak najniższym współczynnikiem oporu powietrza, słowem - pełen NewRetroWave

    Po drugim kryzysie naftowym w 1979 roku, spowodowanym rewolucją irańską, Ford postanowił radykalnie przeprojektować Mustanga. Nowy design miał zostać dostarczony przez Japończyków z Mazdy. Stary Mustang stopniowo wycofywany z rynku pod nazwą Mustang Classic, zastąpiony przez tajemniczy projekt SN-16, który oparty był właśnie na studiach Probe. W 1987 roku do mediów wyciekły zdjęcia projektu SN-16 jako następcy Mustanga, co wywołało święte oburzenie fanboyów marki z powodu braku silnika V8, japońskiej techniki i napędu na przód. Była to również potwarz dla Amerykan, gdyż ich flagowy samochód i duma narodowa miała być zastąpiona przez produkt z coraz silniejszej gospodarczo Japonii. Pamiętajmy, że pod koniec lat 80. głównym rywalem gospodarczym USA na świecie była Japonia, która oszałamiająco rozwijała się, podbijała rynki światowe i wskoczyła na drugie miejsce przed gnijące ZSRR na liście największych gospodarek.

    Wracając do tematu Mustanga - na skutek gigantycznego sprzeciwu opinii publicznej, przednionapędowy projekt SN-16 został puszczony na produkcję jako Ford Probe, tanie i szybkie autko dla nastolatków lub tatusiów z kryzysem wieku średniego, natomiast czwarta generacja Mustanga wypuszczona w 1994 roku to auto zbudowane na mocno odświeżonej płycie podłogowej z 1979 roku, bo nie wystarczyło pieniędzy na dalsze prace rozwojowe - Probe pochłonął niemal wszystko. A o Mustangu IV świat dziś już średnio pamięta.

    Ford Proboszcz I może mieć pod maską silniki Mazdy 2.2 litra 112-147 koni (GT, na zdjęciu), lub potężny silnik Ford V U L C A N 3.0 V6 o mocy 147 koni.

    Już za tydzień kolejne coupe do wspominania, oczywiście pod niezawodnym tagiem #rzetelnafura
    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #ford #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    •  

      lanos dobry samochód, spalanie 8l lpg i części prawie jak za darmo ¯_(ツ)_/¯

      @elbankiero: jeżeli to są cechy dobrego samochodu (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      był świetnie wyposażony, np. automatyczne pasy bezpieczeństwa

      @mistejk: Nie podważam tego, że był dobrze wyposażony, ale akurat te automatyczne pasy bezpieczeństwa nie są dobrym przykładem, bo w tamtych latach wszystkie nowe auta w USA musiały mieć automatyczne pasy lub poduszkę powietrzną, a automatyczne pasy były tańszą dla producenta opcją, której klienci zazwyczaj nienawidzili...;)

      +: mistejk
    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Witam oficjalnie w 2019! W tym roku bądźcie gotowi na jeszcze więcej rzetelnego kontentu w postaci zdjęć niecodziennych samochodów okraszonych moim nieśmiesznym komentarzem. Zwalczam w ten sposób postępującą degenerację tego portalu i daję wam pretekst do ciągłego zaglądania tutaj, za co nikt mi nie płaci, ale w sumie to lubię. W sensie lubię pisać, nie lubię, że nikt mi nie płaci, ale nie mam z tym problemu xD

    Aby zacząć z grubej rury, otwieram cykl wpisów zatytułowanych:

    Sportowe lata 90.

    w którym będziemy przyglądać się samochodom o nadwoziu, które w drugiej dekadzie XXI wieku odchodzi w przeszłość, czyli coupe...

    Odcinek 1: Kiedyś marzenie, dzisiaj pośmiewisko

    Swego czasu użytkowany jako magnes na panny podczas sobotniej potańcówki w remizie, wielokrotnie zwiększał szanse Sebastiana na wyrwanie Andżeliki i odwiezienie jej do domu wczesnym rankiem, tak by jeszcze zdążyła na poranną mszę. Potężny artefakt, +7 do atrakcyjności, miażdżył wszystkie Maluchy i Polonezy, Autosany H9 i Neoplany. Już pewnie wiecie, co to jest.

    pokaż spoiler Oczywiście chodzi o Opla Calibrę, nie mogło być inaczej.


    Produkowany w latach 1989-1997, w całkowitej liczbie 239 000 sztuk był oparty konstrukcyjnie na Oplu Vectra A (wspólna płyta podłogowa i napęd na przód). Jak to w korporacji General Motors bywa, na jednym podwoziu robiono kilka modeli z innymi znaczkami, więc znajdziemy ją jeszcze w Saabie 900 II, 9-3 I oraz 9-5.

    Moim zdaniem najciekawszym elementem Calibry jest to czego nie widać, czyli współczynnik oporu aerodynamicznego. W 1989 samochód ten posiadał rekordowo niski współczynnik 0,26, który został pobity dopiero 10 lat później przez Hondę Insight i Audi A2, miały one Cx = 0,25. Ponadto, lampy przednie mają tylko 7 cm wysokości, zastosowano tam specjalne soczewki, przez które wychodził snop światła. Dzięki małym lampom i zgrabnej atrapie chłodnicy, nadwozie z przodu ma kształt klina, wygląda dynamicznie i agresywnie. W dzisiejszej dobie olbrzymich lamp i gigantycznych grilli, wygląda to bardzo nietypowo, ale takie czasy.

    Najbardziej poszukiwanymi egzemplarzami są dziś turbo 4x4 (207 KM) oraz V6 (170 KM). Oczywiście znalezienie Calibry z takimi silnikami,
    niestuningowanej,
    niezgnitej,
    niezagazowanej,
    nierozbitej i posklejanej ponownie... graniczy z cudem. Na potrzeby tego wpisu przejrzałem aktualne oferty na olx i poczułem się, jakbym grzebał w śmietniku.

    W przyszłym tygodniu będziemy omawiać groźnego konkurenta dla Calibry. Obserwuj #rzetelnafura, by nie przegapić.
    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #opel
    pokaż całość

  •  

    W dzisiejszym odcinku jeden z najdłużej produkowanych samochodów w niezmienionym kształcie, począwszy od 1965 do dzisiaj: UAZ-452

    Według systemu numeracji modeli samochodów w ZSRR i Rosji obowiązującego do 1966, dla samochodów pochodzących z zakładu w Uljanowsku zarezerwowane były numery 450-499. Popularny "Łazik" - podstawowa terenówka Układu Warszawskiego to UAZ-469. Po 1966 system numeracji się zmienił, zainteresowanych odsyłam do wikipedii

    UAZ-452 to mały samochód dostawczy z dołączanym napędem na cztery koła. Wychodził w wielu wersjach konfiguracyjnych dla wojska, cywili, rolników, służby zdrowia i straży pożarnej. Waży niecałe dwie tony, zabrać ze sobą może około jednej tony ładunku. Napędzany silnikiem benzynowym o pojemności 2,7 litra i mocy 112 KM, pojedzie maksymalnie 127 km/h. Spełnia już normy Euro 4. Przed rokiem 1985 UAZ był napędzany silnikiem 2,4 o mocy 78 koni, mógł pojechać na bardzo ubogiej etylinie 72 oktanowej w warunkach sowieckiego permanentnego kryzysu.

    W mowie potocznej nazywany jest Buchanka, czyli bochenek chleba.

    #rzetelnafura <- motociekawostki dla młodych i dorosłych
    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #uaz
    pokaż całość

  •  

    Samochód roku 2018

    Po burzliwych naradach, żyri zadecydowało, że najciekawszym autem złapanymna polskich ulicach w mijającym roku został Fiat 900! <fanfary>

    Produkowany w latach 1976-1985, napędzany silnikiem 0,9l o mocy 35 koni umieszczonym z tyłu, wziętym z Fiata 127, występował w wariantach nadwoziowych jako minibus lub dostawczak.

    Japońska ofensywa kei vanów z lat 80. z Suzuki Carry w awangardzie zakończyła żywot Fiata 900.

    #rzetelnafura <-najlepszy motoryzacyjny kontent w Polsce ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #fiat #czarneblachy
    pokaż całość

    źródło: Fiat 900.jpg

  •  

    O roku ów! Kto ciebie widział w naszym kraju!

    13 grudnia 1981 to bodaj najbardziej ponura data w najnowszej historii Polski. Tymczasem 14 grudnia 1981 to dzień radosny i szczególny dla fabryki Maserati. Wówczas to premierę miał samochód przełomowy dla tej firmy: Maserati Biturbo

    Biturbo było pierwszym modelem wyprodukowanym pod szyldem Maserati po przejęciu firmy przez argentyńskiego biznesmena Alejandro de Tomaso. Chciał on wprowadzić tę dotąd ekskluzywną markę samochodów sportowych na rynek produkcji seryjnych, dlatego też nowe Maserati musiało się wyraźnie różnić od dotychczasowych. Pomysł był taki, by auto było kompaktowe, składane na zautomatyzowanej taśmie i napędzane relatywnie niewielkim silnikiem. Wziął on pod uwagę włoskie przepisy prawne, które nagradzały silniki o pojemności 2000 cm3 lub więcej podatkiem 38%, a mniejsze 19%, i stąd też motor w układzie V o pojemności 1996cm3 z gaźnikiem oraz dwoma turbosprężarkami marki IHI. Pięciobiegowa skrzynia ZF, napęd w układzie klasycznym. Silnik miał po dwa zawory dolotowe i jeden wylotowy na cylinder, czyli ogółem 18 zaworów. Rozwijał 180 koni.

    Rozwój Biturbo rozpoczął się jesienią '78, natomiast 14.12.1981 w sześćdziesiątą siódmą rocznicę założenia firmy nastąpiła premiera. Początkowo oferowano tylko widoczny na zdjęciu notchback, w kolejnych latach dołożono czterodrzwiowe Biturbo 425, 429 oraz kabriolet Biturbo Spyder z większymi silnikami 2,5 litra.Nadwozie zaprojektował były projektant Pininfariny Pierangelo, silniki produkowano w fabryce Maserati w Modenie, karoserię w fabryce Innocenti pod Mediolanem i tam składano do kupy całość. W tym celu pan De Tomaso kupił nową zautomatyzowaną linię produkcyjną dla Innocenti za 50 miliardów lirów. W 1982 osiągnięto moce produkcyjne na poziomie czterocyfrowym, jednakże prestiż auta ucierpiał z powodu problemów technicznych i produkcja wahała się na poziomie 2000-3000 sztuk rocznie. Problemy wieku dziecięcego zaszkodziły reputacji na tyle, że kolejne wersje nazywano cyframi.

    Szczególnie w pierwszych trzech latach produkcji sporym problemem były wady w jakości samochodu. Wadliwe zabezpieczenie antykorozyjne, słabe spasowanie elementów, defekty elektryki, słabe parametry startowe auta na rozgrzanym silniku oraz skłonność do samopodpalenia się, zwłaszcza na rynku amerykańskim, spowodowana słabą izolacją termiczną katalizatora. Większość błędów powstała z powodu zbyt krótkiej fazy testowania auta i niekompetentnego planowania. Ponadto mało który warsztat potrafił naprawić auto, bo technika była tu maksymalnie skomplikowana (to te czasy, gdy Alfa Romeo montowała silniki typu bokser). Dodatkowym czynnikiem obniżającym poważanie auta, było nieprzestrzeganie ściśle określonych interwałów czasowych przeglądów i wymiany elementów, zwłaszcza na rynku amerykańskim i wiele Biturbo po prostu porzucono w krzakach z powodu rozgoryczenia i bezsilności. W pamiętnym roku 1986 wprowadzono wtrysk i znacznie poprawiono jakość, ale niesmak pozostał i w 1988 zakończono produkcję

    Z tym modelem Maserati utraciło status ekskluzywnej marki premium, bo poszło w produkcję masową, a nie niskoseryjną supersamochodów. Uważa się, że dzięki temu posunięciu zapewniono utrzymanie się marki Maserati na rynku.(EJ PSEUDOBIZNESMENI OD TYCH WSZYSTKICH SYREN, NOWYCH WARSZAW I HUSARII SŁYSZELIŚCIE TO!?!?)

    #rzetelnafura <- co tydzień nowa historia
    #gruparatowaniapoziomu #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #maserati #forzaitalia
    pokaż całość

  •  

    * WRRRRUMMM *
    - W AutoMagazynie witają Państwa -
    - Włodzimierz Zientarski -
    - I DerMirker. Nieuchronnie zbliża się okres usuwania tagów z obserwowanych i jak co roku dylemat, które tagi wypierdolić.
    - Ja proszę pana tego dylematu nie mam. Przejrzałem wszystkie tagi na mirko i mam swojego faworyta. Dla tego tagu był to rok przełomowy: ponad 50 wpisów, kultowy pasek górny, świeży dizajn; niemal wszystko zmienili, ale zostawili jedną rzecz.
    - Co takiego?
    - Rzetelność... która była, jest i będzie, mówię o #rzetelnafura.
    - A poleciłby pan czytanie tego własnej żonie?
    - Hehe, nie tylko, tym bardziej, że zarząd tagu przygotował specjalną ofertę. Spośród osób plusujących ten wpis do godziny 22, poprzez funkcję mirkorandom zostanie wylosowany szczęściarz, który otrzyma 5 pocztówek z niehybrydowymi polskimi konstrukcjami na paliwo ciekłe!
    - I tą ważną wiadomością żegnamy się z Państwem. Do zobaczenia za tydzień w kolejnym odcinku.
    pokaż całość

    źródło: achtung.jpg

    +: cowboysfromhell, t..........s +409 innych
  •  

    Hurr durr Beskid

    Zeszłotygodniowy wpis o Fiacie Cinquecento spotkał się z entuzjastycznym odbiorem mirkospołeczności, więc dzisiejszy wpis również poświęcony będzie samochodowi produkowanemu w Polsce, a ów twór to twór szczególny, jest bowiem krwawiącą raną na serduszku każdego rodzimego gorliwego wyznawcy Syren, Maluchów i Poldonów. Jak każdy doskonale wie, jego projekt został opracowanych przez genialnych polskich inżynierów, którzy w największej tajemnicy przystąpili do dzieła mającego zaorać konkurencję z bloku wschodniego oraz zgniłego zachodu i pchnąć nasz przemysł samochodowy ku świetlanej przyszłości lokalnego potentata. Historia chciała jednak inaczej; okazało się, że bardziej opłaca się kupić licencję na Cinquecento, a projekt zarzucić. Nikt nie spodziewał się, że na gwarantowany hit sprzedaży zęby ostrzą sobie zachodnie koncerny, na czele z jakimś nieznanym Renault, które skopiowało ultranowoczesną bryłę nadwozia i wprowadziło do masowej produkcji i zmonetyzowało pod nazwą Renault Twingo. Tak było.

    Dobra, koniec śmieszkowania. Powstało siedem sztuk prototypu, dwa zniszczono w crashtestach, reszta jest porozrzucana po różnych miejsach w Polsce będąc smutnym przedstawieniem rozkładu gospodarczego końcówki lat 80. Prezentowany model ma silnik 704 cm3 z BISa chłodzony wodą i rozwija 30 KM, ponoć zużywał w terenie pozamiejskim 3,9 litra na 100 kilometrów, głównie dzięki swojemu dobremu jednobryłowemu aeronadwoziu o współczynniku Cx 0,29. Inżynierowie inspirowali się przekrojem skrzydła samolotu przy jego projektowaniu.

    RIP in Peace [']

    #rzetelnafura <- motoryzacyjny kontent do poczytania przy porannej kawie/szlugu/dwójce
    #samochody #motoryzacja #carboners #beskid
    pokaż całość

    źródło: FSM Beskid.jpg

  •  

    Sportowy samochód z Polski

    Pod koniec lat 80. Fabryka Samochodów Małolitrażowych w Tychach produkowała przestarzałego Fiata 126p oraz BISa, planowano ruszyć z produkcją nieodżałowanego Beskida, ale nic z tego nie wyszło. W międzyczasie runęła komuna i fabryka stanęła w obliczu wyzwań tworzonych przez wolny rynek i konkurencję. Dogadano się z więc z Włochami i kupiono licencję Fiata Cinquecento, który swą premierę miał w 1991 roku w Rzymie. W porównaniu z Maluchem stanowił wielki skok jakościowy. Wczesne modele FSM Cinquecento można jeszcze czasem spotkać, odróżniamy je po dużym znaczku na masce, odkrytym korku baku oraz znaczku "Made by FSM Fiat licence" na klapie bagażnika. Ma on również dwucylindrowy silnik 704 cm3 pod maską, pochodzący z Fiata 126p BIS, zatem generuje fajny bulgot podczas jazdy, który podczas wakacyjnej jazdy nad morze ryje mózg. Rozwijał maksymalnie 127 km/h i miał 31 KM. Ten model oferowany był wyłącznie na Polish Domestic Market.

    W 1992 roku Skarb Państwa sprzedał majątek Fiatowi i tak powstał Fiat Auto Poland, a nazwa FSM ostatecznie przeszła do annałów polskiej motoryzacji. Chwilę później ruszono z produkcją mocniejszych jednostek 900 cm3 oraz 1.1 Sporting. Posiadały one cztery cylindry w silniku i moc 39-55 KM, co na standard lat 90. i stopniowe dorabianie się zubożałego społeczeństwa w zupełności starczyło.

    Prezentowana na fotografii wersja Sporting to kultowy samochód, na którym kariery zaczynało wielu późniejszych rajdowców oraz najtańsza opcja na KJSy z częściami tanimi jak do roweru. Sporting miał fabrycznie obniżone o 20 mm zawieszenie, stabilizator poprzeczny z przodu, alufelgi, fotele kubełkowe oraz obrotomierz. Dostępny w kolorach czerwonym, żółtym, niebieskim, srebrnym i czarnym. Prędkość maksymalna z 55 KM to 150 km/h, jak na tamte czasy w kraju ze szczątkową ilością autostrad ciśnięcie po gierkówce z gazem w podłodze było jedną z szybszych metod na samobójstwo. Ponieważ silnik jest z serii FIRE plug & play, łapy silnika obsłużą silniki o większej pojemności 1.2 z Fiata Punto 1 86 KM. Przekładasz silnik, wspawujesz klatkę i dajesz ognia. Czasem można też spotkać wersję Sporting Abarth: mechanicznie to samo, różni się jedynie z zewnątrz lotką na tylnej klapie, światłami przeciwmgłowymi z przodu, innymi felgami. Pakiet nadwoziowy Abarth montowano we Włoszech.

    Ciekawostka: Fiat Cinquecento był samochodem, który pod maską mógł mieć silnik ułożony wzdłużnie lub poprzecznie.

    #rzetelnafura <- obserwuj
    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #fiat #czarneblachy
    pokaż całość

    •  

      @zgroza199: jakbym miał pakować 16v to tylko 1.4 :D i prawie 100tka na start ;)

    •  

      @Pietter: co do 1.4 to nie mam pojęcia jak wtedy wygląda eksploatacja, ale wsadzenie 1.2 16V powoduje że pod maską robi się dość ciasno i wiele czynności obsługowych wymaga zrzucania silnika z samochodu + utrudniony montaż lpg. Ogólnie to kiedy masz taki samochód jako daily to wszystko jest fajnie do póki nie zaczynasz regularnie robić naprawdę dłuższych tras, wtwdy wibracje hałas, ciasnota i wszysytkie inne rzeczy wynikające z tego że buda nie została projektowana do wyższych prędkości sprawiają że cała otoczka związana z bezkompromisowym tuningiem tuningiem małej puszki przestaje być taka ekscytująca. pokaż całość

    • więcej komentarzy (100)

  •  

    Pierwsze Porsche. Rys historyczny

    W 1936 roku między Trzecią Rzeszą a Włochami powstała tzw. oś Berlin-Rzym, łącząca oba państwa politycznie i militarnie. Były one bardzo biedne i zniszczone pierwszą wojną światową, co stworzyło idealne warunki do rozwoju dyktatury, a ponieważ Trzecia Rzesza była nieco mocniejsza gospodarczo, to ona właśnie była stroną dominującą w tym sojuszu.

    Nationalsozialistisches Kraftfahrkorps (w wolnym tłumaczeniu: Narodowosocjalistyczne Siły Motorowe), paramilitarna organizacja partii nazistowskiej, wpadła na pomysł zorganizowania wyścigu Berlin-Rzym, miał on wypaść po raz pierwszy 27.09.1938 i trwać już po wsze czasy jako konkurencja dla jakże popularnego wówczas wyścigu Liege-Rzym-Liege. Niestety, na tydzień przed startem wyścigu eskalował konflikt w Sudetach; w dużym skrócie - Francja i Wielka Brytania oddała Hitlerowi Kraj Sudecki, zostawiając Czechosłowację na lodzie, było to dość konkretne ostrzeżenie dla Polski, co z nami zrobi Hitler i ile są warte sojusze z miałkimi politykami, niestety nasi mężowie stanu chyba tego nie zauważyli i sanacja beztrosko prężyła muskuły dalej. Tymczasem wyścig Berlin-Rzym przełożono na za rok, na tragiczny wrzesień 1939.

    We wrześniu 1938 państwowa spółka KdF (Kraft durch Freude - Siła przez Radość) zaczęła tworzyć projekt samochodu na wyścig w 1939 o nazwie roboczej Typ 64. Miał on dostać projekt nadwozia od Porsche i bebechy oraz podwozie od pierwszego Garbusa. Wyprodukowano łącznie trzy sztuki prototypowych Porsche, każda z nich nieznacznie różniła się od poprzedniego modelu. A co do wyścigu Berlin-Rzym, nigdy się nie odbył.

    Przedstawiony na obrazku egzemplarz to Porsche Typ 64 No.2. Miał on czterocylindrowy silnik typu bokser od Volkswagena generujący mizerne 35 KM. Ale! Za projekt nadwozia odpowiadał genialny inżynier Erwin Komenda (Garbus, 356, 911) i stworzył on genialną aerodynamiczną skorupę o współczynniku oporu powietrza 0,38, co na tamte czasy było wynikiem bardzo dobrym. Wygląda jak Garbus, którego ktoś włożył w imadło i przygniótł do ziemi. Ponadto auto było wykonane w całości z amelinium, co dawało wagę całkowitą 525 kg. Miejsce kierowcy znajdowało się niemalże w centrum pojazdu, dla ewentualnego pasażera przewidziano stołeczek nieco z tyłu, bardzo niekomfortowy. Z dodatkowych ciekawostek, warto jeszcze zwrócić uwagę na koła - wszystkie są zakryte, lecz przy bardzo dużym skręcie kół przednich, klapy uchylają się, robiąc miejsce na koła. Uwielbiam takie szczegóły.

    Historia tego modelu jest taka, że został uszkodzony w 1941 roku w wypadku drogowym. W 1945 roku dostał się w ręce jankesów, którzy odcięli mu dach i wykorzystywali do beztroskich przejażdżek po Austrii. Następnie trafiło w ręce austriackiego kierowcy rajdowego Ottona Mathe, będąc dawcą narządów dla No.3. W 2011 roku odbudowy podjęło się Muzeum Prototypów w Hamburgu.

    #rzetelnafura <- motohistoria w nowoczesnym wydaniu
    #samochody #motoryzacja #carboners #gruparatowaniapoziomu #porsche
    pokaż całość

  •  

    Kei-Car

    Wedle ostatniej japońskiej normy z 1.10.1998 jako Kei-Car można określić pojazd, który:
    - ma maksymalnie 3,4 m długości
    - 1,4 m szerokości
    - 2 m wysokości
    - 660 cm3 pojemności skokowej silnika
    - 64 KM mocy

    Prezentowany Daihatsu Copen posiada:
    - 3,3 m długości
    - 1,4 m szerokości
    - 1,2 m wysokości
    - 660 cm3 pojemności skokowej silnika
    - 64 KM mocy

    co czyni go modelowym przedstawicielem tego gatunku samochodów. Oczywiście w Europie nie ma jakichś znaczących profitów w postaci ulg i mniejszego OC z tytułu posiadania tak małego krasnala, więc Daihatsu włożyło mu pod maskę rzetelny silnik 1,3 87 KM, toteż przy wadze 850 kg jedzie naprzód bardzo żwawo. Ze złożonym dachem silnik ma tylko 14 litrów sześciennych pojemności, więc akurat tyle, by zmieścić torebkę kobiety i to tej płci polecam to auto.

    #rzetelnafura <- śmieszne porady motoryzacyjne
    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #jdm #daihatsu
    pokaż całość

  •  

    Bolzga motoryzacja :DD

    KHM MOTOR POLAND

    Spółka KHM Motor Poland (wcześniej Aquila Automotive Poland) powstała w 2013r. z pasji do polskiej motoryzacji. Naszym celem jest budowa samochodów nawiązujących do polskich legend (1)
    Najbliższe plany spółki, to budowa Sirelli Sport nawiązującej do Syreny Sport (2) oraz Warszawy M20 GT, której inspiracją do zbudowania jest Warszawa M20. W przyszłości planujemy budowę samochodu elektrycznego i hybrydowego.

    M20 GT

    okres produkcji 2018-

    Zbudowana w latach 50 w oparciu o radziecki pojazd M20 Pobieda była pierwszym produkowanym seryjnie samochodem w Polsce. (3) Z miejsca stałą się obiektem pożądania wszystkich polskich kierowców. Pragniemy, aby i nasz pojazd również stał się tym czego będą pragnąć miłośnicy motoryzacji w naszym kraju. Aby tak było musieliśmy stworzyć pojazd, który będzie przyciągał nowoczesnym i eleganckim designem, ale również osiągami. Dlatego jako baza posłużyła nam inna legenda - Ford Mustang. Silnik o mocy 400 KM z pojemności 5 litrów to gwarancja niesamowitych osiągów i pięknego, rasowego dźwięku.

    Komentarz eksperta w tej sprawie:

    (1) Legenda o Wandzie co nie chciała Niemca, czy o warszawskim bazyliszku? Bo pożal się Boże sypiącą się Syrenę ciężko nazwać legendą, jak i zacofanego Malucha na włoskiej licencji klepanego o 20 lat za długo, a także Poloneza będącego kolejnymi iteracjami Fiata 1500 z lat 60. XX wieku. Wszystkie PRLowskie twory nadają się tylko na szrot lub jako eksponaty w muzeum, aby pokazać, jak bardzo upośledzony był ustrój socjalistyczny i żeby Polacy nigdy więcej nie byli zmuszani do kupna dziadostwa, czekając na nie kilka lat w kolejce. Dziwną nostalgię za tymi autami tłumaczę sobie tylko tęsknotą za młodością, gdy nie było nic innego na rynku oraz namiastką posiadania jakichś tam narodowych marek, z których ludzie mogli być dumni. W sumie ten ostatni argument jestem w stanie zrozumieć.

    (2) Aha, czyli kolejny ulep tworzony w warunkach piwnicznej manufaktury, tym razem na bazie Volkswagena Polo lub Fiata 500. Ciekawe, kto to kupi.

    (3) Przypominam, że przed wojną istniało coś takiego jak Fiat 508 Junak lub CWS PZInż. Nic dziwnego, że startup nie odrobił pracy domowej i nikomu nie chciało się nawet zajrzeć do wikipedii.

    No cóż, życzę powodzenia w biznesie. Byleby nie skończyło się jak z P O T Ę Ż N Ą Arrinerą Hussaryą, służącą do wyciągania pieniędzy od naiwniaków na rynku NewConnect.

    #rzetelnafura <-- cotygodniowy motoryzacyjny rak
    #carboners #carspotting #samochody #motoryzacja #warszawa
    pokaż całość

  •  

    Bogactwem po mordzie

    Jedną z rzeczy, która ciekawi mnie najbardziej z socjologicznego punktu widzenia jest podejście ludzi do majątku i gospodarowania pieniędzmi, zwłaszcza najbogatszej części społeczeństwa. Weźmy takie Niemcy - idąć ulicą, ciężko stwierdzić, czy ktoś jest bogaty czy biedny. Może ubierać się modnie i w wysokiej jakości ubrania, jednak z daleka nic nie zdradza jego statusu, gdyż metki, loga bądź też napisy są dyskretnie schowane lub umiejscowione w nienachalnych miejscach. Może przyjechać na spacer do parku BMW serii 5 kombi w najwyższej specyfikacji wyposażenia i silnika, jednak wszystkie emblematy będzie mieć ściągnięte (za dopłatą) i dopiero rzut oka przez szybę na prędkościomierz lub dźwięk silnika powie nam, co to za samochód i ile był wart. Na wakacje pojedzie do Tajlandii i przywiezie stamtąd kilkadziesiąt zdjęć, których pewnie nawet nigdzie nie wrzuci do sieci, bo i po co się chwalić?

    Teraz przenieśmy się do bliższych nam kulturowo Słowian Wschodnich. Jeśli stać się na dresy Adidasa, to koniecznie takie z napisem na całe plecy w jaskrawych kolorach i metką wywaloną za kołnierz. Jeśli byłeś na wakacjach w Batumi, to nie zapomnij o codziennym instastory i autopromocji na wszystkich możliwych stronach do ekshibicjonizmu życiowego. Tam podejście do bogactwa i obnoszenia się z pieniędzmi to dalej pełne lata 90. i styl Bizancjum. Jeśli samochód, to koniecznie czarny SUV z wszystkimi szybami przyciemnianymi lub Mercedes klasy S z wszystkimi dostępnymi udogodnieniami. Oczywiście na zakup tegoż stać jedynie niewielki promil społeczeństwa, zazwyczaj ludzi powiązanych z przedsiębiorstwami skarbu państwa lub nielicznymi prywaciarzami, czyli osoby nieprzypadkowe. Na ulicy Octavia lub Golf są niezmiernie rzadkie, gdyż klasa średnia nie istnieje, dlatego w potoku trzydziestoletnich Ład, ZAZów, Dacii i chińczyków dowolny niemiecki / japoński prestiżowy samochód skupia wzrok wszystkich przechodniów. Masz wiedzieć, że tutaj jedzie ktoś ważny, kogo stać! To podejście do życia jest ciągle żywe i ma się dobrze.

    Prezentowany samochód to luksusowa wersja Nissana Patrola o silniku 5.6l V8 i mocy 400 KM. Do setki rozpędza się w siedem i pół sekundy. Oczywiście posiada wszelkiego rodzaju uprzyjemniacze jazdy dla obrzydliwie bogatych ludzi, więc daruję sobie ich wymienianie. W Europie nie jest oficjalnie sprzedawany; kupić go można między innymi w USA, Kanadzie, Chinach, Rosji, Ukrainie, Azerbejdżanie, Australii i paru mniejszych państwach.

    Ciekawostka: Najnowsza wersja Infiniti QX80 kosztuje na Ukrainie 2 619 260 hrywien. Przeciętne wynagrodzenie w Kijowie wynosi 10 000 hrywien miesięcznie. Prosty rachunek daje więc 262 pełne wypłaty za ten samochód, czyli nie wydając nic trzebaby na niego oszczędzać 21 lat.

    #rzetelnafura <- interesujące samochody co tydzień
    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #infiniti #ukraina
    pokaż całość

  •  

    Belmondo wśród aut dostawczych

    Citroën H Van był lekkim dostawczakiem wytwarzanym w latach 1947-1981, w liczbie 473 289 sztuk. Po drugiej wojnie potrzebne były niewielkie i zwinne ciężarówki o średnim tonażu.

    Ciężko go pomylić z czymkolwiek innym, ponieważ posiada niespotykaną żebrowaną karoserię, inspirowaną samolotem Junkers. Zwiększała sztywność bez zwiększania masy pojazdu, a do jej tworzenia były potrzebne jedynie tanie i proste prasy do blachy. Producent chwalił się, że podłoga jest w stanie utrzymać ciężar konia.

    Typ H współdzielił dużo komponentów z innymi modelami; z Traction Avanta miał silnik, skrzynię biegów i wskaźniki prędkości, z 2CV przednie światła. Dostępne silniki to benzynowce 1.6-1.9 litra o mocy 34-48 KM lub wysokoprężne Indenor lub Perkins 1.6-1.9 litra o mocy 41-57 KM. Posiadał wyrafinowane niezależne zawieszenie dla wszystkich czterech kół, bardzo krótkie zwisy, drzwi samobójcy, 3 biegową automatyczną skrzynię biegów i przepastną część ładunkową, w której mógł stanąć wyprostowany wygryw o wzroście 182 cm, co czyniło go niezwykle praktycznym samochodem użytkowym.

    Wystąpił w wielu filmach, m.in. w popularnym w Polsce Gangu Olsena. Obecnie najczęściej go można spotkać w bogatych krajach Europy Zachodniej, gdzie wykonuje pracę modnego foodtrucka.

    #rzetelnafura <- mój własny tag
    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #citroen #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Nowy konkurent dla Golfa

    Ostatnimi laty Koreańczycy robią bardzo ciekawe wozy, są nowoczesne i nie ustępują jakością samochodom europejskim lub japońskim. Niesamowite jest, jak szybko dogonili swoich konkurentów, zaczynając w latach 80. od licencyjnych wynalazków typu Kia Pride lub brzydkich własnych konstrukcji pokroju Hyundaia Pony, przez różne Lanosy i Espero, aż po Elantrę i Stingera. Razem ze Skodą i Dacią opanowały segment aut miejskich wyrzucając z niego Fiata. Teraz stać ich na własne centra R&D, zachodnich projektantów i inżynierów, więc w nasyconym europejskim rynku atakują segment zdominowany przez Volkswagena Golfa GTI: hot-hatche. Ciekawe, czy uda im się zdobyć przyczółek i utrzymać; w Polsce większość woli używane auto niemieckie niż koreańskie, więc mogą mieć ciężko, ponadto nówka z salonu nie ma rewelacyjnej ceny. Poniżej porównanie cenowe najseksowniejszych gorących hatchbacków, dane zaczerpnięte z oficjalnych stron producentów, koszt za podstawową wersję:

    Hyundai i30N Performęs kosztuje 146 900zł (silnik 2.0 275KM, przyspieszenie do setki 6.1s)
    Volkswagen Golf GTI, 129 050zł (silnik 2.0 245KM, 6.2s)
    Volkswagen Golf R, 160 650zł (silnik 2.0 310KM, 4.6s)
    Renault Megane R.S., 131 900zł (silnik 1.8 280KM, 5.8s)
    Peugeot 308 GTi, 139 900zł (silnik 1.6 263KM, 6.0s)
    Ford Focus RS, 158 240zł (silnik 2.3 350KM, 4.7s)
    Honda Civic Type-R, 150 000zł (silnik 2.0 320KM, 5.8s)

    Morał z tego zestawienia płynie taki, że najtaniej będzie wziąć Golfa, a za drobną dopłatą szybsze Megane. Poza tym, niemal wszystkie auta mają silniki nie przekraczające dwóch litrów i turbo. W taki oto sposób hot-hatch jest nudnym autem z napędem na przód i turbiną, nawet w Hondzie ( ͡° ʖ̯ ͡°) Normy Euro wykastrowały auta spalinowe z ich charakteru i shomogenizowały rynek. Za tydzień kolejny wpis, pozdrawiam i miłego dnia!

    #rzetelnafura śmieszne wpisy
    #motoryzacja #samochody #carboners #carspotting #hyundai
    pokaż całość

  •  

    Supersamochód Pagani Huayra ma 730 koni mechanicznych z mercedesowskiego silnika V12 twin-turbo 6.0l, 1000 niutonometrów momentu obrotowego i prędkość maksymalną 378 km/h. Ręcznie stworzono 100 sztuk tego modelu, ponoć jedna się sprzedała w Katowicach za 9 000 000 PLN.

    Tym bardziej się zdziwiłem, gdy błąkałem się bez celu po Warszawie jedząc falafela, a tu nagle jacyś ludzie ładują Pagani do czeluści Pałacu Kultury. A może to jakiś model albo replika? Ciekawe.

    #rzetelnafura to już marka
    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #forzaitalia #pagani
    pokaż całość

  •  

    ГАЗ-21 Волга

    Dzisiaj będzie obszerniejszy wpis, ponieważ wczoraj miałem dużo czasu, bo system pozbawił mnie możliwości robienia zakupów, a że z kościołem mam tyle wspólnego, co z Mercedesami, czyli nic, więc czytałem internet.

    GAZ-21 Wołga był szczytem ambicji zwykłych obywateli ZSRR i jak to bywa w systemach gospodarczych systemowo upośledzonych (socjalizm) - dla większości niedostępny. W hierarchii motoryzacyjnej wypełniał lukę między Moskwiczami dla najmniej zamożnej części społeczeństwa (ale odpowiednio majętnej, by kupić własny wehikuł, większość ludzi jeździła koleją lub autobusem - znamy to bardzo dobrze z PRLu), a luksusowymi Czajkami dla wierchuszki partyjnej. Popyt na samochód znacznie przewyższał podaż, więc zwykły obywatel czekał latami w kolejce. Poza kolejką Wołgi dostawali zasłużeni kołchoźnicy, robotnicy, działacze, artyści, sportowcy i posiadacze orderów. Polityka rozdawnictwa naturalnie skutkowała znacznie większą ceną na rynku wtórnym - znamy to bardzo dobrze z PRLu.

    Najczęściej można było spotkać Wołgi na taryfie, bowiem radziecki przemysł samochodowy wyróżniał samochody osobowe fabrycznie przystosowane do użytku jako taksówki przez państwowe przedsiębiorstwa taksówkowe, rzecz oczywista. Zamiast radioodbiornika był taksometr, do obicia siedzeń służyły ubogie materiały, które dawały się łatwo wyczyścić.

    Wołga posiadała samonośne nadwozie z ramą pomocniczą pod silnikiem umieszczonym z przodu, a przekazującym napęd na oś tylną za pomocą dwuczęściowego wału napędowego. Pierwsze Wołgi M-21 miały jeszcze starodawny silnik dolnozaworowy znany z Pobiedy (Warszawy), jednak szybko z niego zrezygnowano i większość posiadało gaźnikowy, czterosuwowy, czterocylindrowy silnik o pojeności 2,4l i mocy od 70 do 85 KM. Wołga posiadała 3-biegową skrzynię manualną z dźwignią przy kierownicy. Z przodu zawieszenie było niezależne na wahaczach i sprężynach śrubowych, z tyłu zależne, na resorach piórowych. Auto było zawieszone bardzo wysoko, więc w zakrętach mocno się przechylało. Silnik mógł być tankowany nawet bardzo lichą benzyną 66 oktanową, jednostki o największym stopniu sprężania wymagały luksusowej benzyny 76 oktanowej dostępnej tylko w największych miastach Związku Radzieckiego.

    Prezentowany na zdjęciu samochód to trzeci i ostatni lifting tego modelu. Wóz został znacznie przeprojektowany stylistycznie: nowa atrapa chłodnicy, brak figurki skaczącego jelenia, przednie kierunkowskazy zachodziły na bok, przednie zderzaki pozbawiono kłów, dodano napisy "Wołga" po bokach, a z tyłu przy uchwycie bagażnika metalowe elementy w kształcie mewy, symbolu miata Gorki, gdzie produkowano to auto. Widać więc, że to typowe pudrowanie trupa, typowe dla większości marek zza Żelaznej Kurtyny. W tym to okresie zachodnie marki zaczęły już znacznie przyspieszać technologicznie, odjeżdżając czerwonym państwom na zawsze.

    GAZ-21 Wołga powstawała w latach 1956-1970 w całkowitej liczbie sztuk 639 478. Następcą został GAZ-24 Wołga, znany w Polsce pod złowieszczym pseudonimem "Czarna Wołga", ale to już temat na oddzielny wpis.

    #rzetelnafura <- edukacyjny kontent motoryzacyjny dobrej jakości
    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #wolga #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    ドリフトのために作成

    Dwa tygodnie temu, gdy wrzuciłem tutaj Mazdę RX-7 cabrio, kilkoro Mireczków ubolewało, iż wprawdzie jest to fantastycznie jeżdżące auto, niemniej jednak wygląda średnio i o wiele bardziej woleliby wersję coupe. Osobiście również uważam, że cabrio "dupy nie urywa" jak mawia dzisiejsza młodzież. Tylko raz w życiu widziałem Mazdę RX-7 w naturalnym środowisku, więc szanse na jej ponowne złapanie uważałem za niezmiernie niskie, zwłaszcza w naszym środowisku, zdominowanym przez srebrno-czarne używane rupiecie z RFNu.

    Tydzień temu, wracając wczesnym wieczorem w kierunku mieszkania, zupełnie nieoczekiwanie zostałem napadnięty przez ten samochód po raz drugi i było to fantastyczne uczucie. Jestem w stanie wybaczyć nawet te nieoryginalne felgi, bo wyglądają nienachalnie i stylowo. Syciłem swoje oczy jego widokiem przez ponad pół godziny, starając się przy tym nie wyglądać na rabusia, tylko raczej na miłośnika motoryzacji, a że twarz mam niewyjściową, to pewnie i tak okoliczne starsze kobiety przyglądały mi się z podejrzliwością. Poza tym i tak nie zrobiłbym zdjęć, bo mój Xiaomi nie radzi sobie ze zmierzchającym światłem.

    Wróciłem na to samo miejsce wczesnym świtem dnia następnego, wystarczająco wcześnie, by zdążyć przed robotą i rozrywkami starszych ludzi, czyli wycieczką na poranną mszę, do niekończącej się kolejki u lekarza lub po jaja na bazar oraz ich wścibskim wzrokiem.

    Po więcej informacji o Maździe RX-7 zapraszam do tego wpisu.

    #rzetelnafura <- prawdopodobnie najlepszy tag motoryzacyjny na mirko
    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #jdm #jdmboners #mazda
    pokaż całość

  •  

    Nic rzadszego pod tym tagiem już się nie objawi, więc możesz przestać obserwować

    Na wstępie przepraszam za zdjęcie niskiej jakości, ale miałem tylko ułamek sekundy, by sprawnie z tylnej kieszeni spodni wydobyć telefon, włączyć aparat i smyrnąć ikonkę migawki, powstrzymując przy tym drganie ręki. Wszak niezbyt często widuje się na ulicy auto wyprodukowane w liczbie 17 sztuk, z których rzekomo przetrwały tylko 3. To Isdera Spyder.

    Produkowana w latach 1983 - 1992 w kraju związkowym Szwabia, ukazała w kilku generacjach; pierwsze egzemplarze miały 136 konny silnik 1,8l z Golfa GTI, następnie montowano tylko cztero- oraz sześciocylindrowe z Mercedesów, począwszy od 2.3l 185KM do 3.6l 265KM. Waży około 970kg, czyli musi być szybka.

    Ciężko znaleźć w sieci więcej rzetelnych informacji na temat owego zagadkowego auta. Tutaj więcej zdjęć tej samej fury, które ktoś zrobił 9 lat wcześniej w tym samym mieście...

    Miłego dnia wszystkim i do zobaczenia w kolejnym odcinku za tydzień!

    #rzetelnafura <- samochody seksowne, ohydne oraz szare myszki 6/10
    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #isdera
    pokaż całość

  •  

    China is the new UK

    W dzisiejszym odcinku samochód firmy SAIC Motor, która nabyła prawa do posługiwania się zasłużoną brytyjską marką MG.

    Pierwsza generacja samochodu MG 3 to był czasem widywany w Polsce Rover Streetwise po zabiegu znaczkowej inżynierii. Dla niewtajemniczonych - taki popularny Rover 25 z plastikowymi nakładkami, że niby w terenie se da radę.

    Druga generacja, widoczna na zdjęciu, to już wyrób z Chin lub Longbridge w Wielkiej Brytanii, gdzie też mają fabrykę. Auto wygląda bardzo nowocześnie i wcale nie przaśnie chińsko, jak to się powszechnie mówi o wyrobach stamtąd. Tutaj mamy dodatkowo pakiet terenowy Xross, który z auta miejskiego czyni hehecrossovera (bardzo w Europie to lubimy ostatnio). 107 koni, silnik 1.5 w benzynie.

    #rzetelnafura <- mój własny tag z własnymi zdjęciami autek
    #samochody #motoryzacja #carspotting #mg #chiny
    pokaż całość

    źródło: MG 3 Xross.jpg

  •  

    Nani? Kansei dorifto!!!

    W dzisiejszym odcinku ponownie samochód, za który oddałbym obie nerki, wyrzekł się rodziny, a potomstwo oddał w jasyr. Oto Mazda RX-7.

    Produkowana w latach 1985-1992 druga generacja była autem sportowym o nadwoziu coupe lub cabrio, z silnikiem z przodu i napędem na tył, tak jak Pan Bóg przykazał. Dodatkowym smaczkiem był silnik rotacyjny, który, owszem, miał wiele wad, ale również wielką zaletę w postaci nisko położonego środka ciężkości i dźwięku szlifierki. Był umieszczony zaraz za przednią osią, co skutkowało znakomitym rozkładem mas oraz wręcz epicką kontrolą nad autem. Dzięki temu RX-7 FC mógł się mierzyć z większością sportowych aut tamtych lat.

    Na załączonej fotografii widzimy drugą generację RX-7 (FC). Pod maską może być jedynie silnik Wankla o pojemności 1.3 litra, w zależności od tego czy jest tam turbosprężarka moc waha się od 150 koni do 215 koni, sprint do setki od 6 do 8,5 sekundy. To wystarczy, by przy wadze około 1300 kg ślizgać się bokiem po serpentynach wokół góry Haruna ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    W Japonii od samochodów z silnikami powyżej 1.5 litra płaciło się wyższy podatek drogowy, dlatego RX-7 cieszył się dużą popularnością wśród początkujących sportowców, gdyż miał więcej mocy niż jego konkurencja z silnikami rzędowymi.

    Ciekawostka: RX-7 FC to drugie i ostatnie jak dotąd cabrio z silnikiem rotacyjnym, które produkowano masowo. Kto zgadnie, jakie auto było pierwsze?

    #rzetelnafura <- nierzetelne informacje o losowych autach
    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #jdm #jdmboners #mazda
    pokaż całość

  •  

    Samochód xD

    W dzisiejszym odcinku luksusowy samochód dla ludzi chcących się wyróżnić w tłumie obrzydliwie bogatych, ale nie za pomocą ostentacyjnego krążownika jak BMW Serii 7 lub wulgarnym i umięśnionym X6 M. Raczej nienachalnie elegancką Alpiną, obok której większość ludzi na ulicy przejdzie obojętnie, a detale charakteryzujące ten model dostrzegą tylko wnikliwi miłośnicy motoryzacji.

    Trzylitrowy, sześciocylindrowy silnik wysokoprężny o czterech turbosprężarkach, oferujący 388 koni i 770 niutonometrów momentu obrotowego, 4.6 sekund do setki, prędkość maksymalna 267 km/h powinna wystarczyć do wyprzedzania większości aut w Niemczech. Oczywiście takie auta nie służą do wyścigów, tylko do dostojnego sunięcia przed siebie, korzystając z wszelkich zdobyczy techniki, jakie wymyślili niemieccy inżynierowie i jakie mają uprzyjemnić jazdę do maksimum.

    Cena zaczyna się od 67 000 euro.

    #rzetelnafura <- mój tag z moimi zdjęciami
    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #bmw #alpina
    pokaż całość

    źródło: Alpina XD3.jpg

  •  

    Great Britain

    Trzecia generacja Jaguara E-Type produkowana w latach 1971-1975 otrzymała dwunastocylindrowy widlasty silnik o pojemności 5.3 litra i mocy 272 koni mechanicznych. Był on bardzo paliwożerny oraz znacznie cięższy od sześciocylindrowego rzędowego silnika z dwóch poprzednich, co zniekształcało rozkład mas w pojeździe i to głównie z tych dwóch przyczyn to najtańszy E-Type jakiego możesz kupić. Na popularnym niemieckim portalu motoryzacyjnym ceny zaczynają się od 36 000 euro.

    Jaguara E-Type V12 najprościej rozpoznać po kratownicowej atrapie chłodnicy, fikuśnych przetłoczeniach nadkoli i poczwórnej końcówce wydechu. No i po znaczku z tyłu.

    Wyprodukowano nieco ponad 15 000 sztuk o nadwoziu coupe oraz roadster.

    Linia tego auta jest porażająco piękna.

    #rzetelnafura <- co tydzień krótki opis innej bryki
    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #jaguar
    pokaż całość

  •  

    Rapid godny swej nazwy

    Gdy Skoda w 2012 ruszyła z produkcją Skody Rapid, ucieszyłem się niezmiernie, ponieważ od razu pomyślałem, że zarząd Volkswagena pozwolił Czechom stworzyć sportowy samochód. Jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że nowa Skoda Rapid jest do bólu poprawnym wozidłem przeznaczonym w dużej mierze do załatwiania codziennych sprawunków w mieście. Moim subiektywnym zdaniem jest to auto nudne i nieciekawe, ale warte swojej ceny, dla ludzi niezainteresowanych motoryzacyjnym tematem lub potrzebujących czegokolwiek do jazdy z punktu A do B. Rozumiem doskonale, sam wolałbym kupić taką Skodę, niż 15 letni Luksusowy Niemiecki Samochód o oszałamiającej liczbie koni, których w mieście nigdy nie wykorzystam.

    Co prawda nowy Rapid wychodzi w edycji Monte Carlo, marketingowcy promują je na stronie jako sportowe auto, jednak zaproponowanie felg w innym kolorze oraz listew imitujących karbon wywołać może jedynie uśmiech politowania.

    Wracając do tematu

    Jestem wielkim fanem czechosłowackiej myśli motoryzacyjnej, gdyż spośród byłych krajów bloku wschodniego produkowali najciekawsze i najbardziej zaawansowane samochody na miarę swoich warunków, m.in luksusowe Tatry z silnikami V8 chłodzonymi powietrzem. Ponadto nie "klepali" aut na licencji. W przeciwieństwie do Polaków, którzy jarają się prototypem Syreny Sport, Czechosłowakom udało się stworzyć kilka samochodów coupe, jak na przykład widoczną na zdjęciu Skodę 136 Rapid.

    Oparta konstrukcyjnie na Skodzie Typ 742, co widać głównie po masce, lampach i atrapie chłodnicy, miała czterocylindrowy silnik gaźnikowy Jikov o mocy 62 koni, rozpędzający pojazd do 153 km/h. Silnik był umieszczony za tylną osią(!), a napęd przenoszony był na tylną oś(!!!). Na zachodzie Rapid dostał przezwisko "Porsche dla ubogich", jak najbardziej słusznie.

    Ogółem wyprodukowano 44 634 sztuk Skody Rapid II generacji, z czego w wersji 136 tylko 9708, co czyni ją dziś porządanym youngtimerem.

    Za tydzień pod tagiem #rzetelnafura ukarze się kolejny wpis. Jeśli się podoba, możesz obserwować.

    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #skoda
    pokaż całość

  •  

    Tipo, o którym zapomniałeś

    Jestem zapalonym miłośnikiem motoryzacji włoskiej i japońskiej w starym stylu, dlatego zawsze na ulicy obejrzę się za samochodem tego rodzaju. Gdybym je posiadał, za każdym razem, gdy wybierałbym się na piknikową przejażdżkę, do kasetowego radyjka wkładałbym nośnik z muzyką New Retro Wave i odjeżdżał w stronę zachodzącego słońca, gdzieś w województwie świętokrzyskim.

    Oto Fiat Tipo Sedicivalvole, produkowany w latach 1988-1995, prawdopodobnie z silnikiem 1.8 16V lub 2.0 16V o mocy 138/148 koni mechanicznych. Był on budowany w całości z galwanizowanych elementów by uniknąć rdzewienia i rzeczywiście, na dzisiejszych ulicach jeszcze widać ostatnie niedobitki na czarnych blachach. W tamtych czasach wyróżniał się nowoczesną kanciastą sylwetką, oferował w środku dużo miejsca nawet dla piątki pasażerów.

    Tipo zastępował w ofercie model Ritmo, sam został zastąpiony przez Brava/Bravo.

    Ciekawostka: Tę samą płytę podłogową dzieliło aż 9 modeli:

    Zastava Florida
    Lancia Dedra
    Fiat Tempra
    Alfa Romeo 155
    Fiat Coupe
    Lancia Delta II
    Alfa Romeo 145
    Alfa Romeo 146
    Alfa Romeo GTV

    W przyszłym tygodniu żelazo zza żelaznej kurtyny.

    #rzetelnafura <-obserwuj
    #samochody #motoryzacja #fiat #carboners #carspotting #forzaitalia
    pokaż całość

    źródło: Fiat Tipo.jpg

  •  

    Tajemniczy Turek

    Witam po przerwie wakacyjnej!

    Otoyol to nieistniejąca marka tureckich autobusów na licencji Fiata/Iveco. Specjalizowała się głównie w kategorii mini i midi do połączeń międzymiastowych, dla 30 pasażerów.

    Szukając więcej informacji na temat tego autobusu, na Wikipedii trafiłem na informację, że w latach 1995-1998 były produkowane w Polsce [potrzebne źródło]. Większość Otoyoli występowało w charakterystycznym malowaniu PKS, takim, jak na załączonej fotografii, głównie w Polsce zachodniej, choć pojedyncze egzemplarze były spotykane praktycznie na terenie całego kraju.

    #rzetelnafura #motoryzacja #autobusyboners #autobusy #carspotting #turcja
    pokaż całość

  •  

    Pierwsza eMka

    M1 to taki duży dom handlowy okresu przejściowego między bazarem a galerią. Ale dzisiejszy odcinek #rzetelnafura nie o tym.

    Wszystko zaczęło się od konceptu BMW Turbo z 1972 roku; założono komórkę sportową, a M1 pod roboczym oznaczeniem E26 miało być pierwszym projektem tejże.

    Głównym celem było stworzenie pojazdu mogącego konkurować z Porsche w wyścigu 24 godziny LeMans. Zgodnie z ówczesnymi wytycznymi FIA trzeba było wpierw wyprodukować minimum 400 sztuk z homologacją drogową, aby móc ścigać się w wyścigach grupy 4. Dogadano się więc z Włochami, że podwozie zaprojektuje Dallara, nadwozie w klinowatym kształcie Giugiaro, a złoży wszystko do kupy Lamborghini. Niemcom pozostawiono testowanie i marketing.

    Niestety Lamborghini miało w tym czasie poważne problemy finansowe i stale odwlekało w czasie start produkcji. Do 1978 dostarczyło jedynie 7 prototypów, więc Niemcy się wkurzyli i sami zabrali się za produkcję. Pierwszy klient odebrał auto w 1979 roku.

    W tym samym roku BMW zjawiło się więc na wyścigu 24 godziny Le Mans i zajęło szóste miejsce. Jednak wyróżniało się głównie tym, że w kolorowe ciapy pomalował je sam Andy Warhol. To musiała być dobra reklama jak na tamte lata, dzisiaj by pewnie wrzucali tony fotek na instagram.

    Od początku projektowano je jako wyścigówkę, więc, przykładowo, zawieszenie zaprojektowano w ten sposób, by udźwignęło silniki o mocy od 277 do 950 koni bez większych zmian konstrukcyjnych.

    Silnik to sześciocylindrowa rzędowa jednostka o pojemności skokowej 3,5 litra, rozwijającej moc 273 koni. Jak na supersportowe ambicje zadziwia fakt zrezygnowania z V8 lub czegoś jeszcze większego. Maksymalnie pojechało 260 km/h, a od zera do setki w 5,6 sekundy, co na lata 70 było świetnym wynikiem. Ciekawostka dla wyznawców BMW: silnik M88 był montowany w pierwszym M5 E28. Ponadto jest to pierwsze w historii BMW z silnikiem umieszczonym centralnie. Drugim jest BMW i8, kreowane na jego duchowego następcę, choć raczej nie wywołuje tak wielkiej furory swoim wyglądem i może być jedynie duchowym następcą.

    Jest to jeden z najrzadszych modeli bawarskiej marki, gdyż w latach 1978 - 1981 wyprodukowano łądznie 453 egzemplarze, z czego homologację drogową uzyskało 399. Reszta była do ścigania. Dzisiaj za takie autko trzeba dać około 500 000 dolarów.

    #samochody #motoryzacja #carboners #bmw #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: BMW M1.jpg

  •  

    Coupé z Polski

    Dzisiaj będzie o samochodzie, od którego zacząłem dokumentować ulice i poszukiwać ciekawych okazów.

    Jak wiemy z historii, za Gierka było lepij, oczywiście póki starczało piniędzy z zagranicznych kredytów na przejedzenie, gdyż, w przeciwieństwie do siermiężnego Gomułki, poniekąd rozumiał potrzebę motoryzowania społeczeństwa i oferowania minimum niezależnego transportu nie urągającego ludzkiej godności (vide Syrena).

    Najwyższej kaście społeczeństwa władza ufundowała namiastkę luksusu w postaci licencyjnego Fiata 128 Sport Coupe. Szary człowiek mógł oczywiście zapomnieć o posiadaniu tego pojazdu, gdyż był dostępny tylko w ramach eksportu wewnętrznego, a więc za waluty wymienialne, czyli najczęściej dolary. Chłoporobotnik mógł jedynie w telewizji obejrzeć nowoczesnego fajnego gliniarza Borewicza, który swoim Polonezem 1500 ścigał owego Fiata ulicami Warszawy (to niewątpliwie najbardziej epicki pościg prlowskiego kina).

    Fiat 128 3P to lifting Fiata Sport Coupe. 3P oznacza tre porte, a więc trzydrzwiowy, bo konstruktorzy zauważyli, że sportowy samochód powinien nie tylko szybko wyglądać, ale również oferować przestrzeń bagażową ułatwiająca używanie auta na codzień. Od poprzednika różni go ponadto kształt zderzaków, większe szyby boczne oraz tylna.

    W obydwu sportowych wersjach umieszczono jeden silnik 1,3 litra o mocy 73 KM. Rozwijał maksymalnie 160 km/h, a spalał 8,2 litra/100 km

    W warszawskiej FSO, w latach 1974-1979 zmontowano zaledwie 824 egzemplarze Polskich Fiatów 128 Sport Coupe i 128 3P, co już wówczas czyniło je bardzo rzadkimi samochodami na ulicach. Ciekawe ile ocalało do dzisiaj?

    #rzetelnafura <- polecam obserwować
    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #fiat #ciekawostki @chromato wołam Cię
    pokaż całość

    źródło: Fiat 128 3P.jpg

  •  

    W płomieniach wschodzącej siły

    Dzisiaj to, co lubię najbardziej, a więc Chiny!

    Chińska ekspansja na światowych rynkach trwa w najlepsze i wygląda na to, że tej siły już nikt nie zatrzyma. W Polsce tego jeszcze nie czujemy, gdyż chronią nas cła i normy Niem..., ekhm, Unii Europejskiej, ale wystarczy przekroczyć Bug, by się przekonać, że podbój jest realny. W tym samym czasie w Belgii powstaje pierwsza w Europie Zachodniej fabryka samochodu przeznaczonego na sprzedaż w tej części świata, gdzie konkurencja jest najbardziej zażarta, a normy najbardziej rygorystyczne. Mowa o Link & Co., marce należącej do chińskiego kolosa Geely Group, który w swoim portfolio posiada już Volvo, Lotusa, Londyńskie taksówki i duże udziały w Daimlerze. Zauważmy, że zaczynali w latach 80. XX wieku od produkcji lodówek. Hybrydowy SUV, a więc wyrób najbardziej porządany w Europie, ma być gotowy w 2020 roku.

    Chińczycy dawno przestali bezmyślnie kopiować zachodnich producentów (aczkolwiek dalej mocno się nimi inspirują), ściągają do siebie fachowców, by pracowali w ich własnych centrach R&D i rozwijają swoje własne konstrukcje. Budują fabryki w Afryce, Rosji, Iranie i tworzą sobie tam dość solidne zaplecze oraz zjednują lojalność miejscowych (coś a'la Xiaomi na rynku elektroniki). Może to jeszcze nie ten poziom technologiczny i marketingowy co Mercedes lub BMW - to oczywiste, wszak oni mają dziesiątki lat doświadczenia i potężne zaplecze oraz wiedzę, niemniej jednak, przy tak gwałtownym postępie technologicznym jaki ma miejsce teraz, pokuszę się o tezę, że kwestia dogonienia Zachodu to maksymalnie 15 lat.

    Zwróćmy uwagę na jedną niezwykle istotną rzecz. W dzisiejszych czasach elektronika i oprogramowanie są immanentną częścią nowych samochodów produkowanych globalnie. Stoimy u progu rozwoju samochodów elektrycznych na gigantyczną skalę. Do drzwi pukają już samochody autonomiczne rozwijane przez dziesiątki niezależnych od siebie podmiotów. Chiny inwestują gigantyczne pieniądze w rozwój samochodów elektrycznych, zabezpieczają swoje ogromne zasoby kobaltu i litu, surowców niezbędnych do produkcji baterii.

    Dlaczego o tym piszę? Ponieważ Zachód i Japonia od stu lat rozwijają silnik spalinowy, którego sprawność osiągnęła już swój limit. Wraz z nastaniem nowej epoki, zarówno Chiny jak i Zachód zaczynają z tego samego poziomu.

    Żyjemy w bardzo ciekawych czasach. Przejdźmy jednak może do numeru odcinka, a więc samochodu o wdzięcznej nazwie Wielki Mur Haval H3.

    Great Wall Motors Company Limited to firma powstała w 1984 w prowincji Hebei. Jest największym chińskim producentem SUVów i pickupów. W 2016 sprzedali 1 074 471 samochodów, co w porównaniu z 2015 było wzrostem o 26% (!). Mają swoje montownie SKD w Bułgarii, Rosji, Egipcie, Etiopii, Nigerii, Ukrainie, Senegalu, Wietnamie i Iranie.

    Specjalizują się w produkcji trzech rodzajów nadwozia:
    - SUV: Haval
    - miejskie osobówki: Voleex
    - pickupy: Wingle

    Produkowany w latach 2005 - 2015 Wielki Mur Haval H3 to typowy chiński wynalazek z początku XXI wieku: benzynowe silniki 2.4 litra od Mitsubishi, swój własny Diesel 2.8 litra. Nadwozie mocno przypominające Isuzu Axiom. Nic ciekawego i nudy, to po prostu jeden z etapów gonienia Europy i zdobywania motoryzacyjnego doświadczenia.

    Jeśli podobał Ci się ten wpis, zachęcam do obserwacji tagu #rzetelnafura. Życzę miłego dnia i pozdrawiam.

    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #greatwall #chiny #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Jedyny Ikarus 620

    Produkowany od 1960 do 1972 autobus miejski kultowego dzisiaj węgierskiego producenta powstał na bazie Ikarusa 60. Przeznaczony był głównie na eksport do NRD i ZSRR. Mieścił 60 pasażerów.

    Posiadał wysokoprężny silnik Csepel D-614.8 o sześciu cylindrach w układzie rzędowym, rozwijającym moc 145 KM przy pojemności skokowej 8,28 litra. Zużywał średnio 32 litry oleju napędowego, a maksymalna prędkość wynosiła 78 km/h. Niezbyt dobrze znosił silne mrozy, więc w czasie niskich temperatur musiał być włączony całą noc, by o poranku rozwozić obywateli do pracy i szkół. Podczas jazdy silnik ryczał wniebogłosy, toteż oddzielono przedział kierowcy od pasażerskiego ścianką działową. Biedny kierowca.

    Warto przytoczyć tutaj ciekawostkę, w jaki sposób zaradny naród Polski poradził sobie z rozgrzewaniem silników. Inżynierowie Wiesław Dytberner, Ryszard Walczak i Czesław Wawrzyński stworzyli "Urządzenie do elektrycznego podgrzewania silników w pojazdach samochodowych parkowanych na wolnym powietrzu", nagrodzone patentem Ministerstwa Gospodarki Komunalnej. Działo się to w drugiej połowie lat 60. XX wieku.

    Eksploatowany był między innymi w Łodzi, Krakowie, Warszawie i Nowym Sączu, ostatnie sztuki wycofano pod koniec lat 70. Prezentowany autobus to ulep z dwóch egzemplarzy, nadwozie zostało sprowadzone ze Słowacji, a oficjalnie został zaprezentowany w 2017 roku. Warto zaznaczyć, że jest to jedyny Ikarus 620 w naszym kraju, a jego renowacja w zajezdni na Woli Duchackiej została przeprowadzona z dużą pieczołowitością.

    #rzetelnafura is powered by #gruparatowaniapoziomu

    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #autobusyboners #ikarus #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: Ikarus 620.jpg

    +: d.................a, Upadek +218 innych
  •  

    BMW Sauber F1.07

    Bolid na sezon 2007 Formuły 1, jako pierwszy w całości zaprojektowany przez BMW, stworzony, by nawiązać równorzędną walkę z Ferrari, Renault, Hondą i McLarenem. Ośmiocylindrowy widlasty silnik o mocy 750 KM przy 19500 obr/min, ważył 95 kg i był rozwinięciem motoru z poprzedniego sezonu. Rozpędzał ważący 605 kg bolid do prędkości 360 km/h.

    Najlepsze miejsca pojazdu to 2 w GP Kanady i 3 w GP Węgier, oba zdobyte przez Nicka Heidfelda. Kubica zdobył nim trzy czwarte miejsca.

    Swój pierwszy wyścig w Formule 1, przyszły wielki mistrz Sebastian Vettel, pojechał w Grand Prix USA jako kierowca zastępczy dla Roberta Kubicy, który dwa tygodnie wcześniej w GP Kanady uderzył bokiem w mur przy prędkości 300 km/h, przy czym odniósł tylko lekkie obrażenia.

    Po więcej motociekawostek zapraszam na mój tag #rzetelnafura.

    #samochody #motoryzacja #carboners #bmw #f1 #kubica
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: BMW Sauber F1.07.jpg

  •  

    Francuskie Porsche

    Lata temu, podczas grania w Fallouta 3 lub GTA San Andreas lubiłem sobie bez celu łazić po mapie i odkrywać poboczne questy lub pochowane przedmioty. W dorosłym życiu spędzam czas podobnie, tylko że w świecie rzeczywistym przemierzam okoliczne zaułki śmigając na rometowskim składaku. W ten sposób znalazłem porzucone Alpine A310.

    Łącznie w latach 1971-1986 wyprodukowano 11 616 sztuk, co czyni ten model najpopularniejszym w historii sportowej marki Alpine. Samochód był w całości składany ręcznie, co zajmowało około 130 godzin, a co w sumie nie było zbyt przemyślane, gdyż w produkcji masowej powstawały minimalne różnice między elementami, co utrudniało dobranie elementów zapasowych, np. drzwi były wycinane ręcznie z blachy.

    Alpine A310 miało być francuskim konkurentem Porsche 911...

    Konstrukcja to stalowa rama, do której przymocowano nadwozie z włókna szklanego, więc waga była niska, około 980 kg. Motor został umieszczony za tylną osią. Bagażnika brak, ponieważ z przodu mieściło się koło zapasowe, bak oraz chłodnica, co poprawiało rozkład mas. Jako że auto stworzono w koncepcie 2+2 (dwa miejsca z przodu, dwa z tyłu), można było bagaż umieścić na tylnej kanapie. Jednak nie były to pełnowymiarowe miejsca, raczej zwykłe wnęki na krótkie dystanse, dla dzieci lub niskich ludzi.

    Było to bardzo drogie auto jak na lata 70. w zamożnej Europie Zachodniej. W 1972 roku, za wersję z mizernym silniczkiem 1.6 z Renault 16, 115 KM trzeba było zapłacić 32 000 marek niemieckich. Za tyle można było mieć Porsche 911S o mocy 190 KM. A taka Alfa Romeo 2000 GT Veloce o mocy 131 KM kosztowała 17 000 marek, czyli połowę mniej. Następnie, w połowie lat 70. przyszedł drugi kryzys naftowy, więc Francuzi wpadli na super pomysł - do sportowego nadwozia wsadzili jeszcze słabszy silniczek o mocy 95 KM, by ratować sprzedaż. Oczywiście sprzedaży nie uratowali i dopiero wtedy zrozumieli, że wprowadzenie rzetelnego, gaźnikowego V6 o mocy 150KM dźwignie sprzedaż. W 1981 kosztował 44 000 marek niemieckich, czyli trochę mniej niż Porsche 911.

    Ciekawostka 1: Silnik ten został stworzony razem przez Peugeota, Volvo i Renault.
    Ciekawostka 2: Ma on 2,7 litra, przy drobnych modyfikacjach można było go było podłubać na 270 KM w wersji rajdowej. Tyle miała właśnie wersja, która odnosiła wiele sukcesów w rajdach pod koniec lat 70., pokonując między innymi Lancię Stratos i Porsche 911.
    Ciekawostka 3: Zdławiona na 130 KM wersja tego silnika napędza ten sam samochód, którym Marty McFly wracał do przyszłości ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jeśli podobał Ci się ten wpis, obserwuj tag #rzetelnafura, gdzie wrzucam własne zdjęcia samochodów i opowiadam o nich.

    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #alpine
    pokaż całość

    źródło: Alpine A310.jpg

  •  

    Vétřieska

    W latach 1953-1990 wyprodukowano 130 000 sztuk użytkowego samochodu Praha V3S. Była to jedna z bardziej udanych konstrukcji przeznaczonych do ciężkiej pracy z bloku wschodniego, inspirowana radzieckim ZISem i amerykańskim Studebakerem US6.

    Serce Pragi to chłodzony powietrzem sześciocylindrowy wysokoprężny silnik z Tatry 912 o mocy 98 koni i pojemności 7,5 litra. Był głośny, ale nie do zarżnięcia w normalnych temperaturach, z wyłączeniem startu podczas silnych mrozów, gdyż nie było świec żarowych. Aby usprawnić odpalanie, wyposażono go zatem w we wtryskiwacz łatwopalnego eteru Jikov 132 bezpośrednio do komory spalania. W normalych warunkach zużywał 30 litrów oleju napędowego na 100 kilometrów.

    Maksymalne obciążenie to 5 ton ładunku na twardym terenie lub 3 tony na grząskim lub 22 żołnierzy Układu Warszawskiego.

    Wszystkie koła mają reduktory, obie tylne osie mają blokady dyferencjału. Z włączonym reduktorem, na pierwszym biegu Praga mogła wspinać się na nachylenia sięgające aż 75%, a brodzić w wodzie do głębokości 80cm.

    Konstrukcja nie była przeznaczona do jazdy z prędkością większą niż 60 km/h z powodu zbyt słabego silnika. Bardzo niebezpieczne było zwłaszcza zjeżdżanie z górki bez zapiętego biegu, po to, by zwiększyć prędkość jazdy i nie hamować silnikiem. Przy około 85 km/h dochodziło do silnych wibracji, które uwalniały wał Kardana odpowiadający za przeniesienie napędu na obie tylne osie. Jeśli wał wypadł w przedniej części pojazdu, mógł wbić się w jezdnię, co skutkowało dosłownym katapultowaniem się kilkutonowego samochodu. Zagrożenie to podkreślali zwłaszcza wojskowi.

    Jeśli Praga była użytkowana rozsądnie i nie katowana, potrafiła odwdzięczyć się długą i rzetelną pracą. Choć wycofano je już z armii, dużo prywaciarzy wykupiło je na własność i używa do pracy w skrajnie trudnych warunkach, jak na przykład zrywka drewna, co widać na załączonym zdjęciu.

    Jeśli podobał Ci się wpis, drogi Czytelniku, zachęcam do obserwowania tagu #rzetelnafura, gdzie raz na tydzień nauczam o autkach.

    #samochody #motoryzacja #carspotting #praga #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: Praga V3S.jpg

  •  

    Samochód dla błazna

    W latach 1995 - 1997 wyprodukowano 3806 egzemplarzy Volkswagena Polo III generacji w limitowanej serii Harlekin , charakteryzującej się wielokolorowym nadwoziem, gdzie każdy osobny element miał inny kolor. Autka malowano w czterech kombinacjach kolorów żółtego, zielonego, czerwonego i niebieskiego, a klient zamawiając model nie wiedział, który z nich wylosuje.

    pokaż spoiler Prezentowany egzemplarz chyba był bity w tył, bo sąsiadujące elementy nie mogły być jednakowego koloru ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #rzetelnafura #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #volkswagen
    pokaż całość

    +: t...........i, aras-ilestam +508 innych
  •  

    West Milwaukee

    Kiedy byłem małym chłopcem, w pierwszej połowie pierwszej dekady XXI wieku, we wtorkowe wieczory na TVP2 leciały filmy z cyklu "Prawdziwe historie", czy jakoś tak...

    Były to amerykańskie dramaty z wczesnych lat 90. i wszystkie wyglądały identycznie, powstawały według schematu, który gwarantował wyciśnięcie łez z oczu, zwłaszcza wśród kobiet, do których defacto były skierowane owe dzieła.

    Fabuła wyglądała przeważnie w ten sposób, że bohaterka główna, którą zazwyczaj grała Andie MacDowell spędzała czas jako pani domu (kura domowa) i była bita przez swojego męża, dyrektora sprzedaży w wielkiej firmie. Pewnego dnia postanawia więc od niego uciec, zabierając przy tym potomstwo. Wsiadają do swojego woody wagona i przemierzają urokliwe plenery Krainy Wielkich Jezior, Appalachów lub Środkowego Wschodu, a za nimi wytrwale podąża bardzo mocno poirytowany mąż, który chce odzyskać dzieci, a żonę surowo ukarać.

    U męża kryzys wieku średniego wchodzi za mocno, ponieważ nie dość, że zdradza żonę ze swoją sekretarką, typową Kimberly z suburbii, którą miętosi po godzinach, to goni ich przeważnie Fordem Mustangiem 3 generacji, który ma silnik 5.0 V8, 165 koni i w ogóle nie chce jechać do przodu, mimo pedału gazu w podłodze. Jak już się rozpędzi, to na pierwszym zakręcie wylatuje z drogi, bo inżynierowie nie przewidzieli, że ktoś będzie chciał skręcać jadąc szybko.

    W ten sposób ginie zły mąż, a główna bohaterka znajduje nowego przyjaciela i na tym kończy się film.

    Przejdźmy zatem do meritum odcinka #rzetelnafura w tym tygodniu, rozważmy dizajnerski trend w motoryzacji, który odszedł w zapomnienie, a który był popularny w USA, czyli drewniane ozdobniki karoserii pokazujące, że jesteś kimś.

    Początkowo drewna używano jako ramy dla części pasażerskiej (1930-1940 Ford Deluxe Station Wagon, Packard Station Sedan) i poszycia zewnętrznego. Wówczas powstawało dużo customowych przeróbek znanych modeli przez małe manufaktury; drewno kojarzyło się z luksusem, więc popyt istniał raczej w bardziej zamożnych warstwach społeczeństwa. Z czasem zrezygnowano z tego szlachetnego, acz niezbyt wytrzymałego surowca i używano go jedynie do ozdabiania karoserii (1950-1960 Buick Roadmaster). I wtedy nastąpił szczyt mody na winylowe drewniane imitacje w karoserii, każdy liczący się producent miał w ofercie auta z drewnianymi wstawkami, czy to w kombiakach, coupe, pickupach, czy w vanach (jak ten na zdjęciu). Każdy, kto oglądał stare amerykańskie filmy z pewnością zauważył, że w latach osiemdziesiątych 3/4 samochodów na ulicach to były długaśne kombiaki obite boazerią. Co ciekawe, japońscy producenci, którzy wtenczas głęboko penetrowali rynek amerykański nie uczestniczyli w tym szaleństwie i powstały tylko śladowe ilości aut ich produkcji. W naszej części świata kojarzy się to raczej z tandetą i prlowską meblościanką, ponieważ definicja luksusu to Niemiecki Prestiżowy Samochód typu Passat lub Audi A4 kombi od Serhana z Düsseldorfu.

    Tyle na dzisiaj i widzimy się za tydzień, miłego dnia wszystkim miłośnikom wiedzy bezużytecznej.

    #carspotting #samochody #motoryzacja #plymouth #usa
    pokaż całość

  •  

    Zanim powstał VTEC

    W 1982 japoński koncern Honda postanowił stworzyć sportową furę w przystępnej cenie na rynek światowy. Miała być ona oparta konstrukcyjnie na modelu Civic i spełniać następujące warunki:

    - napęd na przód ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    - silnik z przodu
    - wysokoobrotowy silnik wolnossący ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    - ale z jak najmniejszą pojemnością skokową
    - wysoka moc
    - niskie spalanie
    - sportowy wygląd
    - koniecznie coupé

    Nową konstrukcję zaprezentowano w 1983 na międzynarodowych targach samochodowych we Frankfurcie nad Menem. Samochód zrobił natychmiast duże wrażenie, gdyż zderzaki, lampy i klamki drzwi były zintegrowane z bryłą auta, a nie dokręcane oddzielnie, jak dotąd robiono. Osiągnięto bardzo niską masę 825 kg, głównie poprzez wykonanie 38% karoserii z tworzyw sztucznych (maska, zderzaki, nadkola), a mianowicie ze specjalnie opracowanego stopu HPA: Honda Polymer Alloy. Silnik wykonano ze stopów lekkich, szyby były klejone, co podniosło sztywność nadwozia, a dzięki nadkolom z plastiku uzyskano trochę lepszą odporność na korozję, niemniej jednak rdza chrupała aż miło, gdyż ochrona przed nią była odwieczną bolączką aut z Japonii.

    W wyposażeniu seryjnym samochód posiadał bezramkowe drzwi, otwierany elektrycznie dach, pojemnik na monety, kwarcowy zegar cyfrowy, pięciobiegową skrzynię biegów, obrotomierz, przyciemniane szyby, radio Blaupunkt, otwierany z pozycji kierowcy bagażnik i pokrywę baku, przedni i tylny spojler.

    Prezentowany na zdjęciu egzemplarz jest po liftingu i prawdopodobnie posiada motor D15A3 1,5 l, dostarczający 100 KM, rozpędzający do setki w 8,9 s i odcinający dopływ paliwa przy 7500 obrotach. Posiadał on niestandardowo 12 zaworów, dwa wlotowe i jeden wylotowy.

    Ostatni CRX pierwszej generacji wyjechał z fabryki w Suzuce w 1987 roku.

    #rzetelnafura is powered by #gruparatowaniapoziomu

    #motoryzacja #samochody #carboners #carspotting #honda #jdm #jdmboners
    pokaż całość

  •  

    Samochód dla Mirka

    Za rządów sanacyjnych w dwudziestoleciu międzywojennym wcielono w życie plan stworzenia Centralnego Okręgu Przemysłowego w widłach Wisły i Sanu, jak najdalej od komunistów i nazistów. W Rzeszowie i Mielcu powołano Polskie Zakłady Lotnicze do produkcji samolotów i wytwarzano w nich bardzo krótko odpowiednio silniki na licencjach zachodnich oraz bombowce PZL - 37 Łoś. Podczas wojny Niemcy urządzili w Mielcu zakłady naprawcze transportowców Ju-52 oraz tworzyli różne elementy do innych samolotów, m.in. bombowców He-111. Podczas wojny fabrykę w Mielcu zniszczono, ale szczęśliwie udało się ocalić prasy, które były zbyt duże do wywiezienia przez najeźdźców, więc niezwłocznie przystąpiono do wytwarzania elementów do traktorów Ursus-C45. Ponadto produkowano garnki, wagi, nadwozia autobusów, a w końcu i samoloty. W 1951 zmieniono nazwę na Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego.

    W 1956 wskutek zawirowań politycznych w ZSRR, Sowieci przestali importować produkowane w Mielcu samoloty z rzeszowskimi silnikami. Polacy musieli się szybko przebranżowić i oba fabryki zajęły się produkcją poboczną, czyli sztućców, siekier, młotków, remontami obrabiarek... Ogólnie było kiepsko, toteż oba zakłady szukały wypełnienia mocy produkcyjnych. Zdecydowano się na pójście w kierunku motoryzacji, wszak oba zakłady miały już doświadczenie w tej branży; w Rzeszowie produkowano motocykle żużlowe FIS, a w Mielcu po wojnie w ramach powojennej pomocy od UNRRA produkowano nadwozia do podwozi ciężarówek GMC, Leyland i Studebaker. W tym okresie popularność w krajach zachodnich zdobywały mikrosamochody, gdyż społeczeństwa były biedne, niewielu było stać na duży samochód w przedwojennym stylu, fabryki wstawały z gruzów. W tym też okresie powstawały Fiat 500, Goggomobil T250, Reliant Regal, ISO Isetta, Citroen 2CV, NSU Prinz 4 i wiele innych tanich, do bólu spartańskich wozideł, nierzadko z silnikami od motocykli.

    Polakom najbardziej spodobał się Goggomobil-T300, ale nie było pieniędzy na zakup licencji od firmy Hans Glas GmbH, więc kupili 3 egzemplarze i zaczęli je rozkręcać na części, by zainspirować się przy tworzeniu własnego auta. Zwłaszcza trzeba było mocno zainspirować się silnikiem i skrzynką biegów, bo nikt w Polsce nie znał tak zaawansowanej zachodniej technologii, a zastrzeżenia licencyjne trzeba było jakoś obejść.

    Spłodzony dużym wysiłkiem samochód nazwano Mikrus-MR300, druga część nazwy to skrót od pierwszych liter Mielca i Rzeszowa, a 300 to pojemność skokowa silnika. Na masce widniało logo PZL, czyli lecący żuraw, a poniżej znajdował się chromowany element wyobrażający wirujące łopatki silnika samolotu. Samochód ważył 470 kg, miał 3010 mm długości, silnik gaźnikowy, dwusuwowy, umieszczony z tyłu i napędzający tylną oś. Moc wynosiła 14 KM, a prędkość maksymalna 85 km/h. Uwagę przykuwają głównie otwierające się do tyłu drzwi samobójcy, podobnie jak w Syrenie 100.

    Mikrusa-MR300 zaprezentowano 22 lipca 1957 roku, a przestano produkować w 1960 roku. W sumie wykonano 1728 sztuk. Kosztował 50 000zł, czyli 50 ówczesnych średnich pensji. Istnieją minimum trzy teorie, dlaczego produkcja trwała tak krótko:
    1. droga i pracochłonna produkcja
    2. irytacja Hansa Glasa na jawną kopię i egzekwowanie praw licencyjnych
    3. irytacja Ruskich. Po prezentacji Mikrusa na Międzynarodowych Targach Poznańskich w 1959 roku, wystawę przeniesiono do Moskwy, gdzie była wystawa osiągnieć XV-lecia PRL. Mikrus był rzekomo tak efektowny, że Sowieci zażądali usunięcia go z wystawy, bo sami mieli dość duże kłopoty ze stworzeniem swojego budżetowego auta dla proletariatu Zaporożca-ZAZ965

    Ale kogo dzisiaj to w ogóle obchodzi?

    Pod tagiem #rzetelnafura za tydzień ukaże się przedstawiciel jdm, obserwuj

    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #czarneblachy #gruparatowaniapoziomu #mielec #rzeszow
    pokaż całość

  •  

    Dzień dobry!

    MGB GT produkowane było w latach 1965-1980 przez British Motor Corporation, a następnie British Leyland.

    Nadwozie zaprojektował Pininfarina, sportowe i zarazem praktyczne, ponieważ trzecie drzwi zapewniały dobry dostęp do bagażnika, a pochylona tylna szyba nadawała dynamicznego sznytu, możnaby je określić zatem jako hatchback coupe. Jednak z tyłu wygodnie podróżować mogły tylko dzieci lub karły < 180 cm na krótkich dystansach, gdyż dach był nisko.

    W porównaniu z poprzednikiem, MGA, MGB miało już nadwozie samonośne, które jest lżejsze i sztywniejsze niż rama rurowa. Gaźnikowy silnik o pojemności 1798 cm3 dostarczał 97 koni, które rozpędzały auto do setki w 11 sekund i prędkości maksymalnej 169 km/h. Usytuowany był z przodu i napędzał tylną oś, jak to wówczas było przyjęte.

    MGB było jednym z pierwszych autek posiadających strefy zgniotu, chroniące kierowcę i pasażera w zderzeniu z nieruchomą dwustutonową przeszkodą przy prędkości 48 km/h.

    Ogółem wyprodukowano 125.282 sztuki MGB GT, których większość wyeksportowano do USA. Dzisiaj dużo jeździ ich również w Niemczech Zachodnich, gdyż Niemcy miłują stare brytyjskie kabriolety, roadstery i defendery.

    Za tydzień pochylimy się nad ciekawą polską konstrukcją. Tradycyjnie sugeruję obserwować #rzetelnafura, jeśli lubisz ciekawostki o autkach.

    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #mg
    pokaż całość

  •  

    Porsche Panamera Melina Sonderedition
    #rzetelnafura #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #porsche

    Kilka lat temu w segmencie luksusowych limuzyn doszło do pamiętnej rewolucji. To, co wielkie i ociężałe, stało się anachroniczne. Na drogach pojawił się prawdziwy samochód sportowy wśród limuzyn. Szybki i dynamiczny. Z czterema fotelami, jedyną w swoim rodzaju linią nadwozia i osiągami charakterystycznymi dla Porsche. Porsche Panamera. Samochód, który wszystko odmienił. Przede wszystkim życie kierowców, kierowców limuzyn... pokaż całość

    źródło: 1.jpg

  •  

    Po podpisaniu umowy licencyjnej na produkcję Fiata 126, część środowiska motoryzacyjnego pytała, dlaczego nie kupiono licencji na o wiele bardziej nowoczesnego wówczas Fiata 127. Uzasadnieniem odrzucenia tego nowszego fiatowskiego modelu było to, że koszt produkcji byłby znacznie droższy, niż jego poprzednika. Tak więc kultowym samochodem w Polsce został uroczy Maluch.

    Niemniej jednak Fiat 127 trafił do Polski, nie jako licencyjny, ale montowany w znikomej liczbie egzemplarzy w warszawskiej FSO. Po zaprzestaniu produkcji przestarzałej Warszawy, w Zakładzie nr 1 powstały wolne moce produkcyjne, które wykorzystano do montażu Fiatów 127, 131 i 132 oraz Zastavy 1100p. Włosi dostarczali do Polski tylko tzw. standardy montażowe, wymagające niewielu czynności uzupełniających. Co to oznaczało? Ano to, że przyjeżdżał gotowy samochód, a Polacy przykręcali mu znaczek Fiat 127p oraz przykręcali zderzaki i wkładali do środka fotele. Oto i cały montaż!

    Fiat 127 zastępował w ofercie włoskiego Fiata tylnonapędowy model 850; 127 miał poprzecznie ustawiony silnik z przodu i napęd na przednią oś (rozwiązanie to zainaugurował 2 lata wcześniej Fiat 128). Zastąpiony został przez Fiata Uno.

    Montaż zaczęto w 1973 roku i zasadniczo produkcja na większą skalę trwała jedynie 2 lata. Kształtowała się ona następująco:

    1973 - 2696 szt.
    1974 - 3214 szt.
    1975 - 0 szt.
    1976 - 25 szt.
    1977 - 10 szt.
    1978 - 6 szt.
    1979 - 1 szt.
    1980 - 1 szt.
    1981 - 1 szt.

    Garść parametrów technicznych Polskiego Fiata 127p:
    - silnik czterosuwowy, gaźnikowy, poprzecznie z przodu o pojemności 0,9l i mocy 47KM
    - napęd na przednie koła, hamulce tarczowe z przodu, Vmax 140 km/h
    - średnie spalanie przy prędkości 90 kmh wynosiło 5,6l na 100km. Jest to wynik lepszy niż u Malucha

    Za tydzień szczegółowa relacja z testowania samochodu segmentu premium. Obserwuj #rzetelnafura, by nie przegapić.

    #samochody #motoryzacja #carboners #fiat #forzaitalia #
    pokaż całość

  •  

    Samochód dla biznesmena, odcinek 3: najgorsze auto na świecie

    W latach 2002 - 2007 firma Shijiazhuang Shuanghuan Automobile z prowincji Hebei w Chinach produkowała SUVa o wdzięcznej nazwie Shuaghuan SCEO i był to pierwszy wóz tego typu w jej ofercie. Zbudowany na ramie z Isuzu i zazwyczaj wyposażony w czterocylindrowy silnik rzędowy Mitsubishi 2,0 lub 2,4 litra, generujący odpowiednio 110 lub 134 koni mechanicznych, opcjonalnie 2,5 litrowy silnik wysokoprężny o mocy 101 koni. W najbogatszej wersji można było zamówić: klimatyzację, tempomat, parktronic, skórzane wnętrze, 4 poduszki powietrzne. Auto rozwijało maksymalnie 150 km/h.

    Ponoć model ten sprzedawał się w Chinach bardzo dobrze, gdyż od tyłu przypominał do złudzenia auto pewnej niemieckiej firmy z Bawarii, z przodu natomiast pewnego SUVa średniej wielkości z Japonii. Logo auta z kolei zaczerpnięte zostało od przedsiębiorstwa opisanego w zeszłym tygodniu. (kto zgadnie, o jakie marki chodzi?)

    Jak większość chińszczyzny, część Shuanghuanów SCEO trafiło do krajów Wspólnoty Niepodległych Państw i tam można je czasem zaobserwować w naturalnym środowisku, tj. w warsztacie.

    Niemiecki producent podał Shuanghuana do sądu w Monachium posądzając go o plagiat i bezczelne skopiowanie swojego modelu. Sąd podanie rozpatrzył pomyślnie i w całych Niemczech zabroniono importu tegoż auta, a wszystkie sprzedane egzemplarze miały zostać wycofane.Natomiast w czasopiśmie Auto Bild pokuszono się o test długodystansowy i przejechano SCEO 100.000 kilometrów. Gazeta skrytykowała słabe hamulce, ledwo funkcjonującą elektronikę, podatność na korozję, nieprecyzyjny układ kierowniczy oraz ogólnie badziewne wykończenie wnętrza. Gazeta określiła auto mianem najgorszego auta na świecie.

    Jego zasługi dla podnoszenia samopoczucia Chińczyków są niepodważalne - dzięki niemu bowiem przeciętny Li i Zhang mogli podnieść swój status społeczny siedząc wyżej od reszty pospólstwa, nie zwalniać na progach zwalniających, a świat obserwować zza przyciemnianych szyb. Luksus, prestiż, sukces!

    #rzetelnafura - tutaj co tydzień wrzucam dziwne autka
    #carspotting #carboners #samochody #motoryzacja #chiny #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Druga część Samochodu dla biznesmena: Mercedes-Benz W140 klasy S

    pokaż spoiler Ale co on tak dziwnie wygląda?

    Hehe, żartowałem, to Mercedes-Benz W124 klasy E, tylko w tłustym bodykicie przypominającym zamożniejszego brata

    pokaż spoiler Ale co on ma za dziwną atrapę chłodnicy i znajomo wyglądający, niezbyt prestiżowy emblemat z tyłu?!

    Ponieważ to SsangYong Chairman (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Początki sojuszu niemiecko - połudnowokoreańskiego sięgają 1991 roku, kiedy to SsangYong nawiązał porozumienie technologicznie z Daimlerem. Cały deal miał polegać na tym, by pomóc koreańczykom stworzyć SUVa na azjatyckie rynki, bez potrzeby tworzenia całej sieci dilerskiej i wymaganej do tego infrastruktury. Tworzenie wewnętrznej konkurencji w ramach jednego porozumienia handlowego to częsty proceder na rynku samochodowym, tak więc SsangYong Rexton konkurował z Mercedesem ML, a szereg innych modeliw późniejszych latach czerpał od Mercedesów silniki, nadwozia i układy przeniesienia napędu.

    Koreańczycy zapragnęli również luksusowej limuzyny, więc Niemcy dali im do wykorzystania platformę z E-klasy W124, ładnie ubraną w nadwozie przypominające model z najwyższej półki - W140 S-klasę. Chairman (z angielskiego prezes) pierwszej generacji produkowany był w latach 1997 - 2004 na podzespołach Mercedesa W124, posiadał napęd na tylną oś, 3.2 litrowy silnik o mocy 220 KM, 8.5s do setki, 230 km/h v-max. Jak na koniec lat 90. bogato wyposażony, posiadał bowiem klimatyzację, ABS, alarm, komputer pokładowy, skórzaną tapicerkę, centralny zamek, elektryczne szyby. Cały poziom wyżej niż Daewoo Leganza.

    W latach 1997 - 2000 pakiet kontrolny SsangYonga znalazł się w rękach Daewoo Motors. Wówczas w Polsce model ten sprzedawano z korporacyjnym grillem i znaczkami.

    Zalecam obserwować #rzetelnafura, jeśli lubisz złom, żelazo i swojskie widoczki. Za tydzień trzecia i ostatnia część cyklu.

    #samochody #motoryzacja #carspotting #carboners #ssangyong #mercedes #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Niniejszym wpisem zaczynam tryptyk noszący intrygującą nazwę: Samochód dla biznesmena. Przez najbliższe trzy tygodnie zapoznamy się z rzadkimi autami z dalekiego wschodu (ale nie Japonii), które są rzadkością w naszej części globu ziemskiego, a do tego śmiesznie się nazywają.

    Jako pierwsza przedstawiona zostanie fura nosząca nazwę programu komputerowego, który nie jest obcy każdemu pracownikowi międzynarodowej korporacji, a zwłaszcza finansowo - księgowym analitykom, klepaczom targetów i tym podobnym profesjom - oto Hyundai Excel, znakomite auto na start, żeby zdobyć niezbędne doświadczenie za kółkiem, a po paru latach oddać go na złom, czyli analogicznie do sytuacji na rynku pracy, jak to bywa w życiu - zacząć od byle jakiej roboty i nabijać expa gdzieś indziej za lepsze wynagrodzenie.

    Wprawne oko pasjonata motoryzacji już na początku dostrzerze fakt, iż ten konkretny Excel to nic innego jak Hyundai Pony 4 generacji. Excel sprzedawany był pod tą nazwą w Australii i USA i to prawdopodobnie stamtąd ktoś przytargał do Europy ten egzemplarz.

    No i w sumie tutaj możemy zakończyć opis auta, bo jest do bólu nudne i trywialne, jak niemal wszystko z Korei w tamtych latach, nie wyróżnia się kompletnie niczym, a w środku ochotę do jazdy odbierają wszędobylskie najtańsze i skrzypiące plastiki. ʕ•ᴥ•ʔ

    Na uwagę zasługuje jedynie fakt, że jest niezgnity i ma czarne blachy, ktoś lubi masochizm, albo jeździ nim od święta. Pewnie to drugie, bo już nigdy więcej go nie spotkałem.

    Prawdopodobnie posiada silnik 1.5 81KM.

    A za tydzień samochód dla biznesmena z wyższej półki, który osiągnął sukces w życiu. Obserwuj #rzetelnafura, by nie przegapić

    #samochody #motoryzacja #carspotting #hyundai #czarneblachy
    pokaż całość

  •  

    Polaris (nie mylić z wodą z Biedronki) to amerykańska firma zajmująca się produkcją różnego rodzaju barachła, począwszy od pojazdów ATV, przez skutery śnieżne, łaziki wojskowe, ubrania i wyposażenie, aż po motocykle. W dzisiejszym odcinku rozważymy właśnie ni to motocykl, ni samochód - ustrojstwo to nazywa się Slingshot, co na język polski tłumaczy się jako... proca.

    Procę zaczęto sprzedawać w 2014 roku. Wedle europejskiego prawa jest klasyfikowana jako trójkołowy pojazd. Spełnia europejskie standardy bezpieczeństwa dla motocykli, ale dla samochodów już nie. Nie posiada poduszek powietrznych ani stref zgnotu. Podczas jazdy trzeba mieć założony kask, bo zadaniem przedniej szyby jest tylko ochrona kokpitu przed syfem i robakami, przed wiatrem we włosach i w oczach raczej nie. Ponadto przepisy wymagają kasków podczas jazdy na motocyklach.

    Jeśli chodzi o nudne technikalia, proca posiada silnik 2.4 litra General Motors, generuje 175 KM, 4 cylindry. Biorąc pod uwagę niewielką wagę pojazdu - 789 kg - Proca przyspiesza w 5,7 s do setki. Nieźle.

    Z ciekawszych rzeczy - demontowalny schowek, karosiera ulepiona z polimerowych tworzyw sztucznych oraz wodoodporne siedziska. No i oczywiście to, co przyciąga uwagę najbardziej, a więc pojedyncze tylne koło; przednie mają średnicę 18", tylne 20" i na nie też jest przenoszony napęd za pomocą wału napędowego, bo silnik jest z przodu.

    Z pewnością jest to ciekawa alternatywa dla Caterhamów i KTMów do zabawy na torze. Cena w Niemczech zaczyna się od 29 990 Euro.

    Za tydzień zaczynamy dwuodcinkowy minicykl skierowany zwłaszcza dla pracowników kororacji. Keep calm and obserwujta #rzetelnafura for more fat content.

    #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #polaris
    pokaż całość

  •  

    Poza wykonywaniem w Polsce robót dla typowych imigrantów oraz nieznacznym odsuwaniem w czasie nadchodzącej katastrofy demograficznej, Ukraińcy mają jeszcze jedną ważną zaletę - ubogacają kulturowo nasze szare i jednorodne ulice. Na przykład poprzez przyjeżdżanie tutaj różnej maści radzieckimi, rosyjskimi oraz chińskimi furami.

    Zagadnienie chińskich samochodów jest bardzo interesujące, wszak Unia Europejska niechętnie zgadza się na import zacofanych i niezbyt bezpiecznych konstrukcji. Za to w krajach trzeciego świata jak Rosja lub Ukraina, Chińczycy zdobyli już silny przyczółek i powoli będą szykować się do inwazji na rynki Europy Zachodniej oraz Środkowowschodniej, a więc krajów pierwszego i drugiego świata. Mają coraz więcej udanych wizualnie konstrukcji, są coraz bardziej bezpieczne, coraz więcej komponentów produkują Chińczycy już nie na licencjach, ale swoich własnych. No i nie zżynają tak bezczelnie od Mercedesa i BMW jak jeszcze w pierwszej dekadzie XXI wieku. Koreańczycy, Czesi i Rumuni i inni reprezentanci samochodów z niższej półki już wkrótce poczują oddech chińskiego smoka na swoich karkach - tak samo jak producenci elektroniki nagle odkryli Xiaomi.

    Jestem wielkim fanem chińskich fur, zgromadziłem dużo ich zdjęć i będę się nimi z wami dzielić w nadchodzących tygodniach 2018 roku.

    Wracając do zdjęcia - widzimy samochód marki Geely, model CK. Wygląd made by Daewoo (inspirację bryły auta pozostawiam oglądającemu ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), motor made by Toyota (94 KM), ale skrzynia własna.

    W 2009 wyeksportowano 1500 sztuk na Kubę w ramach wymiany prehistorycznych rządowych i milicyjnych Ład 2107.

    Udanego tygodnia życzę wszystkim i stay tuned, bo za tydzień przedstawię bardzo ciekawą konstrukcję!

    #rzetelnafura #samochody #motoryzacja #carboners #carspotting #geely #chiny
    pokaż całość

    źródło: Geely CK.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #rzetelnafura

0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów