•  

    Czas na zmianę – Podsumowanie stycznia i plany na luty

    Tutaj znajdziesz mój pierwszy post o zmianie którą przechodzę. Dowiesz się z niego kim jestem i co planuje.
    _____________________________________________
    tl;dr

    pokaż spoiler Nadszedł ten moment. Pierwszy miesiąc za mną. Czas na krótkie podsumowanie. Co mi się udało, a co nie. Napiszę też o tym co dalej. Zaczynam chyba poważniej traktować moje wyzwanie.


    Jak oceniam pierwszy miesiąc zmagań

    Z początkiem roku postawiłem na zmianę. A jak! Podążając za trendami noworocznymi, przygotowałem postanowienia. Piszę o nich tutaj. Bardzo, ale to bardzo ogólnie opisałem co chciałbym, czego bym nie chciał. Żadnych szczegółów ani konkretnych dedlajnów.

    Styczeń minął na budowaniu podstaw. Uważam, że porywając się z motyką na słońce, warto jest przygotować odpowiednie odzianie, bukłak pełen wody i kapelusz chroniący przed promieniami słonecznymi.

    Tak, uważam, że porywam się wykonać rzecz prawie niemożliwą. To nie moja pierwsza próba zmiany na lepsze. Te zdarzały się już wcześniej. Dla zdrowia dojeżdżałem na rowerze do pracy. Chodziłem na siłownię po pracy. Nawet miałem epizod ćwiczenia na siłowni przed pracą - tak od 5 rano. Czytałem książki. Oglądałem motywujące filmy. Dbałem o finanse. Robiłem wiele. Część z tych rzeczy towarzyszy mi do dzisiaj. Część zniknęła tak szybko jak się pojawiła.

    Jestem świadomy swoich wad. Wiem że ciężko u mnie z samozaparciem, systematycznością i konsekwencją. Wiedząc jak kończy prawie każde moje postanowienia, stwierdziłem, że trzeba to zmienić. Udzielam się tutaj z nadzieją, że zmotywuje mnie to do działania w 100%. Wiecie, trochę tak wstyd by mi potem było.

    W styczniu pracowałem nad podstawowymi elementami. Nad systematycznością, zmianą nawyków, konsekwentnym wykonywaniem działań. Zacząłem wstawać o 5:20. Jeść rano śniadania. Ograniczyłem spożywanie słodyczy. Nie tak źle jak na mnie.

    Co dalej

    Jak już pisałem wcześniej, luty będzie pierwszym miesiącem, w którym zaczynam poważniej traktować moją inicjatywę. Wyznaczę precyzyjne cele. Sposób ich osiągnięcia i czas potrzebny na wdrożenie ich w życie.

    Wykorzystam w pełni każdy poranek w tygodniu.

    Dla mnie w pełni oznacza, że zrobię w tym czasie coś produktywnego. Myślę o tym, żeby ćwiczyć codziennie rano przez 15 minut i sprzątać jedno pomieszczenie na dzień. Precyzując, zamierzam:

    - wstawać o 5 rano;
    - ćwiczyć przez 15 minut;
    - sprzątać jedno pomieszczenie (max do 15 minut);
    - jeść zdrowe śniadania;

    Czas spędzony w drodze do pracy i z pracy wykorzystam na poszerzaniu wiedzy i umiejętności.

    Dotychczas, ten czas upływał mi głównie na oglądaniu NETFLIX'a. Próbowałem czytać książki. Bez większego efektu. Przerzucam się więc na audiobooki. Plan jest prosty. Do końca miesiąca przesłuchać minimum 3 audiobooki. Zacząłem od Schopenhauera i rozważaniach o erystyce. W kolejce jest już Insight Michała Pasterskiego. Potem zobaczę co dalej.

    Efektywnie wykorzystam każdy dzień.

    Chodzi o to, żeby tak zaplanować swoje obowiązki, żeby w tygodniu od godziny 20 mieć czas dla siebie, a weekendy były całkowicie wolne od obowiązków. Do obowiązków zaliczam przede wszystkim sprzątanie, dbanie o porządek i podstawowe produkty. Nie zaliczam zakupów - bo to może być fajny czas spędzony z rodziną, czy wspólnego gotowania obiadu.

    Zadbać o finanse.

    Rozsądnie wydawać każdy pieniądz. Nie kupować niepotrzebnych rzeczy i zrezygnować z zakupów pod wpływem impulsu. Coś zaoszczędzić. W lutym pozostawiam nacisk na słowo coś nie bez przyczyny. Obiecuję, że w marcu będzie już lepiej.

    Zadbać o swoje zdrowie.

    Już wcześniej napisałem o ćwiczeniach. Zmienię też nawyki żywieniowe. Codzienne zdrowe śniadania. Regularne odżywianie się. Całkowita rezygnacja ze słodyczy i niezdrowego jedzenia. Ograniczę kawę do jednej czarnej dziennie (teraz piję dwie z mlekiem).

    Myślę, że ta lista może jeszcze ulec zmianie. Zastrzegam wam, że nie będzie to zmiana na gorsze. Bo nie na tym jednak polega zrównoważony rozwój. Trzeba iść przed siebie, a nadane tempo zawsze musi wyprzedzać nasze chęci o jeden krok.

    W najbliższych dniach postaram się wrócić do tematu zarządzania czasem dnia. Chcę też zastanowić się nad dietą. Jak najbardziej efektywnie zmienić moje nawyki żywieniowe. Może jesteś w stanie coś zaproponować?

    Życzę Ci miłego dnia.
    ____________________________________________
    Dziękuję, że jesteś już tutaj. Chcesz więcej? Zaobserwuj #ehisedi <- opowiadam o moich zmaganiach ze zmianą nawyków i o tym jak przechodzę przemianę na lepsze. Przedstawiam pomagające mi w tym rozwiązania. Opisuję ich działanie i własne doświadczenia.

    #rozwojosobisty #motywacja #psychologia #produktywnosc #prokrastynacja #finanse #oszczedzanie

    •  

      @ehisedi: zostawiam komentarz by przeczytać później. Po tytułach widzę, że raczej dobrze Ci idzie. Jak tak to zazdroszczę. Ja miałem sporo ambitnych planów w listopadzie i jak się sypło tak znowu grzebię się w bałaganie własnej chaotyczności.

      +: ehisedi
    •  

      @ehisedi: Najważniejsze, to zacząć właśnie od małych rzeczy. Całkowita zmiana podejścia rzadko jest możliwa tak od razu i łatwo wpaść w pułapkę próbuję - > nie wychodzi mi - > poddaję się.
      Sam tak miałem, gdy zrobiłem sobie plan i potrafiłem się go trzymać zaledwie przez parę dni. Potem dołek, że sobie odpuszczam i od mowa po jakimś czasie.

    •  

      @CoolCake: Tak ja pisze @StorVoldighed, trzeba zaczynać od małych rzeczy. U mnie zaczęło się od wyrobieniu nowych, zdrowych nawyków. Wcześniej tak jak u Ciebie. Po jakimś czasie odpuszczałem.

    •  

      @ehisedi: w ogóle przeczytałem twój post, ale nie miałem okazji napisać, chciałem właśnie zacytować

      Sam tak miałem, gdy zrobiłem sobie plan i potrafiłem się go trzymać zaledwie przez parę dni. Potem dołek, że sobie odpuszczam i od mowa po jakimś czasie.
      Oraz dodać, że ja np. nie wierzyłem kiedyś że tak będzie i ze mną a tak było bo za dużo na raz próbowałem, także ostrożnie z nadmiarem planów, no i nie łam się jak się kiedyś noga powinie, tylko zapisuj gdzieś ile razy coś Ci dobrze wyszło, bo prócz motywacja i wynik to przyjaciel samodyscypliny.

      U mnie problem leży w trochę głębiej, a dokładniej w tym, że ja mam problemy natury psychicznej, nie w sensie o nie jak mi źle jak mi nie dobrze, tylko stwierdzoną schizofrenie niezróżnicowaną, niby w stadium remisji (bardzo długo bez objawów), a regularnie mam na przemian coś co przypomina lekką manię i znowu anhedonie.
      Mam wręcz wrażenie, że mogłem być źle zdiagnozowany i mam lepiej brzmiącą z nazwy, a w rzeczywistości jeszcze gorszą dwubiegunówkę, ale to temat do dyskusji z psychiatrą, (który powiedział, że nawet jeżeli to moje aktualne neuroleptyki pomagają na obie te choroby, a tylko w schizo są refundowane)
      No i właśnie leki, wszystko fajnie pięknie jak je regularnie biorę i psychiatra nie zmienia mi jednych na drugie. Ale okres gdy organizm się przyzwyczaja do nowych leków jest tragiczny. Skutki uboczne są wtedy tak silne, że 2 tygodnie po ułożeniu wielkiego planu, gdy psychiatra zmienił mi SSRI na SNRI spałem po 12-14h i nie mogłem po prostu wyjść z łóżka. Zamykałem oczy na pół sekundy i odcinka na co najmniej półtorej godziny i tak kilka razy nim wyszedłem do pracy. (tak xD nawet chorobowego na to nie mam, ani wolnego nie chciałem zmarnować, a lekarz nawet nie uprzedził że tak będzie - dopiero przy następnej wizycie napomknął że tak jest przy początku nowego leku) No a ostatnio sam sobie odstawiłem na jakiś czas leki by nie mieć w organizmie ich podczas jednorazowej pewnej podróży na którą od dawna czekałem (priv). No i teraz dopiero zaczynam funkcjonować przez w miarę normalną część dnia. Więc ja np. nie będę jeszcze szedł w twoje ślady. Ale podoba mi się forma w której publikujesz wpisy i może jednak kiedyś jeszcze spróbuję wyjść z tego chaosu.

      Powodzenia i pokaż, że się da, abym jeszcze bardziej nie mógł się doczekać aż organizm na nowo przywyknie do leków ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
      Będę Cię obserwował

      +: ehisedi
    •  

      @ehisedi: Goraco polecam trzymania sie planu cwiczen rano. To moje “odkrycie” ostatnich 14 lat - przed praca sa sie cos zrobic. Tak jak kiedys moglem przy tym cierpiec, tak teraz moge wstac o 4 rano tylko po to zeby cos aktywnego zrobic.

      +: ehisedi
    •  

      @Iguan: Pożyczyłem znajomemu z pracy książkę Pełna moc możliwości Jacka Walkiewicza - luźne czytadło motywacyjne - tak przynajmniej ja do tego podchodzę.
      Znajomy w drodze do pracy zaczytuje się głównie w kryminały, harlekiny, fantasy itp.
      Przelatuje przez nie jak pocisk przez ściany w amerykańskich domach. (。◕‿‿◕。)
      Zauważyłem nawet, że taki niewyspany chodzi. Aż do dzisiaj. Okazuje się, że na tej jakże przyjemnej w odbiorze książce, musiał skupić swoją uwagę. Efekt? Gościu od samego rana jest pobudzony, uśmiechnięty i pełen energii.

      Tak samo chyba działają właśnie poranne ćwiczenia. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @CoolCake: Gratuluję Ci odwagi. W świecie, gdzie możesz być kim tylko chcesz. Gdzie anonimowość (jako tako) jest silna. Śmiało piszesz o sobie. Szanuję Cię za szczerość i trzymam kciuki. Odezwij się czasem na priv. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      @ehisedi: zgadza sie. Czytales moze “The Miracle Morning”? Nie wszystko wprowadzilem bo te krotkie cwiczenia mi nie odpowiadaly, ale generalnie fajna motywacja zeby jednak rano wstac. Zreszta po czasie to staje sie przyjemnoscia i chcesz tak zaczynac dzien.

    •  

      @Iguan: Nie miałem okazji, a polecasz?
      Ja od siebie polecam "Siła nawyku" - bo w sumie takie poranne wstawanie to pewien nawyk, który sobie wyrobimy (albo i nie).

    •  

      @ehisedi: moze momentami przecukrowana, ale mimo to polecam. Sile nawyku tez czytalem, tez fajna. O to chyba w tym chodzi - mozna sobie wyrobic rutyne ktora po czasie i nas cieszy i ma pozytywny wplyw na nasz rozwoj.

    •  

      Myśle, że po filozoficznych rozważaniach o erystyce, przyda mi się cukierkowa książka dla spokoju mózgu. @Iguan:

      +: Iguan
    •  

      @StorVoldighed: Sprobuj tak - zmien sposob w jaki sie motywujesz. Nie mysl zupelnie w kategoriach "trzeba to robic zeby utrzymac sie w dobrej formie". Znajdz cos co w jakis sposob Ci imponuje. Tak jak lubie prawie kazdy sport, tak kiedys wyjatkowo nie lubilem biegania. Ale zawsze podobalo mi sie gdy widzialem ludzi biegajacych po gorach (lubie przyrode). Przestalem traktowac bieganie jako cos co robie dla zdrowia. Myslalem o nagrodzie - jakie to musi byc wspaniale uczucie biegac wczesnym rankiem po lesnych pagorkach. I wlasnie wizja tej nagrody sprawila, ze zupelnie zmienilem nastawienie do biegania. I naraz nie mialem juz planu "zeby utrzymac sie w formie", mialem plan zeby cieszyc sie bieganiem.

      Do tego mozna poogladac jakies filmy na yotube czy przeczytac ksiazke o sporcie w ktory "celujesz". A jesli i to nie pomoze, to zapisz sie do jakiejs trenujacej grupy czy tez zaplac (z gory!) za trenera. Powiedz o tym znajomym czy rodzinie. Bedziesz w jakis sposob sam przed soba zobowiazany zeby isc na trening. I po miesiacu czy dwoch bedziesz mial wlasny nawyk - dalej dasz sobie rade.

    •  

      @Iguan: Komentarz chyba nie do mnie (tak myślę), ale i tak odpiszę. : >

      Przez pewien czas chodziłem na treningi właśnie dla przyjemności z samych ćwiczeń, bo naprawdę to lubię. Tylko problem był tego typu, że bardzo często łapałem kontuzje (głównie łydki, a potem nadgarstek) i trochę mnie to zniechęciło.
      Uwielbiam rower i jak będzie ciut cieplej (tak minimum 5 stopni powyżej zera), to planuję jeździć sobie dwa razy w tygodniu, żeby spędzać trochę czasu na świeżym powietrzu. Do tego muzyka w słuchawkach i już w ogóle jest przyjemnie. (。◕‿‿◕。)

      A tak to największym problemem z trzymaniem się planu jest po prostu moja zryta psychika, brak wiary w siebie i we własne umiejętności. ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      @Iguan też tak kiedyś biegałem. Tylko ja wolę wieczorem. Słuchawki, głośna muzyka, lampa na czole żeby coś widzieć i heja!
      Do czasu aż nie spotkałem na trasie dzika. Zwierzę motywuje do natychmiastowej zmiany nawyków. Nogi po tej akcji jeszcze przez tydzień mnie bolały. (╥﹏╥)

    •  

      @ehisedi: z takich przygod to kiedys prawie wbieglem na jadowitego weza. Byl na schodach do strumienia i zobaczylismy sie w ostatnim momencie. Ani jemu ani mi sie to nie spodobalo ;)

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    1/100 pociągów #sziszucontent

    1613 "Nałkowska" relacji Białystok-Jelenia Góra przez Małkinie, Warszawe Centralną, Łódź Widzew, Ostrów Wlkp., Wrocław Główny, Legnice, Węgliniec, Lubań Śląski.

    Jak się można domyślać na takim odcinku to i przygód nie ma, nudy pierwszej klasy. Wiele osób myli ten pociąg z pociągiem Kolei Dolnośląskich na relacji Wrocław Gł.-Lubań Śląski.

    Służba trwa od 18:24 do około godziny 4 rano. Przyjazd do Jeleniej Góry około godziny 22.
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    odpowiedzi (39)

  • avatar

    To się zdarzyło z 2 miesiące temu. Siedzę se w pokoju oglądam se naruto. Koledzy mojego młodego brata są w domu wiec drzwi zamknięte. Jeden dzieciak wchodzi do pokoju. Co oglądasz ? Chińskie bajki XD odpowiadam. Mogę oglądać z tobą bo "imię mojego brata " ciągle siedzi i gra w nudną subnauticke a reszta w na tabletach w majkrafta ( czy coś takiego ) Zrobiło mi się go szkoda. No pewnie mówię. Przez 2h oglądamy naruto. Po czym pyta czy mam gierki na kompa, odpalam mu most wanteda gram z nim jakieś 2 godziny i gadam o autach, młody siedzi cicho i ze skupieniem słucha nawet nie pyta czy może zagrać wiec mu daje. Po 2 godzinach pytam czy nie chce zobaczyć mojego gruza, temu oczy się zapalają. Spędzam pół godziny opowiadając mu o gruzie daje mu mu go przegazować, młody w opór szczęśliwy. Dziś się dowiedziałem od mamy że ten chce zapuścić długie włosy jak starszy brat " imię mojego brata'', i ciągle chodzi z kapturem na głowie jak ja i opowiada jaki jestem fajny i nie może się doczekać aż przyjedzie do mojego brata żeby się ze mną spotkać. Ten moment kiedy sobie uświadomiłem że ja chudy przegryw jestem wzorem zajebistości dla 11 latka xd #gownowpis #feels pokaż całość

    odpowiedzi (19)

  • odpowiedzi (36)